Rząd zamroził ceny prądu. Kto za to zapłaci?

W Sejmie trwają prace nad projektem nowelizacji prawa energetycznego. Rząd przygotował jednak autopoprawkę do tego projektu. Może ona uderzyć w zyski sprzedawców zielonej energii.

Publikacja: 09.06.2023 03:00

W Sejmie trwają prace nad projektem nowelizacji prawa energetycznego

W Sejmie trwają prace nad projektem nowelizacji prawa energetycznego

Foto: Bloomberg

W ostatnim roku cena gwarancji pochodzenia, a więc świadectw wskazujących, że energia została wytworzona z OZE, znacząco wzrosła. W maju br. kosztowały one ponad 20 zł/MWh, a w maju ub.r. – ok. 4 zł. Zdaniem branżowych organizacji rząd, widząc rosnące zyski firm OZE i obawiając się deficytu w budżecie Funduszu Wypłaty Różnicy Ceny (FWRC), chce sięgnąć po dodatkowe środki. W ten sposób miałby planować podreperowanie budżetu funduszu, który wypłaca spółkom obrotu środki za mrożenie cen energii. Organizacje działające na rynku OZE wskazują, że dodatkową opłatą na fundusz w drodze autopoprawki miałyby zostać objęte zarówno umowy sprzedażowe gwarancji i umowy sprzedażowe zielonej energii, jak i popularniejsze umowy typu cPPA (korporacyjne długoterminowe umowy zakupu energii z OZE po stałej cenie).

Zmiana przepisów w czasie gry

Jak tłumaczy Łukasz Zagórski, prezes Stowarzyszenia Energii Odnawialnej, zaproponowana przez rząd autopoprawka zakłada, że przy obliczaniu odpisu na FWRC będzie trzeba uwzględnić także przychody ze sprzedaży gwarancji pochodzenia oraz z rozliczeń dokonywanych w ramach instrumentów finansowych w zależności od tego, czy uzyskana przez danego wytwórcę cena rynkowa przekracza limit ceny wskazany w przepisach o mrożeniu cen energii. – Przewidziane zmiany powodują konieczność przekazywania w ramach odpisu odpowiednio 97 proc. sumy przychodów ze sprzedaży gwarancji pochodzenia oraz z rozliczeń dokonywanych w ramach instrumentów finansowych lub 197 proc. sumy tych przychodów w zależności od tego, czy uzyskana przez wytwórcę cena przekracza limit ceny określony na podstawie rozporządzenia mrożącego ceny energii – mówi Zagórski.

Czytaj więcej

Zagadkowy zespół zajmujący się wiatrakami na Bałtyku. Konkurencja wewnątrz rządu?

Zdaniem Polskiego Stowarzyszenia Fotowoltaiki (PSF) ta autopoprawka zniechęci do zawierania umów długoterminowych typu cPPA. – Są one najlepszym sposobem zapewnienia wytwórcom finansowania nowych źródeł OZE, a odbiorcom – stabilności cen. Proponowane zmiany podtrzymają stagnację na rynku i zablokują zawieranie nowych umów cPPA. Utrudnią też, głównie odbiorcom biznesowym, zabezpieczenie cen energii w długim terminie – podkreśla PSF.

Organizacja wskazuje, że cPPA były na rynku finansowym traktowane pod względem rentowności niemal analogicznie jak projekty otrzymujące wsparcie z systemu aukcyjnego. – Nowe regulacje spowodują, że instytucje finansowe będą co najmniej z rezerwą podchodzić do finansowania inwestycji, które zabezpieczone są tego typu kontraktami, co może przełożyć się na spadek mocy z OZE w systemie – wskazuje organizacja.

Czytaj więcej

Energetyczna ofensywa rządu w Sejmie

Konkurencyjność przemysłu spadnie

Podobnie krytycznie wypowiada się Polskie Stowarzyszenie Energetyki Wiatrowej. PSEW alarmuje, że brak możliwości uzyskania potwierdzenia, że energia pochodzi z OZE, oznaczać będzie dla wielu przedsiębiorstw przemysłowych albo utratę wielu rynków zagranicznych (gdzie istotny jest ślad węglowy produktów), albo konieczność zakupu gwarancji pochodzenia na rynkach zagranicznych. – Takie działanie oznaczać będzie wyższą cenę tych gwarancji, a tym samym mniejszą konkurencyjność produktów z Polski na rynkach zagranicznych. Ponadto przemysł z Polski będzie zmuszony szukać gwarancji pochodzenia za granicą, co spowoduje wypływ pieniędzy z naszego kraju i w ten sposób oznaczać będzie dotowanie rozwoju zagranicznych źródeł OZE, np. niemieckich – przestrzega PSEW.

Czytaj więcej

Niższe ceny prądu? Nieprędko

Największe spółki energetyczne, które są coraz większymi producentami OZE, wypowiadają się niechętnie, ale nieoficjalnie dają do zrozumienia, że uderzy to w ich biznes oraz plany rosnącej produkcji energii z OZE. Państwowe spółki także przyznają nieoficjalnie, że będzie to miało wpływ na ich działalność biznesową. Oficjalnie jednak stwierdzają, że będzie to miało niewielkie przełożenie na ich działalność. Chodzi o takie podmioty jak PGE, Enea Tauron i Energa. Przykładem jest Tauron, który podkreśla, że autopoprawka nie wpłynie znacząco na opłacalność produkcji i sprzedaży zielonej energii przez tę firmę.

Opinia dla "Rzeczpospolitej"
Łukasz Batory, Adwokat, szef działu energetyki w Kancelarii Modrzejewski i Wspólnicy sp.j.

Jeszcze na etapie unijnego rozporządzenia o wprowadzeniu tzw. podatku od zysków nadzwyczajnych producentów energii wprowadzono limit przychodów z tytułu sprzedaży energii co do zasady na poziomie 180 euro. W przypadku źródeł OZE w Polsce wprowadzono możliwą do osiągnięcia cenę maksymalną na poziomie ok. 400 zł za MWh. Na mocy marcowej noweli doprecyzowano, że do tego limitu wlicza się wszystkie przychody, które były związane również pośrednio ze sprzedażą energii elektrycznej, w tym przychody uzyskiwane z tytułu sprzedaży gwarancji pochodzenia czy w ramach zawartych instrumentów finansowych. Wszystkie podmioty na rynku do takiego poziomu cen się przygotowały, zoptymalizowały swoją działalność oraz przenegocjowały zawarte kredyty. Czasu na działania regulacyjne po stronie rynku było niewiele, ale uważam, że zadanie domowe sektor odrobił najlepiej jak mógł. Teraz na mocy autopoprawki majowej rząd chce ponownie objąć limitem tylko sprzedaż energii, a od sprzedaży gwarancji pochodzenia, instrumentów finansowych czy innych przychodów związanych również pośrednio ze sprzedażą energii pobierany będzie 97-proc. parapodatek. To nic innego jak – de facto – nacjonalizacja tych przychodów. Sprzedawcy zielonej energii i jej producenci stracą w ten sposób istotne źródło utrzymania i mogą wpaść w turbulencje finansowe czy nawet bankrutować. A konsultacji społecznych do tej autopoprawki nie było. Majową autopoprawką rząd wyrzuca do kosza rozwiązania wprowadzone w marcu.
Jest to efekt nie najlepiej skonstruowanego mechanizmu mrożenia cen. Okazuje się bowiem, że Fundusz Wypłaty Różnicy Ceny, z którego miały być pokrywane koszty mrożenia cen energii i miał być samofinansującym się mechanizmem, nie do końca sprawdza się w tej roli i brakuje w nim środków. Dla spółek produkujących zieloną energię, których inwestycje opierają się na modelu project finance i bankowych kredytach, może to oznaczać katastrofę. To efekt bardzo szybkiego przygotowania mechanizmu mrożenia cen. Wpływy z opłaty na Fundusz zostały najwyraźniej przeszacowane, a wysokość rekompensat niedoszacowana. Teraz trwa poszukiwanie dodatkowych środków – na to wskazuje majowa nowelizacja.

W ostatnim roku cena gwarancji pochodzenia, a więc świadectw wskazujących, że energia została wytworzona z OZE, znacząco wzrosła. W maju br. kosztowały one ponad 20 zł/MWh, a w maju ub.r. – ok. 4 zł. Zdaniem branżowych organizacji rząd, widząc rosnące zyski firm OZE i obawiając się deficytu w budżecie Funduszu Wypłaty Różnicy Ceny (FWRC), chce sięgnąć po dodatkowe środki. W ten sposób miałby planować podreperowanie budżetu funduszu, który wypłaca spółkom obrotu środki za mrożenie cen energii. Organizacje działające na rynku OZE wskazują, że dodatkową opłatą na fundusz w drodze autopoprawki miałyby zostać objęte zarówno umowy sprzedażowe gwarancji i umowy sprzedażowe zielonej energii, jak i popularniejsze umowy typu cPPA (korporacyjne długoterminowe umowy zakupu energii z OZE po stałej cenie).

Pozostało 87% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Ceny Energii
Prezes UOKiK uderza w ustawę o mrożeniu cen energii
Ceny Energii
Mrożenie cen energii droższe niż szacowano. Są kolejne uwagi do projektu
Ceny Energii
Spółki bez rekompensat? Kurs Taurona spada, a inne resorty krytykują projekt
Ceny Energii
Ministra Hennig-Kloska: Bon energetyczny ma złagodzić podwyżkę ceny prądu
Ceny Energii
Nowe taryfy na prąd to „wejście do kasyna i niepewność". Niepokój sprzedawców