Reklama

Bajki Łukoilu na do widzenia

Polskę opuszcza jedyny znaczący rosyjski inwestor. Prezes Łukoilu tłumaczył to „poważnymi antyrosyjskimi nastrojami”. To bajki. Powód jest zupełnie inny.
Bajki Łukoilu na do widzenia

Foto: Fotorzepa, Krzysztof Skłodowski

W Polsce Łukoil był widoczny. Konsekwentnie rozbudowywał swoją sieć stacji, unowocześniał, poprawiał ofertę m.in o ciekawy system minimarketów stacyjnych. A poprzez swoją politykę cenową był poważną konkurencją dla pozostałych graczy na naszym rynku. Pokazywał też, że wbrew opiniom Kremla i uległego mu rosyjskiego biznesu, Polska nie jest takim strasznym rogatym diabłem jakim go malują; że i u nas rosyjskie firmy mogą prowadzić duży biznes, nie są niszczone anie nie dyskryminowane.

Sygnały o tym, że w podejściu do Polski coś się zmienia także w Łukoilu, pojawiły się w końcu minionego roku, kiedy stało się jasne, że cała władza trafiła w ręce niechętnego Rosji PiS. W Moskwie dobrze pamiętano, że to rząd Jarosława Kaczyńskiego oznaczał się najgorszymi relacjami polsko-rosyjskimi, co przekładało się na wzrost nieufności także w biznesie. Teraz Rosjanie zaczęli spodziewać się jeszcze czegoś gorszego.

W grudniu Wagit Alekpierow prezes i największy udziałowiec Łukoilu wyjaśniał, że decyzja o sprzedaży detalicznego biznesu w Polsce oraz na Litwie i Łotwie wynika z „wystarczająco poważnych nastrojów antyrosyjskich”. W ustach Alekpierowa była to wypowiedź dziwna. Szef największego prywatnego koncernu Rosji znany jest bowiem nie tylko z decyzji pod prąd oczekiwaniom Kremla, ale i z niewiązania biznesu z polityką.

Teraz w komunikacie koncernu to zdanie już nie pada; mowa jest tylko o „programie optymizacji struktur detalicznych aktywów Łukoilu w Europie”. To pokrętne tłumaczenie bliższe jest już rzeczywistemu powodowi takiej decyzji – Łukoil musi ciąć koszty, bo tak jak inni giganci paliwowi traci na taniej ropie.

Decyzja jest więc czysto ekonomiczna i nie ma nic wspólnego z polityką. W grudniu 2014 r koncern sprzedał swoje stacje w Czechach, Słowacji i na Węgrzech czyli na rynkach, gdzie jest dużo rosyjskiego biznesu i gdzie zawsze czuł się on dobrze. Wiosną 2015 r Rosjanie wycofali się z Ukrainy, a latem z Estonii. To dwa rynki, na których rzeczywiście nie mieli dobrych notowań, choć jeżeli chodzi o Estonię, to było to już bardzo dawno. Tak więc i te decyzji można traktować jako bardziej ekonomiczne niż polityczne.

Reklama
Reklama

Miejsce Łukoilu zajmą w Polsce coraz bardziej z Rosją skumplowani Austriacy. Biznes nie znosi próżni. Mnie jednak żal, że tracimy dużego inwestora, do tego jedynego z Rosji. W pierwszym roku rządzenia PiSu urasta to do symbolu, nawet jeżeli z tymi rządami nie ma to już nic wspólnego.

Surowce i Paliwa
Świat w chaosie, rosyjska ropa niewzruszona. Putin znów straszy Europę gazem
Materiał Promocyjny
Bezpieczeństwo to nie dodatek. To fundament systemu płatności
Surowce i Paliwa
Supertankowce utknęły w Cieśninie Ormuz. Ubezpieczyciele cofają polisy
Surowce i Paliwa
Zamknięcie Ormuzu wywołuje panikę na rynkach. Światu grozi nowy kryzys energetyczny
Surowce i Paliwa
Metale ziem rzadkich odkryte 6 km pod powierzchnią morza. Japonia chce uniezależnić się od Chin
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama