Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie są oficjalne prognozy Kremla dla eksportu gazu i co stoi za jego załamaniem.
- Jakie warunki w negocjacjach stawia Pekin i dlaczego nie zastąpi on europejskich rynków zbytu.
- Czym jest strategiczny projekt Wostok Oil, określany mianem ostatniej szansy dla rosyjskiej ropy.
- Jakie długofalowe konsekwencje dla gospodarki Rosji niesie utrata pozycji energetycznego supermocarstwa.
Zgodnie z prognozą rozwoju społeczno-gospodarczego Rosji przygotowaną przez Ministerstwo Rozwoju Gospodarczego, w najbliższych trzech latach nastąpi spadek eksportu rosyjskiego gazu do poziomu obserwowanego w ostatnich latach istnienia Związku Radzieckiego.
Według dokumentu opisywanego przez agencję Reuters, w tym roku do krajów spoza WNP zostanie wyeksportowanych gazociągami 77 mld metrów sześciennych gazu – o 1,2 mld mniej niż w roku poprzednim. W 2027 r. eksport pozostanie bez zmian, a w 2028 r., po wejściu w życie embarga gazowego Unii Europejskiej, spadnie do 72 mld metrów sześciennych. I to pod warunkiem, że główny dziś klient – Chiny utrzymają poziom zamówień.
Czytaj więcej
Węgry potrzebują więcej czasu, by wyzwolić się od zależności od rosyjskich surowców. Rząd premiera Petera Magyara ubiega się w Białym Domu o przedł...
Gazprom sam odciął się od rynku
Reuters zwraca uwagę, że podobne ilości gazu eksportował Związek Radziecki w ostatnich latach przed swoim upadkiem: 69,4 mld metrów sześciennych w 1985 r. Na początku lat 90. eksport gazu wzrósł do 110 mld metrów sześciennych rocznie, a w szczytowym okresie pod koniec pierwszej dekady XXI wieku osiągnął 200 mld metrów sześciennych (2018/2019 r.).
W wyniku działań samego Gazpromu, którego władze na polecenie Kremla już w 2021 r. próbowały wymusić na UE uruchomienie drugiego gazociągu do Niemiec, koncern jeszcze przed pełnoskalową wojną w Ukrainie, stracił część swojego najbardziej zyskownego rynku, czyli unijnego. Po agresji na Ukrainę kraje europejskie masowo odwracały się od rosyjskiego gazu i szybko znajdowały nowych dostawców.
Już w 2023 r. Gazprom odnotował najniższy eksport w historii współczesnej Rosji – około 70 mld metrów sześciennych. Według prognozy Kremla, wielkość eksportu gazu w ciągu najbliższych dwóch lat spadnie niemal do tego poziomu.
Gazprom, czyli trzeciorzędny eksporter
Gazprom, dysponując największymi na świecie potwierdzonymi złożami gazu, został pozbawiony możliwości sprzedaży swojego surowca po nieudanej próbie „zamrożenia” Europy. W efekcie tej decyzji utracił rynek gazu, na którym dominował przez prawie pół wieku. Kreml nie był w stanie znaleźć zastępstwa dla unijnego eksportu w Azji. Chiny, nawet po osiągnięciu pełnej przepustowości gazociągu Siła Syberii, kupują od Gazpromu około 40 mld metrów sześciennych rocznie, czyli zaledwie jedną piątą eksportu do Unii Europejskiej w szczycie dostaw 2018/19.
Próby negocjacji budowy drugiego gazociągu utknęły zaś w martwym punkcie, ponieważ Pekin żąda prawie pięciokrotnej obniżki proponowanej przez Rosjan ceny. Chce płacić cenę z rynku krajowego Rosji, czyli około 50 dol. za tysiąc metrów sześciennych surowca.
„Rosyjski przemysł gazowy poniósł strategiczną porażkę – nie w sensie jednorazowej porażki, ale utraty pozycji strukturalnej, której praktycznie nie da się odzyskać w rozsądnym czasie” – nie ukrywa Igor Wołobujew, były wiceprezes Gazprombanku. I nie jest to strata wyłącznie liczona w pieniądzach. Gaz przesyłany rurociągami służył Kremlowi jako narzędzie politycznych wpływów i wywierania nacisku w Europie oraz filar budżetu federalnego, wspomina Wołobujew. Jednak po dawnej gazowej potędze pozostały jedynie wspomnienia.
„Przejście od statusu energetycznego supermocarstwa, dyktującego warunki na rynku globalnym, do pozycji izolowanego dostawcy surowców o ograniczonym potencjale eksportowym, zacofaniu technologicznym i znacznie obniżonych dochodach z wymiany walutowej będzie miało długoterminowe negatywne konsekwencje dla rosyjskiej gospodarki” – ostrzega ekspert.
Czytaj więcej
W liście skierowanym do krajów członkowskich, do którego dotarł portal „Politico”, komisarz ds. energii Dan Jørgensen zwrócił się do ministrów ener...
Wostok – ostatnia ropa Rosji
Sytuacja z zasobami rosyjskiej ropy też zbliżyła się do niebezpiecznej krawędzi. Po kilku latach opóźnień Rosja uruchomiła komercyjny eksport ropy naftowej z klastra złóż Wostok – największego projektu naftowego w kraju od rozpadu ZSRR. Klaster obejmuje 13 złóż na Półwyspie Tajmyr i Syberii Wschodniej, z zasobami wynoszącymi około 51 mld baryłek. Według agencji Reuters, Rosnieft w minionym tygodniu rozpoczął załadunek czterech specjalistycznych tankowców klasy lodowej w terminalu w Zatoce Siewierskiej.
Wostok to ostatnie dostępne obecnie do eksploatacji lądowe złoże ropy w Rosji. Potencjał spółki Wostok Oil, którą osobiście nadzoruje prezes Rosnieftu Igor Sieczin, jeden z najbliższych dworzan Władimira Putina, szacowano wcześniej na 2 mln baryłek dziennie, co stanowi ponad 20 proc. obecnej produkcji ropy naftowej w Rosji. Zasoby klastra stanowią około jednej piątej wszystkich potwierdzonych zasobów ropy naftowej w kraju (220 mld baryłek, według Rosnedry – to wartość niezweryfikowana przez niezależne źródła). To sprawia, że Wostok można porównać z odkryciami ropy naftowej w Związku Radzieckim, takimi jak gigantyczne złoże Samotlor w zachodniej Syberii, które stało się podwaliną potęgi naftowej ZSRR.
Złoże poza zasięgiem dronów
Odkryte w czasach ZSRR, pola polarne Wostok Oil zostały w latach 90. zamknięte. Projekt reaktywowano w 2019 r. Rok później do przedsięwzięcia dołączyli zagraniczni inwestorzy BP, Trafigura i Vitol, którzy jednak porzucili Wostok Oil po wybuchu wojny z Ukrainą i nałożeniu sankcji ze strony Zachodu. Oznaczało to odcięcie Rosjan od technologii, specjalistów i sprzętu. Aby uruchomić projekt Wostok Oil, Sieczin wynegocjował u Putina ogromne ulgi podatkowe o wartości 2,6 bln rubli.
Jednak Rosja Putina nie ma już innych złóż o podobnej wielkości. W 2017 r. Rosnedra sprzedała ostatnie duże złoże – Erginskoje w Chanty-Mansyjskim Okręgu Autonomicznym (również zostało przejęte przez Rosnieft). Złoża odkryte w kolejnych latach klasyfikowano głównie jako „małe” i „bardzo małe”.
Dziś złoże Wostok ma jeden wielki atut. Zatoka Siewierska znajduje się tysiące kilometrów od Ukrainy, co chroni je (na razie) przed atakami dronów i zapewnia bezpośredni dostęp do rynków azjatyckich poprzez Północny Szlak Morski.