Ropa na Słowację, Węgry i do Czech po 15 dniach znów popłynęła o 14.35 w sobotę 11 maja, informuje Ukrtransnafta – ukraiński operator rurociągu „Przyjaźń”. Tranzyt był wstrzymany przez Kijów 25 kwietnia z powodu odmowy odbiorców z Unii zanieczyszczonej chlorkami organicznymi rosyjskiej ropy.
„Wznowienie przesyłu ropy stało się możliwe, po tym jak specjaliści węgierskiego koncernu MOL przeprowadzili dodatkowe badania ropy i potwierdzili gotowość do jej odbioru” – cytuje komunikat Ukrtransnafta agencja Unian.
Także rosyjski naftowy terminal w Ust-Łudze pod St. Petersburgiem rozpoczął załadunek czystego surowca. Poinformowało o tym ministerstwo energetyki Rosji: „Na daną chwilę w porcie Ust-Ługa na tankowce się przelewana ropa całkowicie odpowiadająca wymaganej normie jakościowej”. Z Ust-Ługi ropę odbierają najwięksi światowi handlarze tym surowcem – Vitol, Glencore i Trafigura, a także czołowe koncerny zachodniej Europy.
""

An employee checks a pressure gauge at the OAO Transneft oil transfer station NPS Gorky, in Meshikha, near Nizhny Novgorod, Russia /Bloomberg

energia.rp.pl

Na razie czysta ropa wciąż nie dotarła do granic Polski i dalej do Niemiec. Białoruski operator Bielnieftiechim zakomunikował, że po zaspokojeniu rafinerii w Mozyrze kontynuuje przesył jedną nitką naftociągu. Jest to południowe odgałęzienie, idące na Ukrainę.
Wciąż ropa nie płynie północną nitką w kierunku Polski. Nikt nie wyjaśnia, dlaczego. Można się tylko domyślać, że czystego surowca spełniającego norny, jest wciąż na białoruskiej rurze za mało, by zaspokoić wszystkie kierunki. Białorusini podają, że w sobotę 11 maja rafineria w Mozyrze pracuje na 60-65 proc. mocy.