Wśród najpoważniejszych przeszkód, o jakich Tamar wspomina premierowi, jest pozyskanie przez JSW koncesji na rozpoznanie złoża węgla koksowego „Warszowice – Suszec”, tuż obok likwidowanej kopalni. Jak podaje brytyjski inwestor, jastrzębska spółka podjęła działania zmierzające do złożenia wniosku w ciągu trzech dni od pojawienia się w mediach informacji, że Tamar chce przejąć Krupińskiego. Twierdzi też, że wniosek ten JSW złożyła do Ministerstwa Środowiska w trakcie weekendu, co sugeruje nieformalną drogę przekazywania korespondencji. Tym sugestiom zaprzecza jednak JSW. Przekonuje, że wszystkie pisma do resortu w tej sprawie wysyłane były kurierem lub Pocztą Polską przez kancelarię spóki.
– Wniosek wysłaliśmy 8 września 2017 r., a uzupełnienie wniosku 2 października – wyjaśnia Katarzyna Jabłońska – Bajer, rzeczniczka JSW.
Zagospodarowanie złoża „Warszowice – Suszec” przez JSW uniemożliwiłoby inwestycję Tamarowi, który chciał dostać się do tego samego rejonu z obszaru Krupińskiego. JSW natomiast chce to zrobić od strony własnej kopalni Pniówek. Zdaniem Brytyjczyków byłoby to działanie niebezpieczne i nieekonomiczne, a zapowiedzi JSW mają jedynie na celu zablokowanie reaktywacji Krupińskiego. Tamar nie zamierza też prowadzić negocjacji z JSW bez wcześniejszego porozumienia z ministerstwem energii w sprawie zakupu kopalni. – Tamar nie zareagował zatem na nieformalne i nieco niekonwencjonalne próby zainicjowania rozmów przez prezesa JSW Daniela Ozona – napisał w liście do premiera George Rogers, dyrektor zarządzający Tamar Resources. Nie wyjaśnił, jakie metody zastosował Ozon.