Minister środowiska podtrzymuje polskie nie dla backloadingu

Dziś unijna komisja środowiska podejmie decyzję, czy wycofać z rynku 900 mln praw do emisji CO2. Minister środowiska Marcin Korolec podkreśla, że Polska wciąż jest temu przeciwna.

Publikacja: 18.02.2013 17:13

Kilka tygodni temu tzw. backloading został zablokowany na unijnej komisji przemysłu. Minister środowiska powiedział w poniedziałek na spotkaniu z dziennikarzami, że tym razem trudno przewidzieć wynik głosowania.

- W końcu to inna komisja. Myślę jednak, że negocjacje będą trwały do końca. Choć jeśli komisja środowiska będzie na nie, to ten projekt raczej nie ma perspektyw. Jeśli będzie na tak, mam nadzieję, że z kolei Rada UE będzie mu przeciwna - powiedział Korolec. Komisja Europejska chce wycofania z rynku części praw do emisji CO

2

, bo ich cena ostro spadła (po ostatnim głosowaniu była rekordowo niska - ok. 3 euro za tonę).

Czy wobec takich spadków Polska nie zmieni zdania?

- Nie widzę powodu, czemu mielibyśmy to robić. Ja nie zgadzam się z paradygmatem, że energia elektryczna i polityka klimatyczna muszą być drogie. Poza tym skoro jest szansa na utworzenie strefy wolnego handlu UE - USA, to Unia musi brać pod uwagę także tamte uwarunkowania, zmieniające się po rewolucji łupkowej, gdzie udało się w Stanach Zjednoczonych sprawić, że energia jest tania. Nie możemy abstrahować od polityki USA, bo wyprosimy resztki przemysłu ciężkiego z UE i spowodujemy w niej katastrofę gospodarczą - mówił szef resortu środowiska.  Dodał, że dziś są kontrowersje między Polską a Komisją Europejską dlatego, że Polska chce, by UE poczekała ze zmianami polityki klimatycznej na globalne porozumienie klimatyczne (ma być gotowe w 2015 r., a obowiązywać od 2020 r.), z kolei UE chce zmian  już teraz.

- Sama potrzeba reformy handlu prawami do emisji CO

2

jest uzasadniona, ale dziś można zająć się samymi instrumentami, a nie wyższymi celami redukcyjnymi - powiedział Korolec. Unikał jednak odpowiedzi wprost na pytanie, ilu krajów brakuje, by zebrać mniejszość blokującą. Przypomniał jednak, że Polska w tym roku już po raz drugi organizuje szczyt klimatyczny ONZ COP19 i ma nadzieję, że będzie on początkiem dojścia do światowego porozumienia klimatycznego.

- Niska wycena praw do emisji CO

2

wynika z nadpodaży uprawnień, szacowanej na ok. 1,5 mld jednostek. Bez ingerencji Komisji mającej na celu ograniczenie nadwyżki nie należy spodziewać się znaczącego odbicia cen - mówi "Rz" Maciej Wiśniewski, prezes DM Consus. - Pozytywny wynik wtorkowego głosowania może spowodować podniesienie ceny uprawnienia o 3-4 euro w dłuższym okresie, a odrzucenie backloadingu może wywołać chwilowy spadek cen, po którym powinna nastąpić korekta do obecnego poziomu ok. 5 euro - dodaje. I przypomina, że trzeba pamiętać, że niska cena uprawnień oznacza mniejsze wpływy do budżetów państw członkowskich aż do 2020 r. z tytułu sprzedaży EUA poprzez aukcje, co w dobie kryzysu gospodarczego nie jest bez znaczenia. - Mając to na uwadze, w 2013 roku należy spodziewać się decyzji, które zainicjują proces ograniczania ilości EUA wprowadzanych na rynek – powiedział Wisniewski.

Niska cena to praw emisji to także kłopot dla zwolenników CCS (instalacji wychwytu i podziemnego składowania CO

2

). Zdaniem ministra w Europie nie powstanie prawdopodobnie żadna tego typu instalacja. - Przepisy regulujące pomoc publiczną dla tych projektów są wadliwe, bo zobowiązują do stosowania tej technologii nawet, gdy nie jest  to uzasadnione ekonomicznie, a więc np. gdy cena uprawnień do emisji jest niska. Szefowie prywatnych spółek energetycznych nie mogą narażać firm na straty. A żadne państwo nie będzie im pokrywać strat operacyjnych – tłumaczył Marcin Korolec. Dodał, że Polska chce wrócić do idei benchmarków, czyli brania pod uwagę w handlu emisjami po roku 2020 paliwa z jakiego pochodzi emisja oraz wypracowania najlepszej technologii, do której instalacje musiałyby dążyć dokupując różnicę praw do emisji wynikającą z ich emisji w porównaniu do tej z najlepszej technologii.

Kilka tygodni temu tzw. backloading został zablokowany na unijnej komisji przemysłu. Minister środowiska powiedział w poniedziałek na spotkaniu z dziennikarzami, że tym razem trudno przewidzieć wynik głosowania.

- W końcu to inna komisja. Myślę jednak, że negocjacje będą trwały do końca. Choć jeśli komisja środowiska będzie na nie, to ten projekt raczej nie ma perspektyw. Jeśli będzie na tak, mam nadzieję, że z kolei Rada UE będzie mu przeciwna - powiedział Korolec. Komisja Europejska chce wycofania z rynku części praw do emisji CO

Pozostało 85% artykułu
Energetyka
Energetyka trafia w ręce PSL, zaś były prezes URE może doradzać premierowi
Energetyka
Przyszły rząd odkrywa karty w energetyce
Energetyka
Dziennikarz „Rzeczpospolitej” i „Parkietu” najlepszym dziennikarzem w branży energetycznej
Energetyka
Niemieckie domy czeka rewolucja. Rząd w Berlinie decyduje się na radykalny zakaz
Energetyka
Famur o próbie wrogiego przejęcia: Rosyjska firma skazana na straty, kazachska nie