Znikome ryzyko przerwania dostaw

Jerzy Kwieciński, minister finansów, inwestycji i rozwoju

Grupa zachowuje ciągłość dostaw gazu do wszystkich swoich klientów. Jesteśmy również przygotowani na wszelkie zagrożenia mogące się pojawić w następstwie koronawirusa – mówi Jerzy Kwieciński, prezes PGNiG.

Jaki wpływ na działalność i wyniki grupy PGNiG ma rozprzestrzeniająca się pandemia koronawirusa?
Dziś niezmiernie trudno przewidzieć, jaki bezpośredni wpływ będzie miał koronawirus na naszą działalność, gdyż to zależy od tego, jak będzie się rozwijała sytuacja epidemiczna. Dodatkowo trzeba pamiętać, że wyniki finansowe grupy w dużym stopniu zależą od innych czynników. Choćby warunków pogodowych, które nie są sprzyjające, gdyż stosunkowo wysokie temperatury ograniczają popyt na gaz i ciepło. O poziomie zysków w naszym podstawowym biznesie, czyli wydobyciu, decydują z kolei kursy ropy i gazu. Obecnie są one wyjątkowo niskie. Na przykład 1 MWh (megawatogodzina) gazu kosztuje na rynkach zachodnioeuropejskich 7–8 euro. Cena za dostawę w IV kwartale bieżącego roku to około 12 euro. Przez ostatnie lata, dla analogicznych okresów roku, standardem były ceny o około 50 proc., czasem nawet o 100 proc. wyższe. Kurs ropy jest na najniższym poziomie od wielu lat. Z jednej strony obniża to nasze zyski ze sprzedaży wydobytego paliwa, ale jednocześnie zmniejsza koszty zakupu gazu w ramach kontraktów długoterminowych, które są indeksowane do cen ropy. Ponadto istotne znaczenie mają dla nas kursy walut obcych.
Czy istnieje ryzyko, że z powodu pandemii zaprzestaniecie jakiejkolwiek działalności np. dostaw gazu?
Grupa PGNiG zachowuje ciągłość dostaw gazu do wszystkich swoich klientów. Jesteśmy spółką strategiczną i zapewniamy bezpieczeństwo energetyczne dla naszego kraju. Również jesteśmy przygotowani na wszelkie zagrożenia, mogące się pojawić w następstwie koronawirusa. Wszędzie tam, gdzie było to konieczne, wprowadziliśmy rotacyjny system pracy, który powoduje, że poszczególne ekipy pracowników nie mają ze sobą kontaktu. Tym samym potencjalne zakażenie jednego pracownika nie spowoduje zamknięcia całego zakładu ani jakiejkolwiek jednostki organizacyjnej w naszej grupie. Co więcej, jedna trzecia pracowników pracuje zdalnie. To między innymi dlatego ryzyko przerwania dostaw gazu oceniam jako znikome, podobnie jak zaprzestanie każdej innej naszej działalności.
Light illuminated a shale gas drilling rig operated by Exalo Drilling SA, the oil and gas exploration unit of Poland’s PGNiG, also known as Polskie Gornictwo Naftowe I Gazownictwo SA, in Lubocino, Poland,/Bloomberg
Kiedy PGNiG otrzyma 1,5 mld USD, które Trybunał Arbitrażowy w Sztokholmie zasądził od Gazpromu z tytułu zawyżonych cen za dostawy gazu realizowane w ramach kontraktu jamalskiego?
Jest jeszcze za wcześnie, aby podać datę i sposób rozliczenia tej kwoty. Ważne, że ustalona przez Trybunał Arbitrażowy formuła cenowa oznacza obniżenie kosztu dostaw gazu ze Wschodu. Dodatkowo umożliwia nam wsteczne rozliczenie importu od 1 listopada 2014 r. do 29 lutego tego roku, co, według naszych obliczeń, oznacza, że Gazprom powinien nam zwrócić ok. 1,5 mld USD.
Czy Gazprom tak wyliczoną kwotę akceptuje? Czy w ogóle z Rosjanami odbyły się już jakiekolwiek rozmowy?
Mamy wygrane postępowanie i ostateczny wyrok Trybunału Arbitrażowego dotyczący nowej, korzystnej dla nas formuły cenowej. PGNiG już pracuje pełną parą, aby dokonać pełnej implementacji wyroku. Jesteśmy przygotowani na różne scenariusze, gdyż zdajemy sobie sprawę, że dużo może się wydarzyć. To wszystko co mogę powiedzieć.
Czy w tym roku PGNiG podzieli się ze swoimi akcjonariuszami zyskiem?
Wydanie przez zarząd rekomendacji w sprawie wypłaty ewentualnej dywidendy jest dopiero przed nami. W tej sytuacji trudno mi cokolwiek deklarować. Nie jest jednak tajemnicą, że wydając rekomendację, będziemy musieli wziąć pod uwagę mocny spadek ubiegłorocznych wyników finansowych grupy. Co więcej, obecna sytuacja związana z pandemią koronawirusa nakazuje szczególnie uważne dysponowanie pieniędzmi. Musimy też mieć odpowiednie środki na kontynuowanie już rozpoczętych inwestycji i realizację nowych.
Workers prepare pipes used in the drilling of shale gas at a rig operated by Exalo Drilling SA, the oil and gas exploration unit of Poland’s PGNiG, also known as Polskie Gornictwo Naftowe I Gazownictwo SA, /Bloomberg
Z drugiej strony PGNiG otrzyma od Gazpromu – w przeliczeniu na naszą walutę – aż 6,2 mld zł?
Dziś tych pieniędzy jeszcze nie mamy.
Ile pieniędzy koncern chce zainwestować w tym roku?
Konkretnej kwoty nie podajemy, gdyż obecna sytuacja jest tak nieprzewidywalna i zmienna, że trudno o precyzyjną odpowiedź. Zamierzamy skupić się na kontynuowaniu i zakończeniu tych projektów, które już rozpoczęliśmy. Nowym inwestycjom będziemy przyglądać się z wielką ostrożnością i na pewno będą to tylko takie przedsięwzięcia, które uznamy za niezbędne lub wyjątkowo korzystne dla koncernu. Nie możemy inaczej podchodzić do wydatków w sytuacji tak dużej niepewności w gospodarce – zarówno polskiej, jak i globalnej.
Czy mimo to można podać, jakiego rodzaju inwestycje preferuje dziś grupa PGNiG?
Generalnie chcemy dywersyfikować naszą działalność i integrować te biznesy, które uważamy za perspektywiczne i rozproszone. Cały czas rozwijamy poszukiwania i wydobycie ropy i gazu w kraju i zagranicą. To dzięki nim uzyskujemy większość zysków. Istotne znaczenie nadal będą tu miały akwizycje, zwłaszcza że niskie ceny ropy i gazu mogą sprzyjać zawieraniu transakcji po atrakcyjnych cenach. Będziemy też kontynuowali projekty związane z rozwojem segmentu dystrybucji gazu. Podtrzymujemy swoje plany dotyczące dywersyfikacji dostaw tego paliwa do Polski. Ponadto chcemy integrować branżę ciepłowniczą. Dziś nasz udział w tym segmencie wynosi 11 proc., ale zamierzamy go istotnie zwiększyć. Obecna sytuacja temu sprzyja, gdyż branża jest mocno rozdrobniona i wymaga znacznych inwestycji. Zamierzamy również inwestować w odnawialne źródła energii i technologie wodorowe.
Dziś grupa PGNiG nie posiada żadnych instalacji opartych na odnawialnych źródłach energii. W jakie ich rodzaje zamierzacie inwestować?
Inwestycje w odnawialne źródła energii uważamy za konieczne ze względu na potrzebę ograniczenia ryzyka związanego z dynamicznie zmieniającymi się cenami surowców energetycznych. Przede wszystkim myślimy o wejściu na rynek biogazu, który w Polsce jest bardzo słabo rozwinięty. Jeszcze bardziej zależy nam, aby biogaz był wykorzystywany nie tylko do produkcji prądu, ale i biometanu, czyli surowca o identycznym składzie jak gaz ziemny. To pozwoliłoby nam – jak to ma miejsce w innych krajach – zaoferować na lokalnych rynkach ekologiczny surowiec, który mógłby być wtłaczany do sieci i wykorzystywany do przygotowywania posiłków, ogrzewania wody i domów oraz jako paliwo do transportu publicznego, a nawet prywatnego. Pozytywne efekty powinna tu przynieść zwłaszcza ścisła współpraca z polskimi samorządami. Chcemy też inwestować w energetykę słoneczną i wiatrową.
Czy jest szansa, że jeszcze w tym roku nabędziecie jakieś instalacje oparte na odnawialnych źródłach energii?
Już pracujemy nad przeprowadzaniem pierwszych inwestycji w tym zakresie, mimo że strategię rozwoju gospodarki niskoemisyjnej planujemy przedstawić do końca tego roku. Będzie ona określała również nasze plany dotyczące inwestycji w wodór. Chcemy, aby był powszechnie wykorzystywany jako paliwo, nie tylko w motoryzacji, ale i energetyce. Przy projektach wodorowych zamierzamy współpracować z innymi polskimi firmami. Zaawansowane prace w tym obszarze prowadzi już m.in. Lotos.
Dziś o wynikach PGNiG decyduje jednak kurs ropy i gazu. Czy koncern widzi szanse na wzrost ich cen i tym samym swoich zysków?
W mojej ocenie oba surowce kosztują już tak mało, że nie za bardzo wyobrażam sobie, aby mogło dojść do dalszych istotnych spadków cen. Dodatkowo można spodziewać się ograniczenia wydobycia, czy to w skutek decyzji krajów-producentów czy po prostu dlatego, że eksploatacja niektórych złóż stała się już nieopłacalna. Konsekwencją zmniejszonej podaży może być wzrost notowań. Z drugiej strony trzeba zauważyć, że magazyny gazu w Europie z powodu ciepłej zimy są wypełnione w około połowie. Rok temu stopień wypełnienia wynosił 40 proc., a dwa lata temu 20 proc. Na to mogą nałożyć się gospodarcze konsekwencje pandemii, których efektem będzie dalsze ograniczenie popytu.
Niedawno zarząd PGNiG zadeklarował, że chce uczynić z grupy czempiona o skali międzynarodowej. Co to oznacza?
Obecnie jesteśmy trzecią największą w Polsce grupą kapitałową pod względem przychodów i zatrudnienia oraz piątą pod względem wartości rynkowej. Jesteśmy także w pierwszej dziesiątce największych firm w Europie Środkowo-Wschodniej. Wśród wszystkich firm publicznych działających na świecie rozpoczynamy drugi tysiąc, zajmując 1009. miejsce. W najbliższych latach chcemy awansować do pierwszego tysiąca. W branży ropy i gazu dziś jesteśmy klasyfikowani na 57. miejscu. Naszym celem jest wejście do pierwszej pięćdziesiątki.
A jak zamierzacie tego dokonać, skoro gros inwestycji ma być realizowanych w Polsce?
Będziemy inwestować nie tylko w naszym kraju, ale i na rynkach zagranicznych. Większość pieniędzy przeznaczamy na projekty poszukiwawczo-wydobywcze. Poza Polską inwestujemy jednak również w handel gazem i energią elektryczną. Ponadto nie wykluczamy inwestycji w innych segmentach rynku, o ile będą ku temu sprzyjające warunki biznesowe.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Premier wziął paliwa, ale chce głowy ministra

Mateusz Morawiecki chce jak najszybszego odwołania ministra energii – dowiedzieliśmy się w kilku źródłach ...

PGE: strata i zmiana dywidendy

Największy wytwórca energii w kraju, opierający swoją produkcję głównie na węglu, zamierza zrobić gigantyczny ...

Orlen wchodzi do gry o tankowanie aut na prąd

Choć samochodów elektrycznych na polskich drogach jest jak na lekarstwo, już trwa walka o ...

Gazprom – Naftogaz – kto chce więcej

Naftogaz i Gazprom zwiększyły kwoty wzajemnych roszczeń przed sądem w Sztokholmie. Ukraińcy do 30 ...

Powrót do monopolu zajął Polsce 20 lat

Monopolu państwa w energetyce nie ma – uważa minister energii. Ale eksperci ostrzegają, że ...