Polska od lat myśli o budowie kilku elektrowni jądrowych. W ostatnich miesiącach widać ożywienie w tej sprawie. Jaką propozycję dla naszego rządu przygotowuje pańska firma?

Zauważamy, że polski program energetyki jądrowej jest coraz bardziej szczegółowy i są podejmowane pewne decyzje. Nasza firma wspiera polski rząd, który ma na celu dekarbonizację poprzez zastosowanie energii jądrowej oraz dostarczenie taniej energii. Wiele państw wybiera energetykę jądrową jako sposób na obniżenie emisji CO2. Są wdrażane pewne projekty, ale przy ich realizacji powstają opóźnienia w budowie i przekroczenia budżetów. Nasza firma zajmuje się budową i eksploatacją elektrowni jądrowych od początku lat 70. ubiegłego wieku. Niedawno uruchomiliśmy blok w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. W oparciu o nasze doświadczenie przygotujemy ofertę, która będzie spełniać oczekiwania polskiego rządu.

Korea Południowa w porównaniu ze Stanami Zjednoczonymi czy Francją nie ma bogatego doświadczenia w budowie elektrowni atomowych. Co ma być waszym głównym atutem? Nowatorskie podejście do finansowania inwestycji?

Stany Zjednoczone i Francja budowały elektrownie wcześniej niż my. Jednak patrząc na ostatnie projekty, KHNP ma lepsze wyniki. Nasza konkurencyjność polega na terminowej budowie elektrowni i zmniejszeniu kosztów budowy.
W światowych mediach można zobaczyć, że inne firmy budujące elektrownie jądrowe borykają się problemem znacznych opóźnień. KHNP postępuje zgodnie z harmonogramem, bez opóźnień. Wywiązanie się z terminu budowy jest istotne z dwóch powodów. Ma wpływ na realizację rządowego planu odnośnie do polskiej energetyki.
Po drugie, każde opóźnienie w realizacji inwestycji to wzrost kosztów. Kolejny z naszych silnych punktów to zmniejszenie kosztów budowy elektrowni. W 2018 r. w raporcie Bloomberga porównano konkurencyjność firm z pięciu państw: Francji, Rosji, Stanów Zjednoczonych, Chin i Korei Południowej. Wyniki pokazują, że koszt budowy elektrowni w przypadku KHNP jest trzy razy niższy niż pozostałych.
Również kwestie finansowe mają duży wpływ na realizację inwestycji. Zgodnie z oczekiwaniami polskiego rządu jesteśmy w stanie zaproponować finansowanie obejmujące 49 proc. udziału. Zapewniamy również, że rola KHNP w tej inwestycji nie zakończy się po dostarczeniu inwestycji. Mamy nadzieję, że będziemy mogli wziąć udział także
w eksploatacji elektrowni do czasu zaprzestania jej funkcjonowania. To ok. 100 lat współpracy.

A co z finansowaniem budowy?

Jeżeli chodzi o finansowanie, to główną rolę obejmie instytucja Export Credit Agency. W Zjednoczonych Emiratach Arabskich za finansowanie dłużne odpowiadał bank Export-Import Bank of Korea. Tam konkurencyjność instytucji finansowych jest bardzo wysoka. Stoją za tym lepszy przepływ finansów i konkurencyjne stopy procentowe. W projekcie tym brały udział koreańskie instytucje finansowe, co świadczy o tym, że możemy zaoferować konkurencyjne warunki współpracy. Mamy wsparcie rządu Korei Południowej, jeśli chodzi o inwestycje. Po nawiązaniu stosunków dyplomatycznych pomiędzy Koreą Południową i Polską w 1989 r. przez ostatnie 30 lat pogłębiamy współpracę
w zakresie politycznym i przemysłowym. Zgodnie z raportem NBP z 2018 r. Korea Południowa była krajem spoza Europy, który inwestuje w Polsce w największym zakresie. Mówię o inwestycjach takich firm jak Samsung, LG czy Hyundai. Rząd koreański stara się podnieść partnerstwo między państwami na jeszcze wyższy poziom. Będzie to wpływać na atrakcyjność naszej oferty. Mamy jeszcze wiele mocnych stron, które będziemy chcieli pokazać i przyczyniać się do rozwoju Polski.

Porozmawiajmy o cenach. Wspominał pan, że w porównaniu z konkurencją koreańska elektrownia jest trzy razy tańsza. Ile kosztuje blok o mocy 1 GW? I ile kosztowałaby 1 MWh energii?

Jesteśmy w trakcie przygotowywania oferty cenowej. Na wyliczenie kosztów wpływ ma wiele czynników. Główne elementy, które składają się na koszt budowy, to oprócz tych czysto budowlanych również eksploatacja, paliwo i finansowanie inwestycji. Nie mamy jeszcze konkretnej wyceny, ale nasza oferta będzie konkurencyjna.W zakresie eksploatacji mamy doświadczenie w zarządzaniu 26 blokami elektrowni jądrowych, dzięki czemu wiemy, jak to robić w bezpieczny i efektywny sposób.Co do ceny energii elektrycznej, jednym z głównych czynników jest koszt paliwa. Będziemy mogli i tu przedstawić konkurencyjną ofertę, bo jesteśmy w stanie samodzielnie dostarczyć paliwo.

Wspominał pan o elektrowni w Barakah w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Ta inwestycja poszła w miarę sprawnie. Napotkaliście jednak problemy z betonem. Z czego one wynikały?

W celu zapobiegania wypadkom w elektrowni jądrowej buduje się kopułę. W tym procesie należy wstawić różnego rodzaju konstrukcje stalowe. Powstało miejsce, które nie było do końca wypełnione betonem. Ten problem został już rozwiązany bez znacznego wpływu na termin realizacji inwestycji. Mając to doświadczenie, zmieniliśmy projekt i sposób budowy, żeby w przyszłości temu zapobiec.

W Polsce jesteśmy szczególnie wyczuleni na sprawy bezpieczeństwa. Elektrownia w Czarnobylu jest kilkaset kilometrów od naszej granicy. Japonia kilka lat temu doświadczyła Fukushimy. Jakie wnioski z tych katastrof wyciągnęła państwa firma?

Kwestie bezpieczeństwa są najważniejsze przy realizacji inwestycji. Nasz typ reaktora jest inny niż te, które były w Czarnobylu i Fukushimie. W Czarnobylu używano sposobu absorpcji smogu, a w Fukushimie reaktora wodnego wrzącego (BWR – z ang: boiling water reactor). Nasza firma chce zaproponować reaktor APR1400, który jest ciśnieniowym reaktorem wodnym (PWR – z ang: pressurized water reactor), w którego konstrukcji wyeliminowano ryzyko znane z dwóch wspomnianych wcześniej wypadków. Trzy bloki tego typu zostały już zbudowane i są w eksploatacji, kolejnych siedem jest w budowie. Jest to reaktor trzeciej generacji, która zawiera dodatkowe elementy zabezpieczające przed wypadkami, zapewniając możliwość szybkiej ewakuacji ludności czy dodatkową ochronę na wypadek uderzeń samolotów.
Od 1978 r. zarządzaliśmy 26 blokami jądrowymi. Zgodnie ze standardami międzynarodowej skali zdarzeń jądrowych i radiologicznych INES nie doszło do żadnego wypadku, który można by zaliczyć do poziomu wyższego niż trzeci. Innymi słowy, nie doszło do żadnych poważnych incydentów, a dane te potwierdzają bezpieczeństwo koreańskiej technologii.

Budując inwestycję zagraniczną, coraz większą uwagę przykłada się do spraw local content. Co przygotowujecie dla polskiego biznesu? Mamy firmy, które wyspecjalizowały się w budowach i dostarczaniu komponentów dla elektrowni jądrowych.

Niestety, w Polsce nie ma dostawcy technologii, która by mogła zapewniać bezpieczeństwo w wystarczającym stopniu. Poza tym widzimy, że są polskie firmy, które mają potencjał w zakresie budowy i pozostałych elementów. Mieliśmy okazję zorganizować dla nich konferencje w 2018 i 2019 r. Nawiązaliśmy wtedy kontakt z ponad 100 firmami. Z wybranymi zawarliśmy wstępne porozumienie współpracy. Cały czas prowadzimy badania lokalnych firm w Polsce. Mamy wystarczającą wiedzę, żeby budować, i jesteśmy otwarci na to, by przekazać ją polskim firmom, żeby uczestniczyły w rozwoju energii jądrowej.

Jakie byłyby proporcje udziału polskich i koreańskich firm?

Mamy koncepcję stopniowego podnoszenia udziału polskich firm w projekcie. Przy budowie pierwszego bloku byłby to poziom 40 proc., przy budowie szóstego bloku – 70 proc.

Jesteście przygotowani do prowadzenia inwestycji w formule międzynarodowego konsorcjum czy przygotowaliście się tylko do samodzielnej pracy? Programem atomowym w naszym kraju zainteresowane są firmy z USA i Francji.

W tej chwili nie rozważamy utworzenia konsorcjum międzynarodowego. Nie pdejmujemy rozmów z innymi firmami. Jesteśmy w stanie samodzielnie realizować ten projekt we współpracy z lokalnymi firmami. Nie wykluczamy jednak ewentualnej możliwości współpracy z innymi państwami, bo rozumiemy, że ten projekt ma duże znaczenie dla rządu polskiego. Jeżeli rząd wyraziłby zainteresowanie, to jesteśmy otwarci.

Planujecie otworzyć w Polsce swoje biuro?

Na ten moment mamy swój oddział w Czechach. Jeszcze za wcześnie na otwieranie biura w Polsce. Niebawem przyjdzie czas i będziemy rozważać otwarcie biura oraz zaangażowanie osób do polskiego projektu. Jednak nawet obecnie osoby wydelegowane do pracy w czeskim biurze angażują się również w polski projekt.

""

Seung Yeol Lim, wiceprezes działu rozwoju biznesu elektrowni jądrowych, KHNP.

energia.rp.pl

Rozmawiał Michał Niewiadomski

not. Grzegorz Balawender