W poniedziałek rano wybuchł pożar na tzw. instalacji destylacji rurowo-wieżowej VI znajdującej się na terenie płockiej rafinerii należącej do PKN Orlen. Spółka podaje, że pożar był niewielki, nikt nie został poszkodowany oraz nie odnotowano negatywnego wpływu na stan środowiska naturalnego.

– Przyczyny i okoliczności wydarzenia oraz zakres straty ocenia komisja specjalistów różnych branż, w tym m.in. z zakresu BHP i bezpieczeństwa przeciwpożarowego – podaje biuro prasowe PKN Orlen. Jego przedstawiciele przyznają jednocześnie, że powstała sytuacja spowodowała czasowe awaryjne zatrzymanie instalacji destylacji rurowo-wieżowej VI. Pożar nie zatrzymał jednak produkcji w zakładzie, która przebiega normalnie.

– Trwają czynności proceduralne i techniczne zmierzające do jak najszybszego powrotu instalacji do pełnej sprawności – zapewnia biuro prasowe PKN Orlen. Instalacja, na której wybuchł pożar, jest ubezpieczona. Według spółki decyzja w sprawie odszkodowania zostanie podjęta w późniejszym terminie. Szacunkowej wielkości strat nie podano.

W sierpniu ubiegłego roku pożar, który istotnie ograniczył produkcję grupy PKN Orlen, miał miejsce w czeskiej rafinerii w Litvinovie. Koncern oszacował, że sam koszt odbudowy instalacji po pożarze to około 600 mln zł, a utracone korzyści do końca 2015 r. wyniosły 400 mln zł. Firma liczy na pełne usunięcie skutków tego pożaru do końca pierwszego półrocza. Jeśli tak będzie, można oszacować, że koszt utraconych korzyści w tym roku wyniesie około 800 mln zł.

PKN Orlen będzie zabiegał u ubezpieczyciela o wyrównanie wszystkich poniesionych strat, które łącznie prawdopodobnie sięgną 1,8 mld zł. Niewielką część płatności grupa już otrzymała. Większość zapewne przypadnie dopiero na 2017 r. To głównie efekt tego, że wnioskowana od ubezpieczyciela kwota jest obecnie jedną z najwyższych w tej części Europy.

W ubiegłym roku wszystkie rafinerie PKN Orlen przerobiły ponad 30,9 mln ton ropy. Oznaczało to wzrost o 13 proc. w stosunku do 2014 r. Instalacje koncernu zlokalizowane w Polsce przerobiły 15,7 mln ton ropy, w Czechach 6,5 mln ton, a resztę litewska rafineria w Możejkach. Mimo pożaru największy wzrost miał miejsce w zakładach znajdujących się u naszych południowych sąsiadów, wyniósł aż 27 proc.

Stosunkowo duży przerób ropy zanotowany w ubiegłym roku to przede wszystkim efekt wyjątkowo wysokich marż uzyskiwanych na produkcji paliw płynnych oraz innych wyrobów ropopochodnych. W tym roku zapewne tak dobrze już nie będzie. Wszystko za sprawą planowanych przestojów remontowych. Szczególnie długie mogą występować w Litvinovie, ale nie tylko. Przestoje planowane są również w rafineriach w Polsce i na Litwie.