W połowie czerwca weszła w życie największa w ostatnim czasie zmiana na rynku energii. Chodzi o rynek bilansujący (RB), który jest miejscem, gdzie dokupuje się energię lub ją sprzedaje, aby być w pełni zbilansowanym. Pierwsze wnioski ze zmian można wyciągnąć już teraz.
Stan energetyki
Ilość produkowanej energii zawsze musi odpowiadać zapotrzebowaniu, inaczej może dojść do zakłócenia i awarii o skali systemowej. O równowagę podaży i popytu dbają Polskie Sieci Elektroenergetyczne, które wykorzystują do tego RB. Na tym rynku uczestnicy rynku dokupują energię potrzebną, a wcześniej niezakontraktowaną albo sprzedają nadwyżki wyprodukowanej energii bez kontraktu. Ceny były wcześniej wyznaczane urzędowo na podstawie algorytmów, teraz wycenia to rynek. Wartości cen mocy bilansujących zależą od ofert składanych przez ich dostawców.
Co ważne, RB nie służy handlowi energią – ten odbywa się na rynkach hurtowych prowadzonych m.in. przez TGE. Dotychczas, przed reformą RB, cena na nim nie różniła się znacząco od cen na „normalnych” rynkach hurtowych. Uczestnicy rynku bilansującego nie mieli zatem bodźca do tego, żeby precyzyjnie planować pracę swoich jednostek lub aktywnie reagować na sytuację w systemie. Urynkowienie RB poprzez składanie ofert miało to zmienić.
Czytaj więcej
Nowe cenniki za prąd na kolejne miesiące oznaczają dla większości obywateli niewielkie – przynajmniej na razie – podwyżki, rzędu nie więcej niż 30...
Okazuje się jednak, że ceny wzrosły znacząco, bardziej niż przewidywano, co jest efektem zbyt małej puli ofert na dostawy energii dla niezbilansowych firm. Długofalowo może to mieć wpływ na finalne wyższe ceny energii w hurcie.
Po 14 czerwca rynek spot zmienił wyraźnie swój charakter. – Godziny szczytu wieczornego (godz. 19, 20, 21) przebiły poziom 1000 zł/MWh na aukcjach na rynku dnia następnego. Średnia cena energii (na aukcji FIX1) w czerwcu przed reformą w dni robocze wynosiła 484 zł/MWh, natomiast po reformie wynosi 571 zł/MWh – mówi Maciej Gacki z XOOG Operator, firmy, która uczestniczyła w pierwszej transakcji po zmianach na RB. Jego zdaniem jedną z głównych przyczyn takiego wahania jest brak tzw. limitu ceny. – Ponadto nowy RB wymusza składanie dwóch rodzajów ofert: na zwiększenie oraz na zmniejszenie produkcji z jednostek aktywnie uczestniczących w RB – tłumaczy. To sprawia, że ceny cechują się zdecydowanie większą różnorodnością. I tak, 30 czerwca (niedziela) cena niezbilansowanej energii wahała się od -609,2 zł/MWh do 760,17 zł/MWh.
Miesiąc po reformie stan polskiej energetyki widać gołym okiem. Dyspozycyjnych bloków energetycznych jest mało, ich właściciele nie składają ofert w dostatecznej ilości, mimo że mają możliwości. Efekt? Duża energetyka – składając skromną ofertę na świadczenie usług – zarabia na reformie RB.
Czytaj więcej
Mimo rosnącego udziału fotowoltaiki w produkcji prądu sektor stoi na rozdrożu, a firmy przed wyzwaniami, które rozstrzygną o ich przyszłości na rynku.
Wstrzemięźliwość spółek
Zapytaliśmy o ocenę rynku i dlaczego ofert jest tak mało, co ma konsekwencje w wyższej cenie. Zdaniem Krzysztofa Ryszkiewicza, dyrektora działu zarządzania portfelem w Axpo Polska, brak podaży na rynku usług systemowych związany jest z nieprzygotowaniem jednostek wytwórczych. – Wytwórcy nie przygotowali na czas infrastruktury regulacyjnej lub, jak w przypadku jednostek OZE, nie zdążyli zarejestrować się jako dostawca usług bilansujących (DUB). Powodem mogła być zbyt późna publikacja wymogów technicznych – mówi nam Ryszkiewicz. Kluczowe wytyczne zostały opublikowane dopiero w styczniu 2024 roku w instrukcji ruchu i eksploatacji sieci przesyłowej. Jego zdaniem kluczowe jest, by PSE skupiły się na sprawnym przeprocesowaniu wniosków o rejestrację oraz przeprowadziły testy infrastruktury technicznej i informatycznej – mówi nasz rozmówca, który mimo wszystko dostrzega potencjał w tym rozwiązaniu.
Czytaj więcej
Nowa definicja budynków i budowli, zawarta w projektowanej ustawie o podatkach lokalnych, rozszerzy zakres opodatkowania nieruchomości i może dopro...
Jeden z podmiotów wprowadzających tę zmianę, a więc PSE, przyznaje, że ceny są faktycznie wysokie. Obecnie moce bilansujące są pozyskiwane po wysokich cenach, zauważalnie wyższych niż w innych krajach, co w opinii operatora nie znajduje uzasadnienia w fundamentalnych czynnikach rynkowych. – W szczególności ceny mocy bilansujących są istotnie wyższe od marż możliwych do uzyskania na rynku hurtowym ze sprzedaży energii elektrycznej, a powinny być do nich zbliżone co najmniej dla źródeł wytwórczych planowanych przez wytwórcę do pracy. Dostarczanie mocy bilansujących stanowi bowiem wykorzystanie zdolności produkcyjnych alternatywne do sprzedaży energii elektrycznej – tłumaczy Maciej Wapiński, rzecznik prasowy PSE.
Pojawia się pytanie, dlaczego duże firmy energetyczne, mimo że mają takie możliwości, nie składają w pełni ofert. Spółki są wstrzemięźliwie do tak wczesnych ocen rynku, ale tłumaczą, że oferty mocy swoich elektrowni składają. Enea tłumaczy, że zakontraktowanie przez DUB wolumenów mocy bilansujących poszczególnych typów i kierunków w trybie podstawowym eliminuje możliwość sprzedaży lub zakupu tych wolumenów na rynku energii elektrycznej. Niemniej uważa, że rynek mocy bilansujących będzie generował przychody dla dostawców usług bilansujących.
Czytaj więcej
Na wpis do prac legislacyjnych rządu czeka projekt ustawy powołującej nowy fundusz z kwotą rzędu 100 mld zł do 2030 r. – informuje Dorota Zawadzka-...
Podobnie wysokie ceny tłumaczy PGE. – Oferowane ceny wynikają z realnych kosztów funkcjonowania oraz kosztów alternatywnych, związanych z brakiem uczestnictwa oferowanych mocy na rynku handlowym – wyjaśnia spółka. PGE wskazuje także na potrzebę zaznajomienia się z systemami informatycznymi. – Podstawowe wersje aplikacji, po krótkich testach przedwdrożeniowych z PSE, wymagają obecnie przejścia okresu stabilizacji, a następnie dalszego rozwoju. Szacujemy, iż ten okres będzie trwał kilkanaście miesięcy – tłumaczy PGE.
PSE zadowolone, URE uspokaja
PSE oczekuje, że po pierwszych miesiącach reformy pojawią się nowi oferenci na rynku (np. producenci OZE) i dzięki temu podaż mocy bilansujących wzrośnie, co wzmocni konkurencję w tym segmencie rynku.
PSE z nadzieją patrzą więc w przyszłość. Konkurencja na rynku mocy bilansujących jest obecnie ograniczona do elektrowni systemowych. Rynek ten został jednak zaprojektowany w taki sposób, aby mogły w nim uczestniczyć także jednostki produkujące OZE do sieci dystrybucyjnej i dostarczać kategorie mocy bilansujących adekwatne do ich technicznych możliwości. - Oczekujemy, że dzięki temu podaż mocy bilansujących szybko wzrośnie, co wzmocni konkurencję w tym segmencie rynku – wyjaśnia Wapiński.
Czytaj więcej
Własna domowa instalacja fotowoltaiczna na balkonach blokowisk może przynieść znaczne oszczędności. Ale ma swoje ograniczenia i ryzyka.
Drugi podmiot odpowiedzialny za wdrożenie reformy rynku bilansującego, a więc Urząd Regulacji Energetyki także uspokaja. – Można przypuszczać, iż przystosowanie się użytkowników systemu do nowych warunków funkcjonowania na rynku bilansującym może zająć trochę czasu. Niemniej jednak URE monitoruje funkcjonowanie mechanizmów bilansowania i będzie analizować wszystkie uwagi dotyczące ich działania ze strony uczestników rynku bilansującego jak i operatora systemu przesyłowego – wyjaśnia rzeczniczka URE, Magdalena Dąbrowska.
W ocenie URE przedwczesne jest prognozowanie potencjalnej potrzeby zmian w prawie czy w warunkach dotyczących bilansowania (WDB). - Niespełna miesięczny okres funkcjonowania nowych zasad nie byłby wymierny dla kompleksowej, długofalowej oceny reformy – kończy rzeczniczka URE.