Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak zmienia się rządowe podejście do węgla i które kopalnie mogą pracować dłużej.
- Jakie zmiany w prawie, w tym nowa ustawa o rynku mocy, umożliwią dalsze działanie elektrowni węglowych.
- W jaki sposób nowe przepisy pozwolą dotować kopalnie, nawet jeśli tymczasowo zwiększą wydobycie.
- Jaką strategiczną rolę odegrają wybrane bloki węglowe w perspektywie najbliższych 10-15 lat.
Wiceminister aktywów państwowych Grzegorz Wrona, nadzorujący m.in. spółki węglowe, zapowiada pragmatyczne podejście do węgla w horyzoncie 12 miesięcy; prezes Grzegorz Onichimowski z kolei kładzie nacisk na pilne uchwalenie nowej ustawy o rynku mocy, większą sterowalność OZE oraz budowę szerokiego kompromisu wokół polityki energetycznej do 2050 r. Zmieniających się głosów przedstawicieli rządu można było wysłuchać na Konferencji Instytutu Polityki Energetycznej w Rzeszowie. Jednocześnie tego samego dnia Ministerstwo Energii przygotowało nowelizację rozporządzenia, na mocy którego wypłacana jest pomoc finansowa polskim kopalniom. Ma ona pozwolić na dalsze korzystanie z pomocy (dotacje do redukcji wydobycia węgla), nawet w sytuacji zwiększenia wydobycia tak jak to może mieć miejsce w tym roku. Rząd dopuścił taką możliwość m.in. ze względu na bezpieczeństwo energetyczne.
Dłużej przy węglu, ale nie powrót do niego
Dyskusja na konferencji w Rzeszowie koncentrowała m.in. na przewartościowaniu podejścia do węgla. – Musimy ponownie przeanalizować podejście do węgla w krótkim horyzoncie poprzez wykorzystanie dostępnych zasobów węgla bez budowy nowych kopalń. Planujemy, że w tym roku z górnictwa odejdzie 7200 osób, ale jednocześnie wydobycie będzie większe o 1,2 mln ton – powiedział wiceminister Wrona, który wskazał na potrzebę pragmatycznego, krótkoterminowego podejścia do węgla poprzez wykorzystanie dostępnych zasobów i istniejącej infrastruktury bez budowy nowych kopalń, by zapewnić bezpieczeństwo w okresie niestabilności geopolitycznej.
– Należy podejść do węgla po raz drugi – powiedział wiceminister aktywów państwowych Grzegorz Wrona. – Są zasoby węgla w Polsce, które jeszcze przez najbliższe 10-15 lat mogą być wydobywane w sposób skuteczny i optymalny kosztowo – powiedział.
Grzegorz Wrona podkreśla, że celem końcowym, są niezawodne dostawy taniej energii. – Nadal ok. 62 proc. energii naszej z węgla. Przestrzegam jednak przed półprawdami nt. bloków 200 MW (stare, ograniczenia fizyczne). Co więcej, wydobycie poniżej 1000 m zwiększa ryzyko i koszty – mówi. Wskazuje, że należy wytypować kopalnie, które mogą nadal pracować, jak Bogdanka, niektóre kopalnie na Śląsku. – To wszystko jednak będzie opierać się na opłacalności i spójności górnictwa z energetyką – powiedział. Jak podkreślił, węgiel będzie nam jeszcze służył w perspektywie jeszcze 10-15 lat. – Najbliższe lata pozwolą nam również zainwestować, jeżeli to będzie opłacalne, również w wydobycie węgla Bogdanki, Zagłębia, Śląska, czy północnych kopalni Jastrzębskiej Spółki Węglowej, gdzie są złoża wysokoenergetycznego węgla – powiedział.
Nowy rynek mocy już w tym roku?
Grzegorz Onichimowski, prezes PSE (Polskie Sieci Elektroenergetyczne) wskazał na pilne przyjęcie nowej ustawy o rynku mocy (do końca roku), aby przeprowadzić aukcję na 2031 r., oraz na konieczność zwiększenia sterowalności i elastyczności systemu, w tym obowiązkowych planów pracy dla jednostek OZE. Postuluje rozpoczęcie debaty nad polityką energetyczną Polski 2050 jako planem elektryfikacji gospodarki i integrację sektorów: ciepła, transportu oraz przemysłu. Onichimowski wskazał na potrzeby systemowe i brak mocy do produkcji energii w systemie, a także konieczność przedłużenia pracy bloków po 2030 r. – Ważne jest, aby w tym roku przyjąć ustawę o nowym rynku mocy (pomoc publiczna m.in. dla elektrowni węglowych– red.) do końca roku, by w marcu 2027 r. przeprowadzić aukcję na 2031 r. – powiedział. Wskazał na konieczność zwiększenia sterowalności i elastyczności systemu, wprowadzenia obowiązkowych planów pracy dla OZE. rozpoczęcie debaty nad PEP 2050 (plan elektryfikacji gospodarki). Ustawa o rynku mocy oraz powołanie tzw. rezerwy węglowej może pozwolić na dłuższe wykorzystanie elektrowni węglowych.
Aby jednak przyjąć nową ustawę o rynku mocy potrzebna jest zgoda Komisji Europejskiej, nad taką nieformalną zgodą pracuje od kilku miesięcy Ministerstwo Energii.
Prezes PSE, podobnie jak wiceminister Wrona, radził zachować wstrzemięźliwość w hasłach powrotu do węgla. – Większość bloków węglowych jest tak zdegradowanych, że nie ma sensu w nie inwestować – przyznał prezes PSE Grzegorz Onichimowski. – Trzeba wytypować kilka lub kilkanaście. To będzie wynikało z naszej analizy wystarczalności. Z jednej strony zależy zapewnić im jakąś przyszłość, przedłużając im rynek mocy dla tej wybranej grupy, a potem zastanowić się jakie inwestycje tam należy podjąć, aby był to zapas rezerwowy, a do pewnego stopnia operacyjny w horyzoncie do 2035 roku, bo wtedy będziemy mieli te nowsze bloki węglowe przechodzące do rezerwy, a do pracy wejdą źródła jądrowe – wskazał Onichimowski.
Górnicze rozporządzenie pozwoli na dalsze dotowanie kopalń
Tego samego dnia, kiedy wiceminister Wrona mówił o potrzebie dłuższego pozostania przy węglu, Ministerstwo Energii opublikowało projekt rozporządzenia ws. dopłat do redukcji zdolności produkcyjnych przedsiębiorstw górniczych. W uzasadnieniu czytamy, że konieczne jest wprowadzenie i doprecyzowanie terminów, aby dalsza pomoc dla kopalń mogła być wypłacana. Rozwiązaniem ma być wydanie nowego rozporządzenia, które określi sposób przyznawania, wykorzystywania i rozliczania środków finansowych przeznaczonych na dopłaty do redukcji zdolności produkcyjnych przedsiębiorstw górniczych. Przepisy będą miały zastosowanie do Polskiej Grupy Górniczej S.A. oraz Południowego Koncernu Węglowego S.A., a w przyszłości będzie możliwe ich stosowanie również dla pozostałych spółek z sektora górnictwa węgla kamiennego. – Projektowane rozwiązania mają na celu doprecyzowanie przez uzupełnienie katalogu definicji oraz doprecyzowanie w zakresie kosztów kwalifikowanych, sposobu ustalania ceny referencyjnej i weryfikacji, co pozwoli na uniknięcie pojawiających się wątpliwości interpretacyjnych – wskazuje resort.
Zostanie doprecyzowany m.in. termin redukcja zdolności produkcyjnych w jednostce produkcyjnej, a także trend degresywny. To ważne, bo pozwoli na dalsze wypłacanie pomocy finansowej polskim kopalniom. Trend ten to ogólny trend spadkowy wielkości wydobycia, zatrudnienia oraz wysokości dopłat w określonym horyzoncie czasowym do czasu zamknięcia danej jednostki produkcyjnej. Dopuszczone są jednak odstępstwa i wahania tego trendu wynikające w szczególności z wystąpienia zdarzeń nadzwyczajnych w postaci zdarzeń o charakterze geologiczno-górniczym, zagrożenia bezpieczeństwa energetycznego czy niekorzystnej sytuacji geopolitycznej. W tym roku wydobycie wzrośnie, mimo że dopłaty do kopalń są z przeznaczeniem „na redukcję wydobycia”. Doprecyzowanie tego pojęcia pozwoli jednak zgodnie z prawem dalej dotować śląskie kopalnie węgla kamiennego, które każdego roku potrzebują po kilka mld zł rządowej pomocy.