Dawid musi przegrać

Litwa to jedyny kraj Unii, który poszedł na otwartą konfrontację z Gazpromem. W tym starciu Dawida z Goliatem, Biblia stawia na tego pierwszego. Ja stawiam na Gazprom

Publikacja: 02.03.2012 11:09

Dawid musi przegrać

Foto: Fotorzepa, Ryszard Waniek Rys Ryszard Waniek

Litwa jest mała (3,5 mln ludzi) i całkowicie zdana na rosyjski gaz. Przez 20 lat niepodległości kolejne rządy niewiele zrobiły, by ten stan zmienić. Może dlatego, że bardziej obawiały się inwazji Polaków, aniżeli Rosjan, do których od końca drugiej wojny Litwini musieli przywyknąć.

Może dlatego na Litwie, jako jedynej z bałtyckich republik, problem języka rosyjskiego czy rosyjskiej mniejszości nie istniał i nie istnieje. Język i mniejszość są akceptowane dużo bardziej, aniżeli polski i Polacy. Każdy ma swoje strachy i musi się z nimi mierzyć.

Jednak od wejścia do Unii, Litwa zaczęła energiczniej i odważniej drażnić Rosję. Bo chociaż nie ma z Federacją granicy, to litewska gospodarka jest mocno z Rosją związana. Rosjanie dużo inwestują na Litwie, czym wpływają na sytuację kraju. Niedawny upadek banku Snoras, jednego z największych, kontrolowanego przez rosyjskiego bogacza, zachwiał litewską bankowością.

Kilka lat temu rząd w Wilnie sprzedał Gazpromowi udziały w krajowym operatorze gazowym Lietuvos Dujos i tym samym, na własne życzenie, znalazł się tam w mniejszości. Teraz chce tą sytuację odwrócić, odzyskać kontrolę nad spółką i pozbyć się dominacji Gazpromu na swoim terenie.

Od minionego roku Wilno obrało kurs na konfrontację, uchwalając najbardziej ostry wariant wprowadzenia unijnego trzeciego pakietu energetycznego. Podział Lietuvos Dujos na dwie nowe - handlową i transportową oznacza, że Gazprom musi odsprzedać Wilnu gazociągi, a zadowolić się tylko mniejszościowym udziałem, nie dającym nawet wpływu na decyzje władz spółek.

Ten wojenny kurs już się odbija Litwie czkawką. Kraj płaci za rosyjski gaz najdrożej wśród republik bałtyckich (sam twierdzi, że najdrożej w Unii). Jeden ze znajomych analityków moskiewskich powiedział mi niedawno, że Litwa zażądał od Gazpromu 36 proc. zniżki w zamian za złagodzenie przekształceń w Lietuvos Dujos.

Gazprom się nie zgodził i pozwał Wilno przed międzynarodowy arbitraż. Zarzuca władzom działanie na szkodę rosyjskich inwestycji. To będzie ciekawa i pouczająca także dla nas rozprawa. Jeżeli do arbitrażu dojdzie (Gazprom twierdzi, że woli się porozumieć), to zobaczymy na ile siła (argumentów) Goliata przeważy nad Dawidem.

Niezależnie od tego jaki będzie wynik tego starcia, Litwa straciła mnóstwo czasu na agresywne spory. A mogła w tym czasie już zbudować terminal LNG w Kłajpedzie (ma ruszyć w końcu 2014 r.). I dziś  miałaby już skąd kupować tańszy gaz.

A ten argument bardziej przemówiłby do Gazpromu, aniżeli straszenie pakietem energetycznym. Bo Gazprom bez Litwy na pewno sobie poradzi, a Litwa bez Gazpromu - na dzisiaj - nie.

Litwa jest mała (3,5 mln ludzi) i całkowicie zdana na rosyjski gaz. Przez 20 lat niepodległości kolejne rządy niewiele zrobiły, by ten stan zmienić. Może dlatego, że bardziej obawiały się inwazji Polaków, aniżeli Rosjan, do których od końca drugiej wojny Litwini musieli przywyknąć.

Może dlatego na Litwie, jako jedynej z bałtyckich republik, problem języka rosyjskiego czy rosyjskiej mniejszości nie istniał i nie istnieje. Język i mniejszość są akceptowane dużo bardziej, aniżeli polski i Polacy. Każdy ma swoje strachy i musi się z nimi mierzyć.

Energetyka
Energetyka trafia w ręce PSL, zaś były prezes URE może doradzać premierowi
Energetyka
Przyszły rząd odkrywa karty w energetyce
Energetyka
Dziennikarz „Rzeczpospolitej” i „Parkietu” najlepszym dziennikarzem w branży energetycznej
Energetyka
Niemieckie domy czeka rewolucja. Rząd w Berlinie decyduje się na radykalny zakaz
Energetyka
Famur o próbie wrogiego przejęcia: Rosyjska firma skazana na straty, kazachska nie
Materiał Promocyjny
CERT Orange Polska: internauci korzystają z naszej wiedzy