Backloading dzieli Polskę i Słowację

Stanowisko Warszawy i Bratysławy dotyczące wycofania z rynku UE 900 mln praw do emisji dwutlenku węgla jest rozbieżne. Polska podtrzymuje swoje weto, Słowacy są za interwencją na rynku proponowaną przez Komisję Europejską, która pozwoli na podbicie bardzo niskiej ceny praw do emisji, która spadła poniżej 5 euro za tonę

Publikacja: 28.02.2013 13:41

Karolina Baca-Pogorzelska z Bratysławy

Podczas forum gospodarczego Polska – Słowacja PTWP, którego patronem jest „Rz", Vojtech Ferencz, słowacki sekretarz stanu w ministerstwie środowiska zaprezentował słowacką strategię dotyczącą zakupu uprawnień. Zaznaczył, że ważna jest zasada benchmarku wspierająca najlepsze technologie, tak, by sektory unikające wysokoemisyjnego węgla mogły mieć więcej darmowych praw.

- Nasza pierwsza aukcja uprawnień to 164 tys. uprawnień w listopadzie 2012 r. na giełdzie w Lipsku EEX (wybrana na zasadzie przetargu). Plan na ten rok to 14 mln ton limitów za 68 mln euro – powiedział Ferencz. Przyznał, że obecnie cena jest bardzo niska. - Państwa UE muszą coś zrobić, by ceny wzrosły i nie blokowały inwestorów. Dlatego Słowacja jest za zdjęciem 900 mln jednostek z rynku (tzw. bacloading), to dobry środek, choć krótkoterminowy, a potrzebny jest długoterminowy, ale może podnieść ceny do 12-13 euro za tonę. Zapasowe limity Słowacji może kupić m.in. Hiszpania – czekamy na podpisanie umowy – powiedział w Bratysławie Ferencz. Dodał jednak, że różnice stanowisk wynikają z różnicy miksu energetycznego Polski i Słowacji, a Słowacja po prostu sprzedaje więcej uprawnień, dlatego jest za backloadingiem, choć zapewnił, że Słowacja też rozumie stanowisko Polski.

Polska wiceminister środowiska Beata Jaczewska podtrzymała stanowisko Warszawy, że backloading to sztuczna interwencja na rynku, któremu Polska się sprzeciwia (sprawa będzie głosowana na sesji plenarnej Parlamentu Europejskiego).

- Walka ze zmianami klimatu czy ochrona środowiska to sprawa nie ograniczająca się do jednego kraju, bo to nie ma sensu. Jeśli zmiany klimatu są, dotyczą całego świata. Poczekajmy na porozumienie globalne dotyczące ochrony klimatu (ma być gotowe w 2015 r. – red.). W tym roku COP19, także przy poparciu Bratysławy, czyli szczyt klimatyczny mamy w Polsce. Będziemy chcieli rozmawiać z organizacjami pozarządowymi, samorządami i biznesem. Myślę, że będziemy proponować wiele form dyskusji, by ochrona środowiska pozostała globalna – powiedziała Jaczewska. Dariusz Bliźniak, prezes Izby Rozliczeniowej Giełd Towarowych, podkreślał rolę rynku. - Na przykładzie Polski: rynek energii jest już dobrze zorganizowany, 80 proc. obrotów przechodzi przez TGE. Cena ustalana na giełdzie jest więc zbliżona do pełnej konkurencji, gdzie decydują czynniki popytu i podaży. Podobne mechanizmy dotyczą np. zielonych certyfikatów (świadectwa pochodzenia energii – red.). Gdy dojdzie obligo giełdowe dla gazu, zwiększy ono konkurencyjność i ograniczy monopol gazowy – ocenił Bliźniak.

Bogdan Janicki, doradca w Lotos i CEEP zauważył, że w Słowacji obniżono emisję CO2 o 38 proc. To bardzo dobry wynik. - Manipulowanie backloadingiem czy podwyższanie cen praw do emisji do niczego nie doprowadzi. Celem jest to, by cena energii była maksymalnie niska, bo to rzutuje na wszelkie decyzje inwestycyjne. A w UE jest dogmat – im wyższa cena energii, tym lepiej będzie się wprowadzać energię odnawialną. Czy UE walczy z węglem czy z CO

2

? Z CO

2

. Dlatego w miejsce starych elektrowni można postawić nowe obniżające emisję o 30 proc. Dlaczego Niemcom było wolno to zrobić a nam nie? Coś tu jest nie tak. Polska przoduje w energii odnawialnej. Nas nie wolno bić po rękach, ale oceniać po efektach końcowych – mówił Janicki.

- Możemy iść w źródła zielone i droższe, potrzebujące dopłat, ale i w źródła mniej emisyjne, jak np. gaz. Ale musimy mieć zapewnione dostawy gazu po dobrej cenie. Jednym z pomysłów na zmniejszanie zależności i obniżkę cen jest dywersyfikacja dostaw m.in. przez gazoport w Świnoujściu oraz inwestycje w gaz łupkowy. Szacujemy, że rynek gazu w Polsce będzie rósł o 2 proc. rocznie, podobnie jak w całej Europie. Inwestycje w gaz łupkowy są ogromne. By oszacować zasoby potrzeba minimum sto odwiertów, a nawet kilkaset, a teraz jesteśmy na poziomie ponad 30 w Polsce – przypomniał Grzegorz Gawin, dyrektor departamentu dyplomacji ekonomicznej w MSZ. - Powodzenie projektu gazu niekonwencjonalnego w Polsce będzie korzyścią dla całego naszego regionu. Dostajemy instrument do negocjacji z Gazpromem o cenie dla regionu. My nie wyeliminujemy innych dostaw i nie taki jest nasz cel – celem jest, by Polsce i Europie Centralnej zapewnić rzetelne negocjowanie cen surowców – dodał.

- Rozbudowa sieci energetycznych przyłącza się do integracji w regionie – dodał Miroslav Stejskal, prezes słowackiego Związku Pracodawców Przemysłu Energetycznego.

Energetyka
Energetyka trafia w ręce PSL, zaś były prezes URE może doradzać premierowi
Energetyka
Przyszły rząd odkrywa karty w energetyce
Energetyka
Dziennikarz „Rzeczpospolitej” i „Parkietu” najlepszym dziennikarzem w branży energetycznej
Energetyka
Niemieckie domy czeka rewolucja. Rząd w Berlinie decyduje się na radykalny zakaz
Energetyka
Famur o próbie wrogiego przejęcia: Rosyjska firma skazana na straty, kazachska nie