Z tego artykułu dowiesz się:
- W jaki sposób koszty emisji CO2 stanowią połowę ceny prądu dla polskiego przemysłu.
- Dlaczego operator sieci ostrzega przed blackoutem mimo rosnącego udziału OZE.
- O jakie kluczowe zmiany w unijnym systemie handlu emisjami zabiega Polska w Brukseli.
- Jakie pilne rozwiązania dotyczące darmowych uprawnień do emisji mają wesprzeć przemysł.
Polskie spółki elektroenergetyczne, mimo że Komisja Europejska już w lipcu zaprezentowała propozycje zmian w systemie handlu uprawnieniami do emisji CO2, nadal zabiegają o kolejne ustępstwa, nim zostanie przygotowany ostateczny projekt legislacji UE.
ETS coraz mocniej ciąży przemysłowi
Na konferencji PKEE Energy Day 2026, organizowanej przez Polski Komitet Energii Elektrycznej, wiceprezes Polskiej Grupy Energetycznej, Marcin Laskowski zwrócił uwagę, że opłaty związane z ETS odpowiadają średnio za około 11 proc. ceny energii elektrycznej dla przemysłu w UE, podczas gdy w Polsce udział ten może sięgać 50 proc. – Jeden ETS, jeden cel klimatyczny, a jednak różne konsekwencje, ponieważ państwa członkowskie rozpoczęły transformację z różnych punktów wyjścia – powiedział.
Wiceminister energii, pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej Wojciech Wrochna podkreślił, że wysokie ceny energii, w tym koszty związane z ETS, są jedną z głównych barier dla dalszej transformacji energetycznej. – W Polsce koszty ETS odpowiadają za ok. 40 proc. ceny energii dla odbiorców końcowych – powiedział.
Czytaj więcej
Polskie spółki energetyczne i przemysłowe apelują o zmiany w unijnym systemie handlu emisjami CO2. W 2024 roku tylko cztery firmy – Orlen, PGE, Ene...
Zdaniem największej spółki elektroenergetycznej w kraju konieczne są rozwiązania ograniczające wpływ ETS na ceny energii, zgodnie z konkluzjami Rady Europejskiej. – Reforma systemu powinna sprawić, że koszt emisji będzie zgodny z potrzebami przemysłu, konkurencyjnością europejskiej gospodarki i inwestycjami niezbędnymi do transformacji – podkreślił Laskowski. Zaznaczył on, że Europa potrzebuje nowych mocy wytwórczych, magazynów energii, elastyczności oraz rozbudowy sieci, szczególnie dystrybucyjnych.
Transformacja przyspiesza, ale okres przejściowy konieczny
Polska przebudowuje jeden z największych w Europie systemów energetycznych opartych na węglu. Przypomniał, że w czerwcu ub.r. produkcja energii z odnawialnych źródeł energii (OZE) po raz pierwszy przewyższyła produkcję z węgla, a w lipcu udział OZE w polskim miksie energetycznym osiągnął 41,6 proc. – W minioną sobotę 5 września 70 proc. energii w Polsce zostało wyprodukowane z OZE – przypomniał Wojciech Wrochna podając dowód, że Polska transformacja energetyczna wcale nie jest opóźniona. Jak przypominał wiceminister Wrochna, Polska szybko ogranicza emisje, mimo że transformację rozpoczęła z poziomu niemal całkowitej zależności od węgla. W tym kontekście wskazał m.in. rozwój OZE, magazynów energii, morskiej energetyki wiatrowej i energetyki jądrowej, a także uniezależnienie się od rosyjskiego gazu dzięki dywersyfikacji dostaw, terminalowi LNG i gazociągowi Baltic Pipe.
Jak zaznaczył, Polska nie chce spowalniać transformacji, ale potrzebuje czasu i warunków pozwalających na przeprowadzenie jej bez uderzenia w przemysł i konkurencyjność gospodarki. Zaapelował o bardziej elastyczne podejście do tempa zmian i regulacji.
Polska liczy na zapasy dot. przyznawania puli darmowych uprawnień. W czerwcu przeprowadzona została niekorzystna dla przemysłu aktualizacja wskaźników, na podstawie których ustalana jest liczba darmowych uprawnień do emisji w systemie ETS. Takie bezpłatne uprawnienia trafiają do przemysłów energochłonnych, by zapobiec ich odpływowi poza granice UE.
Pilne zmiany w przyznawaniu darmowych uprawnień do emisji
Zgodnie ze zmianą zaproponowaną przez Komisję Europejską w systemie ETS mają znaleźć się uprawnienia o wartości 6 mld euro w perspektywie do 2030 r. Kwestia ta została zaproponowana w osobnym rozporządzeniu, co ma pozwolić na szybkie przyjęcie zmian. Innymi słowy darmowe uprawnienia nie są powiązane z gruntownymi zmianami w systemie ETS, które KE zaproponowała w lipcu, a nad którymi prace dopiero ruszyły i mogą potrwać miesiące.
Czytaj więcej
Elementem budowy odporności energetycznej państwa mogłoby być „trzymanie z bronią u nogi” kilku bloków węglowych, aby przywracać je do pracy w razi...
– Wszystko wskazuje na to, że ta szybka ścieżka zakończyć się może już w październiku, czyli instalacje, huty, cementownie będą mogły dostać te bezpłatne pozwolenia już od listopada. I to też jest bardzo ciekawe, że umówiliśmy się, że też to rozporządzenie będzie działać retroaktywnie, czyli te instalacje dostaną kompensacje za miesiące, które już upłynęły – powiedział wiceminister klimatu Krzysztof Bolesta.
Państwa członkowskie UE mają uzgodnić wspólne stanowisko w tej sprawie 16 września, co będzie oznaczać, że prezydencja irlandzka będzie mogła przystąpić do negocjacji z Parlamentem Europejskim nad ostatecznym kształtem rozporządzenia.
Stabilna moc do produkcji prądu pilnie potrzebna
Jednocześnie podczas tego samego wydarzenia Grzegorz Onichimowski, prezes Polskich Sieci Elektroenergetycznych, a więc nadzorcy polskiego systemu energetycznego wskazał i przestrzegł jednocześnie, że „nie można już pozwolić sobie na utratę kolejnych megawatów, czy będą z węgla czy z czegokolwiek innego. – Musimy je mieć, by uniknąć blackoutu. (…) ETS zjada własny ogon. Elektryfikacja jest drogą do dekarbonizacji, a nie odwrotnie” – podkreślił.