Ekolodzy i branża OZE apelują o wyższy cel redukcji dwutlenku węgla

Zaproponowane przez KE poziomy redukcji CO2 oraz udziału odnawialnych źródeł energii są mało ambitne - uważają ekolodzy i branża OZE. Ich zdaniem w 2030 r. cel redukcji gazów cieplarnianych powinien wynosić 55 proc., a udział OZE wzrosnąć do 45 proc.

Publikacja: 30.01.2014 15:37

Ekolodzy i branża OZE apelują o wyższy cel redukcji dwutlenku węgla

Foto: Bloomberg

W zeszłym tygodniu Komisja Europejska zaproponowała 40-proc. cel redukcji emisji CO2 w ramach projektu polityki energetycznej i klimatycznej UE do 2030. Zaproponowała też europejski cel udziału energii ze źródeł odnawialnych na poziomie 27 proc. Propozycja Komisji nie jest jeszcze propozycją prawną; projekt legislacyjny w tej sprawie może pojawić się w przyszłym roku.

Prezes Instytutu na rzecz ekorozwoju i ekspert Koalicji Klimatycznej dr Andrzej Kassenberg powiedział na konferencji prasowej, że propozycje Komisji są ambitne. Dlatego - jak zaznaczył - biznes reprezentujący branżę odnawialnych źródeł energii oraz ekolodzy zaapelowali do KE oraz polskiego rządu, by zwiększyć cel redukcji gazów cieplarnianych oraz udział OZE odpowiednio o 55 i 45 proc.

Ich zdaniem konieczne jest także wpisanie do propozycji celu wymuszającego poprawę efektywności energetycznej o 40 proc. do 2030 r. - Szczególnie efektywność jest ogromną szansą na redukcję emisji. Polska ma na tym polu spore osiągnięcia - zaznaczył Kassenberg.

Prezes Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej (PSEW) Wojciech Cetnarski przypomniał, że w polityce energetyczno-klimatycznej Unii chodziło o to, by stworzyć taki przemysł i zagwarantować takie warunki rozwoju państw członkowskich, aby w mniejszym stopniu polegały one na imporcie paliw kopalnych.

- Wspólnota jest uzależniona od tego importu, wydając rocznie ponad 400 mld euro. Polityka energetyczna UE miała mówić o zmianie sposobu pozyskiwania energii, redukcji emisji, zwiększeniu udziału odnawialnych źródeł. Miały być one kołem zamachowym europejskiej gospodarki i wzrostu konkurencyjności Wspólnoty - powiedział prezes PSEW.

Jego zdaniem propozycje KE są dla branży "zdecydowanie niewystarczające". Kassenberg uważa, że należy odejść od tradycyjnego myślenia i przygotować się do nowej transformacji gospodarczej. - Polski rząd powinien nie tylko zdecydowanie przyjąć to, co zaproponowała Komisja, ale zaproponować szersze cele, mając na uwadze to, że polityka energetyczno-klimatyczna przyspieszy przemiany w naszym kraju - dodał.

W obowiązującym do 2020 r. pakiecie założono trzy cele: redukcji emisji dwutlenku węgla o 20 proc., zwiększenia udziału energii ze źródeł odnawialnych do 20 proc. i zwiększenia efektywności energetycznej o 20 proc. Dwa pierwsze cele są prawnie wiążące.

W zeszłym tygodniu Komisja Europejska zaproponowała 40-proc. cel redukcji emisji CO2 w ramach projektu polityki energetycznej i klimatycznej UE do 2030. Zaproponowała też europejski cel udziału energii ze źródeł odnawialnych na poziomie 27 proc. Propozycja Komisji nie jest jeszcze propozycją prawną; projekt legislacyjny w tej sprawie może pojawić się w przyszłym roku.

Prezes Instytutu na rzecz ekorozwoju i ekspert Koalicji Klimatycznej dr Andrzej Kassenberg powiedział na konferencji prasowej, że propozycje Komisji są ambitne. Dlatego - jak zaznaczył - biznes reprezentujący branżę odnawialnych źródeł energii oraz ekolodzy zaapelowali do KE oraz polskiego rządu, by zwiększyć cel redukcji gazów cieplarnianych oraz udział OZE odpowiednio o 55 i 45 proc.

Energetyka
Energetyka trafia w ręce PSL, zaś były prezes URE może doradzać premierowi
Energetyka
Przyszły rząd odkrywa karty w energetyce
Energetyka
Dziennikarz „Rzeczpospolitej” i „Parkietu” najlepszym dziennikarzem w branży energetycznej
Energetyka
Niemieckie domy czeka rewolucja. Rząd w Berlinie decyduje się na radykalny zakaz
Materiał Promocyjny
Jaki jest proces tworzenia banku cyfrowego i jakie czynniki są kluczowe dla jego sukcesu?
Energetyka
Famur o próbie wrogiego przejęcia: Rosyjska firma skazana na straty, kazachska nie
Energetyka
Rosyjski szantaż w Famurze. Chcą odkupić udziały warte 70 mln zł za 1 tys. euro