„Mamy dużo ropy naftowej i gazu, które obecnie nie trafiają na rynek” – przyznał Mike Wirth, szef Chevronu. „Fizyczne łańcuchy dostaw nie reagują (na zmianę sytuacji w Zatoce Perskiej – red.) natychmiast, więc nawet jeśli cieśnina Ormuz kiedykolwiek się otworzy, przywrócenie dostaw odpowiednich gatunków ropy i odpowiednich paliw potrwa określony czas” – cytuje Politico.
Logistyka dostaw ropy i gazu kluczowa dla rynku energii
Wirth uważa, że ataki Iranu na tankowce wyrządziły większe szkody rynkom ropy naftowej i gazu niż wojna Rosji z Ukrainą. Kraje azjatyckie już teraz mają braki w zaopatrzeniu w olej napędowy i paliwo lotnicze. Wojna opóźniła również dostawy LNG (skroplonego gazu ziemnego), nawozów i innych kluczowych towarów.
Według Wirtha ocena strat będzie prawdziwym wyzwaniem dla globalnych elit. „Dziś nie wiadomo, jak bardzo produkcja została zakłócona i jak poważnie uszkodzone zostały niektóre obiekty” – podkreślił Amerykanin.
Czytaj więcej
Polska może uwolnić do 7,5 mln baryłek ropy i produktów naftowych – wynika z danych udostępnionych przez Międzynarodową Agencję Energetyczną (IEA)....
W odróżnieniu od tego, co dzieje się w Zatoce Perskiej, cztery lata agresji Rosji na Ukrainę zmieniły nie szlaki dostaw, a jedynie dostawców ropy i gazu. Zamiast Rosji, kraje europejskie zaczęły importować więcej surowców energetycznych z Afryki, Bliskiego Wschodu, a przede wszystkim z USA. A większość tych transportów szła przez Cieśninę Ormuz.