Zwiększenie dostaw ma być stopniowe, ale ważne jest, że nastąpi po 17 miesiącach ograniczenia dostaw. Chociaż analitycy studzą nastroje mówiąc,że nic jeszcze nie jest przesądzone.
We wtorek, 29 maja baryłka Brent w Londynie kosztowała niewiele ponad 75 dol, podczas gdy tydzień temu trzeba było za nią zapłacić o 5 dol. więcej. Teraz, zdaniem Jakuba Boguckiego, analityka e-petrolu możemy się spodziewać obniżek hurtowych cen paliw, a co za tym idzie i cen detalicznych.
Rosjanie i Saudyjczycy nie zaczęli mówić o zwiększeniu podaży sami z siebie, tylko wyraźnie zmieniają strategię pod wpływem komentarzy i tweetów Donalda Trumpa, który na razie tylko mocno narzeka na wysokie ceny tego surowca. Sekretarz generalny OPEC, Mohammad Barkindo przyznał, że informacje z USA miały bezpośredni wpływ na decyzje nie tylko Saudyjczyków, ale i całego kartelu, po tym, jak prezydent USA zatweetował o sztucznym zawyżaniu cen przez OPEC. —Uważamy się za przyjaciół Stanów Zjednoczonych — zapewnił Brkindo. Ale i samych Rosjan oraz rząd w Rijadzie zaczął niepokoić szybki wzrost cen ropy. Barkindo wyjaśnił jednocześnie, że sygnały z USA nie są niczym nowym i kraj ten wielokrotnie apelował do OPEC o zwiększenie podaży w celu obniżeniu notowań tego surowca. Do nacisków amerykańskich doszły jeszcze chińskie, a Nur Bekri, szef Narodowej Agencji Energii powiedział Saudyjczykom, że liczy na dobre zaopatrzenie chińskiego rynku.
Wstępnie plany wyglądały tak, że Rosja i OPEC zdejmą z rynku przynajmniej 1,8 mln baryłek dziennie do końca 2018 roku. Początkowo miał to by milion baryłek dziennie, a od kwietnia 2018 już pełne cięcia. Tymczasem okazało się, że zapasy tego surowca zaczęły się zmniejszać w znacznie szybszym tempie, niż OPEC prognozował, tym samym ceny rosły też szybciej, niż przewidywano. Rosyjski minister ds ropy, Aleksander Novak przyznał, że ceny poszybowały w górę, bo w rzeczywistości w maju ropy było o 2,7 mln baryłek mniej, ponieważ Wenezuela nie jest w stanie wydobywać tyle, ile wynosi limit przyznany temu krajowi przez kartel. A pojawiło się jeszcze zagrożenie, że Irańczycy, z powodu powrotu sankcji, mogą ograniczyć dostawy.
Na razie wiadomo, że oficjalna decyzja o zmianie poziomu wydobycia zapadnie dopiero na konferencji ministerialnej OPEC 22-23 czerwca w Wiedniu.  Ropa jednak  tanieje, bo oczekuje się, że Rosjanie i Saudyjczycy rzeczywiście będą pompować więcej i ta zwiększona podaż jest już wliczona w dzisiejsze niższe ceny.
Oczywiście  droższa ropa jest korzystna dla producentów, ale jednocześnie poziom 80 dol., a nawet i 70 dol. za baryłkę otwiera drogę do zyskownego wydobycia ropy z łupków i w ten sposób zmniejsza się udział rynkowy kartelu.
Na razie wiadomo tylko, że w OPEC jest tylko kilka krajów, które są w stanie zwiększyć dostawy, więc gdyby ostatecznie zdecydowano o podwyższeniu limitów, to i tak nie wiadomo kiedy to się stanie. Mogą to oczywiście zrobić Saudyjczycy, ale dzisiaj, inaczej niż za czasów Ali al-Naimiego są oni znacznie mniej liberalni.
 Największym producentem ropy jest Rosja (11 mln baryłek dziennie, Stany Zjednoczone (10,73 mln i Arabia Saudyjska dopiero na 3. miejscu (10,3 mln). To stąd wspólne oświadczenie Saudyjczyków i Rosjan miało tak głęboki wpływ na rynek.