Cena ropy gatunku Brent spadała w poniedziałek rano o ponad 8 proc., do około 95 dol. za baryłkę. Stała się ona najniższa od połowy kwietnia. Ropa gatunku WTI taniała w tym czasie o ponad 5 proc., do 91,5 dol. za baryłkę. Impulsem do tej przeceny były nadzieje na porozumienie między USA a Iranem. Pojawiły się doniesienia, że oba kraje zgodziły się na zawarcie umowy, która pozwoli na odblokowanie Cieśniny Ormuz. Z innych przecieków wynikało jednak, że do rozwiązania wciąż pozostało wiele kwestii spornych, takich jak kwestia sankcji na Iran, odblokowania zamrożonych irańskich aktywów oraz sprawa programu nuklearnego Iranu. Marco Rubio, sekretarz stanu USA, sugerował, że umowa może się zmaterializować w poniedziałek. Prezydent Donald Trump mówił jednak negocjatorom, by się zbytnio nie spieszyli.

Nadzieje na zakończenie wojny USA z Iranem przyczyniły się do zwyżek na giełdach podczas poniedziałkowej sesji. Japoński indeks Nikkei 225 zyskał 2,9 proc. i po raz pierwszy w historii przekroczył poziom 65 tys. pkt. Rekord ustanowił również tajwański indeks Taiex. Zyskał on 3,3 proc. i przekroczył poziom 43 tys. pkt. Rynki w USA są w poniedziałek zamknięte ze względu na święto (Dzień Pamięci). Już w piątek jednak Dow Jones Industrial zamknął się na rekordowo wysokim poziomie przekraczającym 50,5 tys. pkt.

- To jest rynek wszystkiego. Rynek mówi wam dzisiaj, że znacznie bardziej martwi się tym, że przegapi jakieś porozumienie pokojowe na Bliskim Wschodzie niż ryzykiem trzymania długich pozycji przez weekend – zwrócił uwagę Steve Sosnick, główny strateg Interactive Brokers.

Czytaj więcej

Panel ekonomistów

Panel Ekonomistów „Rzeczpospolitej”: nie przedłużajmy programu CPN

Czy ropa może stanieć jeszcze mocniej?

„Rynki wciąż poszukują oznak postępu w potencjalnym porozumieniu między USA a Iranem. Chociaż widoczne są oznaki optymizmu, niepewność dominuje. To nie pierwszy raz, gdy porozumienie wydawało się bliskie, po czym negocjacje się załamały. Dlatego znaczna część rynku będzie bardziej sceptyczna wobec pozytywnych sygnałów, które obecnie obserwujemy” – napisali stratedzy ING.

Obawy o dostawy ropy nadal się utrzymują. Międzynarodowa Agencja Energetyczna (IEA) ostrzega, że wraz ze wzrostem popytu na podróże w sezonie letnim, rynki ropy mogą wkrótce wejść w „czerwoną strefę”, gdy globalne zapasy zaczną się wyczerpywać. - Najważniejszym rozwiązaniem szoku energetycznego wywołanego wojną w Iranie byłoby pełne i bezwarunkowe ponowne otwarcie Cieśniny Ormuz – stwierdził dyrektor wykonawczy IEA Fatih Birol. Dodał, że największy ból tego kryzysu odczują rozwijające się kraje Azji i Afryki. 

Zazwyczaj przez Cieśninę Ormuz przechodzi około 20 proc. światowej ropy i skroplonego gazu ziemnego. Od czasu rozpoczęcia ataków USA i Izraela na Iran 28 lutego ruch żeglugowy praktycznie zamarł.

Czytaj więcej

Plan Orlenu: więcej ropy i gazu z własnych złóż

„Eksperci energetyczni ostrzegają, że pełna normalizacja dostaw ropy z Bliskiego Wschodu może nie nastąpić przed 2027 r. ze względu na skalę zakłóceń spowodowanych konfliktem” – wskazują analitycy MUFG.

Rynki ropy zbliżają się do minimalnych poziomów operacyjnych w Azji, Europa prawdopodobnie będzie następna, a Stany Zjednoczone mogą zmierzyć się z niedoborami już w lipcu – stwierdził w rozmowie z CNBC Jeff Currie, dyrektor ds. strategii energetycznej w Carlyle. Ostrzegł on, że globalne dane o zapasach na poziomie nagłówkowym mogą być mylące, ponieważ duża część przechowywanej na świecie ropy nie może być natychmiast wykorzystana. - Znaczna część tej ropy jest potrzebna do bezpiecznego funkcjonowania rurociągów i systemów magazynowania, co pozostawia na rynku jedynie mniejszą jej część. Azja jest już blisko tych tzw. „minimalnych poziomów operacyjnych” – dodał Currie.