Firmy poszukujące gazu łupkowego zadeklarowały w Ministerstwie Środowiska, które wydaje koncesje na prowadzenie tego typu działalności w Polsce, wykonanie w tym roku tylko 18 odwiertów. Najwięcej, bo po cztery, chce przeprowadzić amerykański Chevron oraz włoskie Eni.
Drugi z tych koncernów deklaruje, że poszukiwania będzie prowadził na obszarze koncesji Elbląg i Malbork. Niewiele mniej, bo trzy odwierty wykona Indiana Investments (w okolicach Bytowa, Darłowa i Trzebielina), a dwa – Marathon Oil Poland (na obszarze koncesji Kwidzyń i Siedlce). Pozostałe spółki, czyli ExxonMobil, Vabush Energy, Talisman, Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo oraz Orlen Upstream deklarują na razie wykonanie tylko po jednym nowym odwiercie.
Obecne plany to zdecydowanie za mało, aby zrealizować ambitne plany resortu skarbu, który chce, aby liczba wykonywanych rocznie odwiertów systematycznie rosła, osiągając 200 w 2014 r. oraz 1000 w roku 2020. Składane deklaracje są porównywalne z tym, co udało się zrobić w 2011 r. Wówczas firmy wykonały 13 odwiertów, najwięcej: Lane Energy (cztery) i Saponis Investments (trzy).
W tej sytuacji oddala się ewentualne rozpoczęcie wydobycia gazu łupkowego na skalę przemysłową, którego resort skarbu oczekiwał za trzy lata.
Niedosyt widać zwłaszcza w działaniach firm z udziałem Skarbu Państwa. W ubiegłym roku wykonały one dwa odwierty poszukiwawcze: PGNiG na obszarze koncesji Wejherowo, a Orlen Upstream w okolicach Wierzbicy. Podobnie miało być w tym roku, ale na szczegóły trzeba będzie jeszcze poczekać. – Obecnie prowadzimy intensywne rozmowy z naszymi partnerami. Jak je zakończymy, co chcielibyśmy, aby nastąpiło w kwietniu, będziemy mogli podać szczegóły na temat nowej liczby planowanych w tym roku odwiertów – twierdzi Marek Karabuła, pełniący obowiązki prezesa PGNiG.
Dodaje, że w kwietniu chce mieć nie tylko podpisane listy intencyjne dotyczące współpracy, ale i umowy. Wśród jego rozmówców są firmy krajowe i zagraniczne. Ich nazw nie ujawni do czasu zawarcia porozumień.
Nad nową strategią pracuje również PKN Orlen. Resort skarbu chce też, aby w poszukiwania włączyły się też krajowe grupy energetyczne: PGE, Tauron, Enea i Energa.
Specjaliści uważają, że mała liczba odwiertów to efekt braku rynku gazu w Polsce. – Ceny błękitnego paliwa są ustalane w Polsce w sposób administracyjny. To powoduje, że firmy, zwłaszcza zagraniczne, niekoniecznie chcą zwiększać wartość inwestycji w poszukiwania – mówi Robert Zajdler, ekspert Instytutu Sobieskiego.
Kolejne bariery dotyczą niejasnej sytuacji podatkowej, m.in. w zakresie wprowadzenia nowej daniny od wydobycia. Nie można też zapominać, że w Polsce nikt jeszcze nie może pochwalić się posiadaniem udokumentowanych zasobów gazu łukowego nadających się do przemysłowego wydobycia. To powoduje, że większość firm wyczekuje na sukces w poszukiwaniach realizowanych przez inne spółki.
– Dziś wiele firm po prostu nie wie, czy w Polsce można na łupkach zrobić dobry biznes. Gdy zyskają takie przekonanie, liczba odwiertów na pewno wzrośnie, bo dla międzynarodowych koncernów przeznaczenie na ten cel dużych pieniędzy nie jest problemem – dodaje Zajdler.
Specjaliści szacują, że do końca 2020 r. na same odwierty, których może być 3,5 tys., trzeba będzie wydać około 177 mld zł. W ocenie amerykańskiej Agencji ds. Energii (EIA) Polska może mieć 5,3 bln m sześc. gazu łupkowego.
Masz pytanie, wyślij e-mail do autora t.furman@rp.pl