COP19 - negocjacje klimatyczne w Warszawie

Przyszły tydzień będzie czasem gorących dyskusji o energetyce i klimacie. Warszawa zaprasza do negocjacji.

Publikacja: 05.11.2013 04:00

Manifestant w Kopenhadze podczas szczytu klimatycznego COP15 w 2009 roku

Manifestant w Kopenhadze podczas szczytu klimatycznego COP15 w 2009 roku

Foto: Fotorzepa, Krzysztof Skłodowski Krzysztof Skłodowski

Już za niespełna tydzień, 11 listopada, w Warszawie rozpocznie się konferencja klimatyczna Organizacji Narodów Zjednoczonych, czyli COP19.

Prawie 20 tys. delegatów ze 194 państw rozmawiać będzie o kształcie światowego porozumienia klimatycznego. Podpisanie jego ostatecznej wersji zaplanowano na 2015 r. w Paryżu.

Argumenty nie do pogodzenia?

Spotkanie w Warszawie może przebiegać w gorącej atmosferze z wielu powodów. Po pierwsze zetrą się dwa wielkie lobby: węglowe oraz zielone. To pierwsze chciałoby utrzymania swojego status quo, czyli zarabiania na spalaniu paliw kopalnych. Drugie postuluje ograniczanie emisji CO2 m.in. poprzez rozwój odnawialnych źródeł energii. Te niestety, przynajmniej w Polsce, dla ekonomicznej opłacalności wymagają dopłat.

Jednym z głównych wątków dyskusji jest, czy walka z emisją CO2 może spowolnić wzrost gospodarczy. Na poziomie Komisji Europejskiej dotychczas konsensusu w tej sprawie nie osiągnięto. Chociaż UE przyjęła wspólne stanowisko negocjacyjne na COP19, to wypowiedzi poszczególnych polityków wskazują, jak dalece rozbieżne są ich poglądy.

Unijna komisarz ds. klimatu Connie Hedegaard ocenia, że Europa to żywy dowód, że nie ma sprzeczności między byciem „eko" a wzrostem. Polski rząd regularnie odbija piłeczkę twierdząc, że w naszym przypadku zbyt szybkie ograniczanie emisji zagroziłoby gospodarczym zawałem i kosztami liczonymi w miliardach euro. Z tych samych powodów Polska zyskała miano ekologicznego dezertera po tym, jak zawetowała unijny plan zaostrzenia redukcji emisji CO2 o 40 proc. do 2030 r. i o 80 proc. do 2050 r.

Polska w dziedzinie emisji CO2 okryła się złą sławą, choć w wielu rankingach nie wypada najgorzej

Ministerstwo Środowiska, któremu szefuje Marcin Korolec, zwraca uwagę, że nawet największe wysiłki UE nie mają większej racji bytu, jeśli zobowiązań nie podejmą inne kraje świata. W Chinach, które odpowiadają dziś za niemal 40 proc. światowej emisji, ilości CO2 uwalniane do atmosfery rosną równie szybko jak tamtejsza gospodarka.

Na wszystkie te dyskusje nakłada się wzrost cen energii elektrycznej w Europie, który może osłabić „niskoemisyjne" dążenia wśród największych krajów Wspólnoty. Jeśli do porozumienia nie dojdzie, a ryzyko jest duże, to Polska z dotychczasowym wizerunkiem zostanie obarczona winą.

Organizacje ekologiczne już dziś ostrzegają, że polski rząd zaprasza świat do siebie, ale oprócz organizacji konferencji ma niewiele do zaoferowania w kwestii klimatu. Premier Donald Tusk otwarcie zadeklarował, że nie odejdziemy od węgla. A jesteśmy od niego uzależnieni. Wytwarzamy z niego 90 proc. energii elektrycznej). Rząd nie będzie miał również argumentów, by odeprzeć zarzuty, że propozycje wsparcia dla odnawialnych źródeł energii utkwiły w martwym punkcie, a wdrażanie unijnych dyrektyw dotyczących energetyki idzie opornie.

(Nie)czysta dyskusja

Obie strony energetyczno-klimatycznej polemiki używają argumentów, które łatwo obalić. Przykłady? Polska jest określana jako „największy truciciel" w UE. W rzeczywistości w 2012 r. Niemcy wyemitowały ponaddwukrotnie więcej tego gazu niż Polska.

Co więcej, choć Niemcy i Wielka Brytania wypracowały w wizerunek krajów najbardziej w UE popierających odnawialne źródła energii, to paradoksalnie w ubiegłym roku tylko te dwa kraje odnotowały wzrost emisji CO2.

W Polsce spadła ona w porównaniu z 2011 r. o 5 proc. i wyniosła 296,8 mln ton, co uplasowało nas na liście największych emitentów na piątym miejscu (po Niemczech, W. Brytanii, Włoszech i Francji).

Nie jest też prawdą, że Polska jest najbardziej aktywna w inwestycjach w energetyce węglowej. Według stanu na dziś – budowany jest jeden duży blok. Biorąc pod uwagę moc wytwórczą budowanych obecnie jednostek, liderami są Niemcy i Holendrzy.

Środowiska węglowe powołują się z kolei na statystyki o rosnących emisjach w Chinach i Indiach, próbując dowieść, że nie ma sensu budowanie globalnego aliansu, dopóki te dwa kraje do niego nie przystąpią. Tymczasem w przeliczeniu per capita Chiny i Indie emitują dużo mniej CO2 niż kraje rozwinięte.

Już za niespełna tydzień, 11 listopada, w Warszawie rozpocznie się konferencja klimatyczna Organizacji Narodów Zjednoczonych, czyli COP19.

Prawie 20 tys. delegatów ze 194 państw rozmawiać będzie o kształcie światowego porozumienia klimatycznego. Podpisanie jego ostatecznej wersji zaplanowano na 2015 r. w Paryżu.

Pozostało 94% artykułu
Energetyka
Energetyka trafia w ręce PSL, zaś były prezes URE może doradzać premierowi
Energetyka
Przyszły rząd odkrywa karty w energetyce
Energetyka
Dziennikarz „Rzeczpospolitej” i „Parkietu” najlepszym dziennikarzem w branży energetycznej
Energetyka
Niemieckie domy czeka rewolucja. Rząd w Berlinie decyduje się na radykalny zakaz
Energetyka
Famur o próbie wrogiego przejęcia: Rosyjska firma skazana na straty, kazachska nie
Materiał Promocyjny
CERT Orange Polska: internauci korzystają z naszej wiedzy