Jak informuje biuro prasowe PGG, w środę rano w kopalni Ruda pod ziemią protestowało 58 osób, przy czym 25 w ruchu Bielszowice, 18 w ruchu Halemba i 15 w ruchu Pokój. Według relacji związków zawodowych protesty trwają też w kopalniach Piast – Ziemowit i Wujek, a od środy także w zakładach: Bolesław Śmiały, Mysłowice – Wesoła, Murcki – Staszic i Sośnica.
– W środę rano w 10 kopalniach protestowało pod ziemią przeszło 200 osób – podała śląsko – dąbrowska Solidarność na swojej stronie internetowej (jako osobne kopalnie przyjmuje tutaj także ruchy będące formalnie częścią kopalń zespolonych). – Te liczba są zmienne. Po kolejnej zmianie liczba protestujących wzrośnie – informuje Solidarność.
Na godz. 17 w środę w kopalniach protestuje około 400 osób. Jeden z protestujących górników zasłabł.
W czwartek do protestu mają się przyłączyć kolejne kopalnie. Z kolei na piątek w Rudzie Śląskiej zaplanowano manifestację górników, hutników i przedstawicieli innych branż zagrożonych skutkami polityki klimatycznej UE.
– Strach pośród kilkuset górniczych rodzin! Podziemny protest jest skrajnie niebezpieczny. Ale świadczy o determinacji – napisał na Twitterze Patryk Kosela, rzecznik Sierpnia 80.
We wtorek na Śląsk przyjechała delegacja rządowa, która przystąpiła do wielogodzinnych rozmów ze związkami zawodowymi.
– Kończymy dzisiejsze (wtorkowe) rozmowy ze stroną społeczną w Urzędzie Wojewódzkim w Katowicach. Jutro wracamy do rozmów od godz. 14.00. Dziękuje wszystkim, którzy brali udział w spotkaniu za uczciwą, otwartą i szczerą rozmowę na temat górnictwa w PL – poinformował około północy na Twitterze Artur Soboń, wiceminister aktywów państwowych i pełnomocnik rządu do spraw transformacji spółek energetycznych i górnictwa węglowego.
Czytaj więcej
Czy nabycie samochodu może być tak proste, jak zamówienie sprzętu online? O tym, jak wygląda transformacja tego sektora oraz jak należy odpowiedzie...
Górnicy nie zgadzają się na opracowany przez Ministerstwo Klimatu nowy projekt polityki energetycznej państwa do 2040 r., który zakłada m.in. spadek produkcji energii elektrycznej z węgla nawet do 11 proc. (z obecnych nieco ponad 70 proc.) i całkowite wycofanie spalania tego surowca w gospodarstwach domowych. Przedstawiciele rządu mówią też o spadku zamówień na węgiel ze strony krajowych elektrowni o 7 mln ton już w przyszłym roku. Dla Polskiej Grupy Górniczej oznacza to konieczność ograniczenia produkcji i likwidację do końca tego roku dwóch kopalń – Ruda i Wujek. Na ten plan nie zgadzają się związki zawodowe.