W nocy z 20 na 21 stycznia temperatura w liczącym 1,2 miliona mieszkańców Omsku na Uralu spadła poniżej –30 stopni. Skutkowało to pęknięciem głównej magistrali ciepłowniczej, która już tydzień temu doznała awarii. Pośpiesznie i byle jak załatane stare rury nie wytrzymały kolejnego spadku temperatur. W rezultacie 67 budynków wielopiętrowych bloków, sześć instytucji społecznych i 23 budynki administracyjne zostały pozbawione ogrzewania. To dane oficjalne, nieoficjalnie ludzie piszą, że połowa miasta tonie w ciemności i zimnie.
Czytaj więcej
Lód wokół objętych sankcjami rosyjskich zakładów Arctic LNG 2 stał się zbyt gruby dla większości...
Sami sobie winni, bo ogrzewają się prądem
Uczniowie zostali przeniesieni na nauczanie zdalne z powodu niskich temperatur, które zapanowały w szkołach. Odwołano zajęcia na uczelniach. Cały dzień ludzie musieli sobie radzić bez ogrzewania. Służby miejskie dopiero wieczorem ogłosiły, że pracują nad zakończeniem napraw i rozpoczęciem „stopniowego przywracania ogrzewania”, informuje na podstawie rosyjskich portali „The Moscow Times”. Kiedy to nastąpi? Nie wiadomo.
Tyle śniegu nie spadło na Kamczatce od 30 lat
Mieszkańcy wiosek w pobliżu Krasnojarska, gdzie temperatury również w ciągu dnia sięgają –30 stopni, od czterech dni nie mają ogrzewania i prądu z powodu awarii sieci przesyłowych. Mieszkaniec wsi Sołoncy powiedział lokalnej telewizji, że większość domów ogrzewa się za pomocą pieców elektrycznych, a bez prądu, który jest wyłączany na wiele godzin każdego dnia, ludzie „nie są w stanie ogrzać swoich domów”. Inżynierowie tłumaczyli ludziom, że to ich wina. „Awarię technologiczną jednej z linii wysokiego napięcia spowodowało przekroczenie maksymalnego dopuszczalnego poboru prądu…”.