TGE: w planach oferta wspierająca rynek OZE i rozwój handlu gazem

Bloomberg

Z prezesem Towarowej Giełdy Energii Piotrem Zawistowskim rozmawia Barbara Oksińska

W minionym roku krajowe zużycie energii elektrycznej spadło z powodu zamknięcia gospodarki w reakcji na pandemię koronawirusa. Tymczasem obroty energią na Towarowej Giełdzie Energii były rekordowe. Z czego to wynikało?
Rok 2020 był wyjątkowo trudny. Jako firma musieliśmy się zmierzyć z wieloma wyzwaniami. W kwestiach organizacyjnych największym z nich było zachowanie ciągłości działania pomimo problemów kadrowych. Przypomnę, że rynek dnia bieżącego funkcjonuje cały czas – siedem dni w tygodniu i 24 godziny na dobę. Obserwowaliśmy w ubiegłym roku wyhamowanie w wielu firmach z różnych branż, zwłaszcza tych, które konsumują dużo energii elektrycznej i gazu. Cała gospodarka spowolniła, ale w tej sytuacji giełda odnotowała bardzo wysokie obroty, wręcz rekordowe. Okazało się, że poszczególne podmioty zwiększyły handel energią, ponieważ musiały zweryfikować swoje plany i inaczej patrzeć na przyszłość. Dla przykładu część z nich kontraktowała wcześniej zbyt dużo energii i później zaczęła ją odsprzedawać na giełdzie, co spowodowało wzrost obrotów i ilości transakcji. To był więc efekt dostosowywania się uczestników rynku do nowej sytuacji.

Rekordowe były też obroty na rynku gazu. Z tych samych powodów?
Tak, na rynku gazu obserwowaliśmy podobne schematy działania uczestników rynku. Tu także pojawił się element niepewności odnośnie do przyszłości, czy uda się zrealizować wszystkie plany, sprzedać cały zakontraktowany towar. Z drugiej zaś strony na rynku gazu, który jest rynkiem europejskim, zapotrzebowanie zaczęło odbudowywać się szybciej niż w przypadku energii elektrycznej i to też miało wpływ na dobre wyniki w tym obszarze.

W ostatnim czasie TGE rozpoczęła współpracę z Polskim Górnictwem Naftowym i Gazownictwem w sprawie rozwoju rynku biometanu. Nad czym konkretnie pracujecie?
Nasza współpraca w głównej mierze polega na opracowaniu koncepcji, jak przy wykorzystaniu produktów giełdowych, które gwarantują bezpieczeństwo obrotu i anonimowość transakcji, wspomóc rozwój rynku biometanu w Polsce. Dziś jest za wcześnie, by mówić o efektach tych prac. Dopiero rozpoczęliśmy rozmowy i jako giełda jesteśmy otwarci na wszelkie rozwiązania, które okażą się najlepsze dla naszych klientów. Chętnie włączymy do dyskusji także inne zainteresowane strony – uczestników rynku gazu czy też Ministerstwo Klimatu i Środowiska. Najważniejsze, aby nowe produkty, którymi będzie można handlować na giełdzie, były płynne i oczekiwane przez branżę. To właśnie głosu uczestników rynku chcemy słuchać w pierwszej kolejności, ponieważ to branża decyduje o tym, czy wdrażane rozwiązania będą użyteczne.

Rozpoczęliście też rozmowy z Polskim Stowarzyszeniem Energetyki Wiatrowej. Jak zielona energia może zaistnieć na towarowej giełdzie?
W tym przypadku rozmawiamy o wdrożeniu instrumentów giełdowych wspierających rozwój tzw. umów cPPA, a więc bezpośrednich umów sprzedaży energii z odnawialnych źródeł pomiędzy jej producentami a odbiorcami. Analizujemy ponadto, czy możliwe jest zaoferowanie także innych usług promujących rozwój sektora OZE. Nie wiemy jeszcze, jak to ma wyglądać w praktyce, podobnie jak w przypadku biometanu, szukamy najlepszych rozwiązań dla rynku. Niewątpliwie chcemy tymi działaniami wpisać się w transformację rynku energii, której jednym z elementów jest dekarbonizacja polskiej gospodarki.

Jaką rolę widzi pan dla TGE w tym procesie?
Rynek energii zaczyna być coraz bardziej złożony ze względu na to, że oddziałuje na niego wiele różnych sił. Nie wszystkie technologie niskoemisyjne są uzasadnione ekonomicznie, dlatego na początkowym etapie potrzebne jest wsparcie np. dla energetyki wiatrowej, fotowoltaiki czy wkrótce dla zielonego wodoru. Rolą giełdy jest oferowanie takich produktów i rozwiązań dla tego coraz bardziej skomplikowanego rynku, które oparte są na tym, co ma najlepsze – a więc pewność w aspekcie finansowym, pełną transparentność, anonimowość transakcji, łatwy dostęp do wszystkich aktywnych graczy. W przyszłości z tego rynku być może będą wydzielać się mniejsze obszary, takie jak biometan czy odnawialne źródła energii. Zdajemy też sobie sprawę, że rynek będzie podlegał dynamicznym zmianom. Nie wiemy np., jaka będzie ostatecznie rola gazu w energetyce. Jeszcze kilka lat temu myśleliśmy, że to będzie dobre paliwo przejściowe, tymczasem późniejsze decyzje banków europejskich o wstrzymaniu finansowania dla energetyki gazowej postawiły pod znakiem zapytania rolę tych źródeł. Podobnie może być z innymi technologiami, gdy zaczniemy odkrywać ich cechy. Rośnie ponadto udział prosumentów, energetyka staje się coraz bardziej rozproszona. Musimy obserwować panujące trendy i dostosowywać do nich swoje produkty.

Czy już w tym roku możemy spodziewać się wprowadzenia na giełdę jakiś nowych rozwiązań?
Planujemy na ten rok nowości, ale jest za wcześnie, by ujawniać szczegóły. Mogę natomiast wymienić kierunki naszych działań – przygotowujemy ofertę wspierającą rynek OZE, prowadzimy analizy, jak uatrakcyjnić naszą ofertę w obszarze rynku finansowego i szykujemy się do nowych możliwości związanych z rozbudową połączeń gazowych, jak na przykład gazociągu łączącego Polskę z Litwą. Rozmawiamy już z krajami bałtyckimi o współpracy w zakresie handlu gazem po uruchomieniu tego połączenia. Widzimy tu ogromną szansę dla TGE.

Z kolei uruchomiony na początku 2020 r. rynek rolny na TGE rozwija się bardzo opornie. Dlaczego?
To nie był dobry czas na debiut. Platforma do obrotu towarami rolnymi ruszyła w czasie pandemii, a to zupełnie nowy produkt, który wymagał większej promocji. Uczestnicy tego rynku nie byli zaznajomieni z funkcjonowaniem giełdy czy domów maklerskich. Z powodu pandemii nie było możliwe przeprowadzenie części spotkań informacyjnych, tj. w skali i formule, jaką zaplanowaliśmy. Mimo to uczestnicy zawierają transakcje na tym rynku, badają możliwości, a to dobry prognostyk na przyszłość. W innych okolicznościach na pewno uznałbym dotychczasowe obroty na rynku rolnym za niesatysfakcjonujące, ale biorąc pod uwagę obecne uwarunkowania, muszę wstrzymać się z oceną. Dajemy sobie więcej czasu na rozwój tego segmentu naszej działalności.

Trwają przymiarki do zniesienia nałożonego na wytwórców prądu obowiązku sprzedaży energii elektrycznej przez giełdę. Historia pokazuje, że im mniejsze obligo giełdowe, tym słabsze obroty na TGE. Całkowite zniesienie obliga to będzie katastrofa dla giełdy?
Niekoniecznie. Historia pokazuje, że nawet gdy poziom obliga giełdowego był bliski zeru, TGE funkcjonowała i sobie radziła, choć oczywiście miała dużo słabsze wyniki finansowe. Skupiłbym się bardziej na tym, jak zniesienie obliga wpłynie na rynek, ponieważ to on najmocniej odczuje konsekwencje tej zmiany. Przypominam, że 100-procentowe obligo, a więc obowiązek sprzedaży całej wyprodukowanej energii przez giełdę, wprowadzone zostało tuż po tym, jak na giełdzie – przy 30-proc. wówczas poziomie obliga – zaczęliśmy obserwować dużą zmienność cen energii. Podniesienie obowiązku do 100 proc. miało m.in. chronić odbiorców przed nieuzasadnionym wzrostem cen prądu. Im większe obroty na giełdzie, tym jest większa płynność i mniejsze możliwości spekulacyjnych ruchów cenowych.

A więc możemy spodziewać się znów niskiej płynności. Jakie mogą być tego konsekwencje poza dużymi wahaniami cen energii?
Dziś rynek giełdowy jest uznawany za płynny i wiarygodny, a ustalane na nim ceny energii są ważnym benchmarkiem, ponieważ są wykorzystywane przez wiele przepisów prawa jako podstawa do dokonywania rozliczeń. Jeżeli ta wiarygodność obrotu giełdowego zostanie podważona, to pojawi się ogromny problem. Rozliczenia na podstawie giełdowych cen mogą zostać uznane za niemiarodajne. Inną konsekwencją zniesienia obliga będzie zmniejszenie liczby podmiotów na giełdzie z wysoką podażą energii. To oznacza, że dostępność energii elektrycznej dla wszystkich firm handlujących tym towarem będzie mocno ograniczona, a to z kolei wpłynie niekorzystnie zwłaszcza na firmy sprzedające energię, które nie mają własnych elektrowni. Wśród nich są też duże firmy, które kupują energię na potrzeby swoich zakładów produkcyjnych. Dla nich to może być duży kłopot.

Tymczasem wciąż nie możemy poradzić sobie z pandemią koronawirusa. Jak wobec tego mogą wyglądać wyniki spółki w 2021 roku?
Oczywiście wiele zależy od zapotrzebowania na gaz i energię elektryczną. Jeszcze niedawno wszyscy przygotowywaliśmy się na otwarcie gospodarki, a teraz walczymy z trzecią falą pandemii i mówimy o kolejnych szczepach wirusa. Warunki są więc na tyle niestabilne, że trudno snuć jakiekolwiek prognozy. Niewykluczone, że znów będziemy mieli do czynienia ze zwiększonymi obrotami, tak jak to miało miejsce w ubiegłym roku. Na rynku energii elektrycznej z pewnością wiele zależeć też będzie od efektów dyskusji o obligu giełdowym i tempa wprowadzania ewentualnych zmian w tym obszarze. To są jednak polityczne decyzje, na które nie mamy wpływu.

Piotr Zawistowski, prezes TGE, fot. materiały prasowe

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Będą podwyżki energii w 2017 roku

Do połowy grudnia poznamy nowe stawki na przesył i sprzedaż prądu. Część dostawców chce ...

Merkel broni Nord Stream-2

Niemiecka kanclerz po raz kolejny zapewniła, że nowy rosyjski gazociąg nie zwiększy zależności Niemiec ...

Naftogaz dopadł Gazprom w USA

Sąd Federalny w Nowy Jorku uznał pozew ukraińskiego Naftogazu przeciwko Gazpromowi. Zgodnie z decyzją ...

Bogdanka z rekordowym miesięcznym wydobyciem

Lubelski Węgiel Bogdanka, jedyna kopalnia węgla kamiennego działająca w Lubelskim Zagłębiu, pobiła w styczniu ...

Trump wypowiada porozumienie paryskie

USA rozpoczynają procedurę wychodzenia z porozumienia paryskiego – poinformował Sekretarz Stanu Mike Pompeo. Procedura ...

Pożegnanie znanych marek

Statoil zniknie z szyldów polskich stacji paliw. Podobny los może czekać obiekty sieci Łukoil. ...