William D. Magwood IV: Bez pomocy państwa atom nie powstanie

Uznanie energetyki jądrowej za zrównoważoną inwestycję ułatwi pozyskanie środków finansowych. Bez tego byłoby to trudniejsze, lecz nie niemożliwe – mówi William D. Magwood IV, dyrektor generalny Agencji Energii Jądrowej OECD.

Publikacja: 13.01.2023 03:00

William D. Magwood IV: Bez pomocy państwa atom nie powstanie

Foto: mat. pras.

Budowa elektrowni jądrowej ma być nie tylko szansą na rozwój zeroemisyjnej energetyki, ale także całej gałęzi przemysłu. To możliwe także w Polsce?

Tak, w Europie jest wiele przykładów, gdzie obserwowaliśmy tworzenie i wzmacnianie potencjału krajowego przemysłu w trakcie budowy elektrowni jądrowych. Widzimy to w Finlandii, która finalizuje swoje prace nad kolejnym reaktorem, choć chciałbym wskazać budowę elektrowni jądrowej Hinkley Point C w Wielkiej Brytanii jako świetny przykład. Brytyjski projekt pokazuje, że budowa dużej elektrowni stwarza wyjątkową okazję do tworzenia małych i średnich firm, które mogą kontynuować działalność poza samym projektem budowy, by móc dalej konkurować o zlecenia w sektorze jądrowym, a także poza nim, w kraju i na całym świecie. To wszystko przełoży się na długofalowe korzyści dla rynku pracy i gospodarki lokalnej.

Największym wyzwaniem wydaje się pozyskanie środków finansowych na budowę elektrowni wartej nawet kilkadziesiąt miliardów dolarów…

To prawda, że finansowanie dużych projektów jest kluczowym wyzwaniem, któremu muszą sprostać państwa. Nasza analiza pokazuje, że najlepszą drogą dla rządów jest znalezienie innowacyjnych sposobów na obniżenie ryzyka związanego z projektami, by umożliwić inwestorom realizację tych projektów – zwłaszcza w sytuacjach first-of-a-kind. Ostatnie prace pod auspicjami Agencji Energii Jądrowej (NEA) wskazują strategie, które rządy mogą zastosować w celu pozyskania kapitału dla projektów budowy nowych elektrowni jądrowych. Z naszych obserwacji wynika, że koszty kapitałowe mogą zostać znacznie obniżone, jeśli różne ryzyka związane z tymi projektami – takie jak ryzyko budowlane, cenowe czy polityczne – są optymalnie zarządzane i sprawiedliwie alokowane.

Czy pomoże w tym ujęcie atomu w unijnej taksonomii?

Z pewnością tak. Uznanie energetyki jądrowej za zrównoważoną inwestycję ułatwi pozyskanie środków finansowych. Bez tego byłoby to trudniejsze, lecz nie niemożliwe. Jest to jasny i pozytywny sygnał dla inwestorów, który znacznie ułatwi pozyskiwanie finansowania. To jest oczywiste, że musimy zdekarbonizować nasze gospodarki – ale by tak się stało, wiele krajów będzie musiało rozważyć szersze wykorzystanie energii jądrowej. Środowisko inwestycyjne dla energetyki jądrowej ulega wyraźnym zmianom w Europie – nie tylko we Francji i Wielkiej Brytanii, ale również w wielu innych krajach.

Wracając do modelu finansowania, propozycjom polskich ekspertów bliżej do fińskiego modelu tzw. Mankala. Czym się on odznacza?

To bardzo interesujące podejście do finansowania, które opiera się na spółdzielczym procesie dzielenia się kosztami, gdzie beneficjent staje się jednocześnie udziałowcem finansującym projekt. Mogą to być tacy użytkownicy jak duże firmy przemysłowe, przedsiębiorstwa energetyczne lub gminy, które muszą zapewnić długoterminowe, opłacalne dostawy energii elektrycznej. To podejście odnosi wiele sukcesów w Finlandii.

Jak wygląda rozwój energetyki jądrowej w USA? Wielu uważa, że to schyłkowa technologia…

Jest to być może stare przekonanie. W Stanach Zjednoczonych obserwuje się teraz powszechne zainteresowanie energetyką jądrową, równocześnie z najbardziej agresywnym od lat 60. rozwojem nowych technologii jądrowych. Rozwijane są prywatne projekty mające opracować nową generację małych reaktorów modułowych, takie jak od firm GE-Hitachi i NuScale. W Polsce istnieje zainteresowanie wdrożeniem tej technologii w nadchodzących latach. Pojawiają się nowe firmy, które opracowują kilka nowych technologii jądrowych. Wyzwaniem dla nich będzie szybki i efektywny kosztowo rozwój. W Stanach Zjednoczonych, dwa reaktory AP1000 – tego samego projektu, który Polska zamierza wybudować – są już na ukończeniu w elektrowni jądrowej Vogtle. W przyszłym roku mają rozpocząć działalność.

W Polsce planujemy rozpocząć budowę dużego atomu w 2026 r., a zakończyć w 2033 r. Czy to możliwe w tak krótkim czasie?

Harmonogram rzeczywiście jest napięty, ale jest możliwy do zrealizowania. Przykłady z całego świata pokazują, że jest to do wykonania, jeśli łańcuch dostaw jest gotowy do wsparcia projektu. Jest ważne, by organ dozoru jądrowego był gotowy do nadzorowania aspektów projektu związanych z bezpieczeństwem jądrowym. Pod tym względem polski organ dozoru jądrowego ciężko pracuje, by rozbudowywać swoje zdolności i kompetencje. Również intensywnie współpracuje z amerykańskim organem dozoru jądrowego.

Polska stoi jeszcze przed dyskusją dotyczącą składowania odpadów jądrowych…

Rzeczywistość dotycząca odpadów promieniotwórczych jest taka, że z naukowego i technologicznego punktu widzenia całkiem dobrze wiemy, jak zarządzać odpadami promieniotwórczymi. Oczywiście, ich ostateczne składowanie wymaga określenia odpowiednich warunków geologicznych do budowy głębokiego składowiska geologicznego, ale prawdziwym wyzwaniem jest wybór lokalizacji poprzez ostrożny, sprawiedliwy i transparentny proces publiczny, który uwzględnia opinie krajów sąsiednich, kiedy jest to uzasadnione. NEA wykonała sporo pracy w tym obszarze i z niecierpliwością czeka, by wesprzeć Polskę, gdy zacznie formułować swoje podejście w tym zakresie.

Świat próbuje uwolnić się od dostaw uranu i paliwa jądrowego z Rosji. To możliwe?

To jak najbardziej prawda, że wojna w Ukrainie miała dramatyczny wpływ na światowy rynek paliwa jądrowego. Wiele krajów, zwłaszcza w Europie, dąży obecnie do zwiększenia dostaw uranu oraz paliw jądrowych pochodzących ze źródeł innych niż Rosja. Jest to duże wyzwanie, zwłaszcza w perspektywie krótkoterminowej. Rosja jest jednym z największych dostawców – zapewniając obecnie około 16 proc. importu uranu (23 proc. wzbogaconego uranu) w Stanach Zjednoczonych oraz 20 proc. importu uranu (28 proc. wzbogaconego uranu) w Europie. Z czasem kraje będą mogły sobie zapewnić alternatywne źródła dostaw. Oprócz Rosji Australia, Kanada i Kazachstan są dużymi dostawcami uranu. Istnieje także spory potencjał w Europie do zwiększenia produkcji wzbogaconego uranu. Trwają starania, by zastąpić rosyjskie paliwo zachodnimi alternatywami, lecz prawdopodobnie musi minąć kilka lat, zanim kraje całkowicie zastąpią Rosję jako dostawcę paliwa jądrowego.

Budowa elektrowni jądrowej ma być nie tylko szansą na rozwój zeroemisyjnej energetyki, ale także całej gałęzi przemysłu. To możliwe także w Polsce?

Tak, w Europie jest wiele przykładów, gdzie obserwowaliśmy tworzenie i wzmacnianie potencjału krajowego przemysłu w trakcie budowy elektrowni jądrowych. Widzimy to w Finlandii, która finalizuje swoje prace nad kolejnym reaktorem, choć chciałbym wskazać budowę elektrowni jądrowej Hinkley Point C w Wielkiej Brytanii jako świetny przykład. Brytyjski projekt pokazuje, że budowa dużej elektrowni stwarza wyjątkową okazję do tworzenia małych i średnich firm, które mogą kontynuować działalność poza samym projektem budowy, by móc dalej konkurować o zlecenia w sektorze jądrowym, a także poza nim, w kraju i na całym świecie. To wszystko przełoży się na długofalowe korzyści dla rynku pracy i gospodarki lokalnej.

Pozostało 85% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Atom
Elektrownia atomowa w Zaporożu ruszy? Nowe ustalenia po spotkaniu Rosjan z MAEA
Atom
Atom ma być na czas. Pomóc ma zmiana w prawie
Atom
Andrzej Ziółkowski, szef Urzędu Dozoru Technicznego: Przygotowujemy się do atomu
Materiał Promocyjny
Atom ważny dla nowoczesnej gospodarki
Atom
Lepiej późno niż później. W Choczewie trwają prace nad elektrownią jądrową
Atom
Francuzi kuszą polski rząd. Stanęli do wyścigu po polski atom