W USA nie wszyscy cieszą się z taniej ropy

Bloomberg

Tylko w ubiegłym roku z powodu spadających cen ropy w USA zbankrutowało 81 spółek naftowych, zajmujących się najczęściej wydobyciem surowca i serwisem pól naftowych.

To tylko jeden z negatywnych skutków nadpodaży na rynku. Amerykanie mogą się cieszyć z taniejącej benzyny – w wielu miejscach w USA spadła ona do poziomu 1,60 zł za litr. Oznacza to, że w rodzinnych budżetach pojawiły się nadwyżki, które można wykorzystać na konsumpcję. Jednak załamanie się cen ma także swoje negatywne przełożenie na codzienne życie Amerykanów – ostrzegają media finansowe.

Jednym z negatywnych skutków sytuacji na rynku ropy jest spadek wartości oszczędności emerytalnych. Wielu Amerykanów przekonało się o tym boleśnie otwierając kwartalne i roczne wyciągi z kont. Trend ten utrzymuje się nadal. Wskaźnik Dow Jones odnotował najgorszy początek w historii, a powodem do niepokoju inwestorów jest, oprócz słabnącej gospodarki Chin, załamanie cen na rynku ropy. Trend ten utrzymuje się od miesięcy. W efekcie zyski takich spółek jak Exxon Mobil, czy Chevron, spadły o połowę. W jeszcze gorszej sytuacji znalazły się mniejsze firmy. Aż 81 z nich całkowicie wypadło w ubiegłym roku z biznesu. To z kolei przełożyło się na kondycję banków.

Jeszcze do niedawna amerykańskie instytucje finansowe hojnie wspomagały boom na rynku energii, dzięki czemu w USA znacznie wzrosło wydobycie surowców, przede wszystkim w pokładów łupkowych. Technologia ta okazuje się jednak zbyt kosztowna przy cenach ropy poniżej 30 dolarów za baryłkę. Zaciągnięte przez sektor naftowy długi może okazać się trudny do spłacenia. Co więcej agencja ratingowa Standard & Poor’s oskarża, że zagrożona niewypłacalnością jest połowa wszystkich śmieciowych obligacji wyemitowanych przez sektor naftowy.

W wielu regionach USA, uzależnionych od sektora naftowego, lokalne gospodarki odczuły skutki cięć. Według rządowych statystyk tylko w sektorze energetycznym w 2015 roku zlikwidowano 130 tys. miejsc pracy. Jednak rzeczywiste straty są dużo większe, bo z tym zwolnieniami wiązały się kolejne w biznesach i usługach uzależnionych od koniunktury w sektorze naftowym. W tych regionach odnotowano także wzrost wskaźników nieruchomości przejmowanych przez banki z powodu niespłacanych kredytów hipotecznych. Tylko w Teksasie liczba tzw. foreclosures wzrosła w 2015 roku o 16 proc.

Media w USA piszą także o niebezpieczeństwie dalszej destabilizacji globalnej gospodarki oraz sytuacji na Bliskim Wschodzie, przypominając między innymi o trudnej sytuacji Rosji oraz Brazylii oraz o narastającym napięciu między Iranem a Arabią Saudyjską.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Najlepsze to, co pochodzi z natury

Firmy działające według zasad gospodarki obiegu zamkniętego (GOZ) mówią, że jej koszty przekuwają w ...

Jak dużo kosztuje nas niedostarczona energia

Nawet 37,6 mld zł może sięgnąć do 2030 roku łączny koszt niedostarczonej energii w ...

Polenergia rezygnuje z budowy farmy Grabowo

Zarząd Polenergii zrezygnował z projektu budowy farmy wiatrowej w Grabowie – podała spółka w ...

Fiński koncern Fortum traci rating

Agencja Moody’s obniżyła ocenę fińskiej grupy energetycznej Fortum i wystawiło negatywną prognozę. To „zasługa” ...

Ropa łapie balans

Światowy rynek ropy jest bliski osiągnięcia równowagi a ceny zaczynają się stabilizować uważają najważniejsi ...

Drugi gazoport: polska riposta na Nord Stream

Premier Szydło zapowiada rozbudowę świnoujskiego terminalu LNG oraz budowę kolejnego – w Trójmieście. Gazowe ...