Jestem zwolennikiem elektrowni atomowej i bardzo się cieszę, że pójdziemy krok do przodu
– stwierdza Andrzej Sikora, prezes Instytutu Studiów Energetycznych, w rozmowie z Michałem Niewiadomskim.
Tak. Jest parę dróg, w jaki sposób dojść do rozczepienia atomu. To jest kompletnie nowa technologia czwartej generacji. Olbrzymie wyzwanie dla służb regulacyjno-prawnych. Państwowa Agencja Atomistyki jako pierwsza będzie musiała zmierzyć się z tym problemem. Za chwilę będzie musiała się zastanawiać, jakiego paliwa użyć i jaka będzie reakcja lokalnego społeczeństwa.
To olbrzymie wyzwanie dla nauki. Na świecie jest tylko parę takich reaktorów. Trudno znaleźć jeden, który pracuje komercyjnie w zakładzie przemysłowym, bo rozumiem, że to tak ma być zrobione. Trochę jak zmodernizowana wersja F-35 w polskiej energetyce. Fantastycznie. Z mojej perspektywy to bardzo dobra informacja.
Jeżeli założenia polityki energetycznej są niedopasowane do obecnych warunków, to odpowiedź na to pytanie jest wróżeniem z fusów. Niekoniecznie musi być Ministerstwo Energii, może być klimatu i energii.
Od lat mówię jak Clinton: „gospodarka, głupcze”. Zdefiniujmy gospodarkę, żeby odpowiedzieć na pytanie, jak ma wyglądać polityka energetyczna, która jest krwiobiegiem gospodarki, z której będzie wynikała polityka energetyczna i działania na dłuższą perspektywę uzgodnione na pokolenia. Nie powinno się tego zmieniać, w zależności od której strony zawieje wiatr. Polska nie ma modelu gospodarczego, modelu energetycznego, czyli narzędzia, na podstawie którego można robić prognozy.
Michal Solowow – Synthos, Rita Barnawal – US Department of Energy, Marry Korsnick , Nuclear Energy Imstitute of US, Jon Ball, GE Hitachi Nuclear Energy.
Zamrożenie cen energii było decyzją polityczną, nie biznesową. Proszę sobie wyobrazić, że rząd wprowadza cenę na pomarańcze albo cukier. To jest tego typu decyzja.
Wcześniej umówiliśmy się, że rynek energii elektrycznej ma być towarowy, na którym działają prawa rynku. Zamrożenie cen energii było błędem. Skutki mamy do dzisiaj. Trudno powiedzieć, co będzie z tym za chwilę.
Najważniejszym problemem jest kwestia przemysłu ciężkiego. Chodzi o ponad 20 przedsiębiorstw, które budują 30 proc. gospodarki. Decyzję o tym, żeby ten przemysł rozwijać, podejmowały 10–20 lat temu. Dla nich decyzja o tym, czy zostać w danym kraju, będzie decyzją jednostkową, bo się odbije na lata.
Z punktu widzenia gospodarki wtórne jest, ile za prąd zapłaci gospodarstwo domowe. Najważniejsze jest, jaka odpowiedź pójdzie do przemysłu, również do spółek handlujących energią. Wiele z tych spółek utraciło swoje przychody dzięki politycznej decyzji.
Z jednej strony koszty wytworzenia, ale z drugiej strony są koszty społeczne. W Krakowie widać, że działalność, która spowodowała odejście od niskiej emisji, daje mieszkańcom oddech.Nie chcę odpowiadać, czy lepiej odejść szybciej, czy budować więcej OZE czy elektrownię atomową. Na to powinna odpowiedzieć polityka energetyczna oparta na polityce gospodarczej. Taki predykcyjny model odpowiedziałby na parę scenariuszy.
Jako Europa mamy problem z surowcami energetycznymi. Musimy kupować surowce do produkcji energii.
Mamy lukę pięciu–siedmiu lat i nie może się zasklepić, że zostaniemy na węglu. Musimy mieć prąd w gniazdku, ale dość duże środki przeznaczyć na spróbowanie znalezienia czegoś nowego. Może wodoru, fuzja jądrowa ciągle jest w powijakach. Trzeba też nauczyć społeczeństwo, że to nie jest technologia nie do opanowania. Wszyscy też bali się maszyny parowej, która przegrywała z koniem.
Adobe Stock
Nie, myśmy się spodziewali drastycznych skoków wzrostu cen prądu elektrycznego. Ceny nie podskoczyły bośmy dostali „dotacje”. Nie o to chodzi.
Wzrost cen zwiększył natychmiast opłacalność wykorzystywania paneli fotowoltaicznych. Technologia spowoduje, że będziemy mogli energię na lokalne potrzeby generować sami. Wszędzie tam, gdzie potrzeba olbrzymich mocy będą przygotowane mniejsze jednostki do tego typu generacji. Odpowiedzialność za bezpieczeństwo energetyczne została zrozumiana jako konieczność lokalna.
Ciągle jest problem z przesyłem energii, czyli jedna wspólna sieć elektroenergetyczna, która wydaje się przeżytkiem. Zobaczmy, jaki zrobiliśmy skok rozwojowy, kiedy się okazało, że nie musimy korzystać z telekomunikacji za pomocą drutu. Gdyby się okazało, że jesteśmy w stanie opanować przesyłanie energii bez użycia typowych sieci elektroenergetycznych i sterować tym bardziej lokalnie, to pewnie jest to odpowiedź technologiczna na tę potrzebę.
Proszę popatrzeć, ile przedsiębiorstw, które do tej pory nie zastanawiały się nad produkcją energii elektrycznej, zaczynają brać to w swoje ręce.
Zawsze tak jest, że w kryzysie pojawiają się nowe, niedoceniane elementy. Ci, którzy nie potrafią zrozumieć nadchodzących zmian, pewnie się do nich nie przystosują. Polska jest w o tyle fajnej sytuacji, że mamy lukę węglową. Po węglu coś musi być. Przez długi czas stabilizowało nam to sytuację, bo mieliśmy swój węgiel. Teraz się okazuje, że ważniejsze jest, żeby znaleźć sposób, aby zrobić to inaczej, technologicznie odpowiedzialnie.