Głównym założeniem programu jest wydzielenie z Polskiej Grupy Energetycznej, Tauronu i Enei elektrowni węglowych wraz z kopalniami węgla brunatnego i przeniesienie ich do Narodowej Agencji Bezpieczeństwa Energetycznego, należącej w 100 proc. do Skarbu Państwa. Proces ten ma zostać sfinalizowany na przełomie II i III kw. 2022 r. Natomiast w pierwszym etapie koncerny energetyczne mają przygotować się do transakcji poprzez wewnętrzną reorganizację. – U nas ten proces jest już zaawansowany, integratorem aktywów węglowych będzie spółka PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna. Nasze stanowisko w sprawie programu jest niezmienne – uważamy, że wydzielenie aktywów jest konieczne dla utrzymania stabilności produkcji energii elektrycznej, zapewnienia miejsc pracy i realizacji zielonych inwestycji – podkreśla Wojciech Dąbrowski, prezes PGE.

Wciąż trwają analizy dotyczące przeniesienia wraz z tymi aktywami także przynależnego im zadłużenia. Według wstępnych, nieoficjalnych szacunków chodzi o 18 mld zł długu ze wszystkich trzech koncernów. – Dziś nie wskażemy, czy faktycznie możemy liczy na pełne oddłużenie, to zależy od kierunkowej decyzji rządu o kształcie NABE. Z pewnością jednak każdy złoty długu wyjęty z bilansu PGE zwiększa nasze możliwości finansowania inwestycji w OZE – kwituje Dąbrowski.

""

Fotorzepa, Robert Wójcik

energia.rp.pl

Wydzielenie aktywów węglowych do NABE ma z jednej strony odciążyć koncerny, dla których produkcja energii z węgla z roku na rok będzie coraz większym ciężarem, z drugiej zaś zabezpieczyć pracę elektrowni węglowych do momentu zastąpienia ich innymi źródłami wytwórczymi – gazowymi, OZE, a w przyszłości także blokami jądrowymi. Póki co wsparciem finansowym dla elektrowni jest tzw. rynek mocy, który wynagradza je za samą gotowość do pracy. Jednak po 1 lipca 2025 r. z tego wsparcia nie będą mogły już korzystać bloki węglowe.

W projekcie reformy energetyki MAP sygnalizuje, że planowane jest wprowadzenie po 1 lipca 2025 r. nowego mechanizmu, który umożliwi stopniowe odstawianie jednostek węglowych, z uwzględnieniem konieczności utrzymania niezbędnych rezerw mocy do czasu wprowadzenia do sieci nowych wytwórczych. „Szczegółowe rozwiązania dotyczące mechanizmu będą przedmiotem oddzielnych regulacji. Ze względu na ograniczenia wynikające z europejskich przepisów dotyczących funkcjonowania rynku wewnętrznego Unii Europejskiej będą musiały zostać zatwierdzone przez Komisję Europejską” – czytamy w dokumencie.

– Czekaliśmy pół roku na szczegóły dotyczące NABE, a dostaliśmy zero konkretów. Brak daty odejścia od węgla. Brak pomysłu na finansowanie i podział długów. Jeśli Komisja Europejska ma to zaakceptować, to nie możemy pokazywać scenariusza z PEP2040 niezgodnego z celami klimatycznymi Unii Europejskiej na 2030 r. – komentuje Paweł Czyżak, kierownik programu Energia i Klimat w Fundacji Instrat.