Jak podaje dziś agencja Bloomberg, w tym roku Chiny planują uruchomienie nowych elektrowni słonecznych o mocy 10 GW. Do 2015 r. kraj jeszcze zwiększy moc swoich solarów do 35 GW. Daje to już w tym roku produkcję prądu ze słońca w Chinach na poziomie 34,1 GW (+14 proc. rok do roku). To tyle, ile produkuje w sumie osiem elektrowni jądrowych. Chiny - obecnie największy "producent" CO
2
do atmosfery - chce zmniejszyć emisję, m.in. rozwijając zieloną energetykę.
Wzmożony chiński popyt na baterie słoneczne i inne związane z nimi urządzenia już spowodował spadek cen o 20 proc. W 2012 r. przemysł produkujący na potrzeby energetyki słonecznej miał dynamikę tylko 4,4 proc. z powodu zmniejszenia subsydiów państwowych dla największych producentów z Francji i Hiszpanii.
Popyt na solary będzie w tym roku napędzany także przez USA i Japonię, uważają eksperci Bloomberga. Wzrost energetyki słonecznej w tych krajach także wyprzedza większość rynków europejskich. W 2012 r. nowe instalacje słoneczne w Europie po raz pierwszy spadły, do mniej niż 60 proc. wszystkich nowych mocy.
W Niemczech w 2011 r. z odnawialnych źródeł pochodziło 21 proc. wyprodukowanego prądu. W związku z decyzją o zamknięciu do 2022 r. wszystkich elektrowni jądrowych, Niemcy stawiają na zieloną energię. Do 2050 r. chcą z niej zaopatrywać 80 proc. zapotrzebowania.
Obecnie 5 proc. prądu w Niemczech pochodzi z solarów. Ten rodzaj zielonej energetyki rozwija się w u naszych sąsiadów najszybciej. W ciągu 2012 r. udział w rynku się podwoił. W ubiegłym roku jednak inwestycje spadły.