W stolicy jest problem z gazem

W Warszawie i okolicach jest coraz trudniej przyłączyć się do sieci. Dodatkowo opóźniają się kluczowe inwestycje.

Publikacja: 08.11.2016 21:08

W stolicy jest problem z gazem

Foto: Bloomberg

Od lat zapotrzebowanie na gaz w aglomeracji warszawskiej i okolicach jest zdecydowanie większe niż możliwości jego dostaw. Wszystko za sprawą niemal w pełni wykorzystanych zdolności przesyłowych tzw. pierścienia warszawskiego, na który składają się gazociągi okalające stolicę i ponad 20 stacji gazowych. To stąd surowiec jest dystrybuowany do końcowych odbiorców na terenie aglomeracji oraz w kierunku Radomia, Piotrkowa Trybunalskiego, Skierniewic i Sochaczewa.

– Pilna potrzeba rozbudowy sieci gazowej w okolicach Warszawy wynika przede wszystkim ze wzrostu zużycia gazu w obszarze aglomeracji warszawskiej – mówi Tomasz Pietrasieński, rzecznik Gaz-Systemu, spółki, do której należy sieć przesyłowa w Polsce. Dodaje, że w stolicy i okolicach powstaje wiele nowych budynków mieszkalnych i zakładów przemysłowych, które chcą być zasilane w gaz. Poza tym coraz częściej właściciele istniejących obiektów przemysłowych i energetycznych widzą potrzebę zastąpienia gazem węgla czy paliw płynnych. Planowane są też nowe inwestycje energetyczne.

Gaz-System przyznaje, że ograniczenia związane z przepustowością pierścienia warszawskiego zidentyfikowane zostały już kilka lat temu. W 2012 r. spółka opracowała studium wykonalności nowej infrastruktury. Dzięki temu sytuacja ma się poprawić, ale nie nastąpi to szybko.

Jedną z kluczowych inwestycji nowego pierścienia jest rozbudowa tłoczni Rembelszczyzna. Obecnie realizowany jest II etap tego przedsięwzięcia za 180,9 mln zł.

– Z przeprowadzonych już postępowań przetargowych wynika, że nakłady na ten etap rozbudowy będą niższe o ok. 20 proc. od początkowych szacunków. Z uwagi na zaistnienie kilku problemów technicznych realizacja inwestycji będzie opóźniona – twierdzi Pietrasieński. Nie precyzuje, kiedy inwestycja może być zakończona. Pierwotnie planowano to na ten rok.

Opóźnienia mają miejsce również przy planowanej budowie gazociągu Rembelszczyzna–Mory–Wola Karczewska (ma okalać stolicę od północy, zachodu i południa). Opracowanie dokumentacji projektowej zakończone uzyskaniem pozwolenia na budowę planowane było w 2017 r. Gaz-System przyznaje, że dotrzymanie terminu jest mało realne ze względu na liczne problemy, na które natrafiła spółka m.in. w zakresie uzyskania decyzji środowiskowej.

– Rozwiązanie tych problemów wymaga ponownego przeprowadzenia procedur związanych z uzyskaniem decyzji środowiskowych, co według szacunków może spowodować nawet dwuletnie opóźnienie. Budowa potrwa minimum dwa lata, jednak będzie mogła ruszyć dopiero po uzyskaniu pozwolenia – wskazuje Pietrasieński. Sama budowa gazociągu może kosztować ponad 400 mln zł.

Jeszcze gorzej jest ze wschodnim odcinkiem nowego pierścienia warszawskiego, który ma zabezpieczyć transport surowca także w rejony wschodniej Polski. Co ważniejsze, ma zapewnić elastyczność w dostawach z dowolnego kierunku, zwłaszcza umożliwić przesył z gazoportu w Świnoujściu i z połączenia z Norwegią. Wschodni odcinek pierścienia łączący Rembelszczyznę z Wolą Karczewską jest dopiero na etapie prac przedprojektowych.

Od lat zapotrzebowanie na gaz w aglomeracji warszawskiej i okolicach jest zdecydowanie większe niż możliwości jego dostaw. Wszystko za sprawą niemal w pełni wykorzystanych zdolności przesyłowych tzw. pierścienia warszawskiego, na który składają się gazociągi okalające stolicę i ponad 20 stacji gazowych. To stąd surowiec jest dystrybuowany do końcowych odbiorców na terenie aglomeracji oraz w kierunku Radomia, Piotrkowa Trybunalskiego, Skierniewic i Sochaczewa.

Pozostało 85% artykułu
Gaz
Chiny dostały z Gazpromu wielką zniżkę na gaz. Węgrom to się nie spodoba
Gaz
Szykuje się kolejne opóźnienie w rozbudowie terminalu LNG w Świnoujściu
Gaz
Największe złoże gazu w Europie zamknięte. Stało się zbyt niebezpieczne
Gaz
Dobre wieści z rynku gazu: potrzebujemy go coraz mniej
Gaz
Rosja chce upadłości PGNiG. Doliczyła się niezapłaconych podatków. Suma kuriozalnie niska