Minister energetyki Aleksandr Nowak poinformował, że Nord Stream-2 zostanie uruchomiony do końca 2020 r. Amerykańskie sankcje z 20 grudnia spowodowały zatrzymanie budowy, gdyż wycofał się główny wykonawca – szwajcarska firma Allseas układająca rury na dnie morza. Szwajcarzy zabrali z Bałtyku (pracowali w duńskiej strefie), swoje statki w tym najnowocześniejszą tego typu jednostkę na świecie Pioneering Spirit, układający rury dużych rozmiarów z największą prędkością.
Czytaj także: Kto dokończy gazociąg Gazpromu?
Kto więc teraz dobuduje brakujące 6,5 proc. (160 km) gazociągu? O to zapytali w piątek dziennikarze ministra Nowaka.
– Układacz rur „Akademik Czerskij” – jest jednym z wariantów dobudowy Nord Stream-2, ale potrzebny jest dodatkowy czas na przygotowanie statku – przyznał Nowak cytowany przez agencję Prime.
Minister dodał, że statek znajduje się na Dalekim Wschodzie i potrzebuje czasu na dotarcie na miejsce. Akademik jest w porcie Nachodka nad Morzem Japońskim. Dopłynięcie do Bałtyku zajmie mu miesiąc. Analityk Igor Juszkow z rosyjskiego Narodowego Funduszu Bezpieczeństwa Energetycznego, przewidział taki scenariusz.
– Póki ten statek pozostaje w Nachodce, to można założyć, że są szanse na powrót do pracy Allseas. Jeżeli Akademik wypłynie z portu, to jasne jest, iż plan A zawiódł i Szwajcarzy nie wrócą na Bałtyk – mówi analityk.
Nie wiadomo jednak czy statek z Nachodki rzeczywiście poradzi sobie z ułożeniem rur o średnicy ponad 1 m, na głębokości ok. 40 m, na zimowym Bałtyku. Dotąd Rosjanie zamawiali takie usługi za granicą, a układania gazociągów nie prowadzono w zimie.
Aleksiej Rachmanow kierujący rosyjskim Zjednoczeniem Budowy Statków twierdzi, że Rosja nie ma jednostek, które są w stanie dokończyć Nord Stream-2. Wyjaśnił, że takie statki są budowane pod konkretne projekty. Projektowanie trwa dwa lata, a budowa 2-3 lata.
– To dla nas będzie, jak zawsze, coś robionego od zera – cytuje Rachamowa gazeta RBK.