Reklama

#RZECZoBIZNESIE: Wojciech Warski: Konsument nie może mieć za dobrze

Ustawa odległościowa zwana często ustawą wiatrakową zmieniła zasady gry na rynku OZE.
Wojciech Warski

Wojciech Warski

Foto: ekonomia.rp.pl

 

- Problem polega na tym, że wszystkie te ustawy które związane są z Odnawialnymi Źródłami Energii, mają jedną cechę wspólną. One zmieniają reguły gry, które były określane jakiś czas temu. Z punktu widzenia biznesu wielokrotnie podkreślano, że nie jest istotne jakiego rodzaju ustalenia zapadają, tylko ważne jest, by one były trwałe w okresie dłuższym, niż kadencja jednego rządu - mówił Wojciech Warski z Business Centre Club.

- Przyjęta obecnie ustawa, tzw. ustawa wiatrakowa, zmienia te reguły. Inwestycje, które dotąd były czynione, będą nadal postępować. Nie mamy jednak co liczyć na to, że prędko zobaczymy nowe - wskazywał.

Czy to oznacza, że można szacować straty firm, które już rozpoczęły inwestycje?

Reklama
Reklama

- Bezpośredniego wyliczenia, ile straciły firmy, które już rozpoczęły inwestycje, nie ma. Firmy budzą się jednak w rzeczywistości, w której kontynuowanie tych inwestycji jest nieopłacalne. Trzeba pamiętać, że proces inwestycyjny w tym przypadku jest dosyć długi. Mówimy tutaj o spółkach, które dwa, trzy, czy cztery lata temu postanowiły te inwestycje zrealizować. W te projekty zaangażowane są duże pieniądze, duże kredyty i w tej chwili nie ma szans na odzyskanie tych pieniędzy. W skali kraju są to dziesiątki, albo setki milionów złotych - mówił.

Czy to zamieszanie odbije się na konsumentach i na cenach energii w Polsce?

- Na cenę energii w kraju niekorzystnie wpływa szereg elementów, które chyba się sprzysięgły, byśmy my konsumenci nie mieli za dobrze i nie mieli za tanio - wyjaśniał.

- Bezpośredniego przełożenia na ceny i wzrostu z dnia na dzień nie będzie. Musimy jednak pamiętać, że OZE miały zastąpić bardzo nieefektywną energetykę węglową. I tego zastąpienia nie będzie - podkreślał.

Jak wytłumaczyć te działania? Coraz częściej pojawiają się głosy, brzmiące trochę jak teoria spiskowa, że celem nowego prawa jest osłabienie, a następnie przejęcie firm działających na rynku OZE w Polsce.

- Ta teoria spiskowa jest powtarzana przez tak wiele osób, że trudno odnieść się wrażeniu że w tej teorii jest jakieś ziarno prawdy. Przyjrzyjmy się temu, co się stało w Czechach jakąś dekadę temu. Na przełomie wieków bardzo popularna była w Czechach fotowoltanika, czyli panele słoneczne. Stworzono takie warunki, że biznesowi opłacało się inwestować. Następnie rząd stwierdził, że nie ma tak dobrze i teraz my wejdziemy do gry. Warunki odkupu energii zmieniono tak drastyczni i tak niekorzystnie, że firmy które tym się zajmowały i chciały zarabiać na tym, zaczęły padać jak muchy - mówił.

Reklama
Reklama

- Co zrobiło państwo? W pierwszym kroku zostało to przejęte przez banki, bo wszystko stało na kredytach, a następnie banki ochoczo za ułamek ceny pozbyły się tego na rzecz państwowego koncernu energetycznego - wyjaśniał.

- Fotowoltanika została zamrożona w Polsce. Analogia do sytuacji w Polsce jest bardzo uderzająca. Tam fotowoltanika, a u nas energetyka wiatrowa - wyjaśniał.

Energetyka
Krytyczny punkt transformacji energetycznej. Prezes URE wskazuje najsłabsze ogniwo
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Energetyka
Trzęsienie ziemi w Grupie Azoty. Prezes pożegnał się ze stanowiskiem
Energetyka
Badanie: Polacy odczuwają wzrost cen prądu. I boją się dalszych podwyżek
Energetyka
Wraca ustawa sieciowa, która umebluje OZE
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama