Reklama

OZE na świecie rośnie coraz szybciej. Sektor zatrudnia już blisko 17 mln osób

Globalna moc zainstalowana w odnawialnych źródłach energii na koniec 2024 r. wyniosła 4443 GW – wynika z najnowszego raportu Międzynarodowej Agencji Energii Odnawialnej (IRENA). Prym wiodą Chiny.

Publikacja: 26.01.2026 16:16

Najbardziej popularnymi źródłami OZE są energia słoneczna i wiatrowa

Najbardziej popularnymi źródłami OZE są energia słoneczna i wiatrowa

Foto: Adobe Stock

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jaka jest globalna moc zainstalowana OZE
  • Które regiony świata są liderami w obszarze energii odnawialnej
  • Jakie działania podejmują kraje w celu ochrony swoich rynków energetyki odnawialnej

Światowe moce wzrosły w 2024 r. o 582 GW, ustanawiając tym samym nowy rekord. Utrzymują się duże dysproporcje geograficzne. Za zdecydowaną większość wzrostu odpowiadają Chiny, gdzie powstało dwie trzecie nowych instalacji.

Najbardziej popularnymi źródłami były energia słoneczna i wiatrowa. Stanowiły one łącznie 97,5 proc. przyrostu mocy netto. Najmocniej rosła fotowoltaika, przybyło 453 GW mocy, łączny wynik na koniec 2024 r. wyniósł 1859 GW. Moce związane z wiatrem wzrosły o 114 GW, do 1133 GW. O ile lądowe elektrownie wiatrowe ustanowiły nowy rekord, o tyle już farmy morskie rozwijały się znacznie wolniej niż w poprzednich czterech latach. Moc elektrowni wodnych z kolei wyniosła 1277 GW, ale tu tempo rozwoju jest wyraźnie słabsze, w ciągu roku przyrosło zaledwie 10 GW.

Azja wiedzie prym

Jak podaje IRENA w raporcie ze stycznia 2026 r., Chińczycy odpowiadają za  ponad 70 proc. nowych mocy w energetyce wiatrowej i ponad 61 proc. w fotowoltaice. Ogółem moc skumulowana w tych dwóch sektorach w Chinach wynosi, odpowiednio, 46 i 48 proc. światowej. Chiny przodują też jako producenci urządzeń wykorzystywanych w fotowoltaice czy energetyce wiatrowej, mają też bardzo mocną pozycję, jeśli chodzi o baterie. Ich przemysł już od lat działa intensywnie w tych obszarach, dzięki czemu Pekin zalewa swoim sprzętem rynki światowe. I mimo że wiele państw dostrzegło ryzyka związane z uzależnieniem się od chińskich dostawców, wprowadziło subsydia i programy wspierające rozwój lokalnej bazy produkcyjnej, sytuacja zmienia się bardzo powoli. Przyczyną są, poza rozwiniętą już mocno chińską bazą przemysłową, zdecydowanie niższe ceny wytwarzanych w tym kraju produktów.

Czytaj więcej

Węgiel nie odpuszcza OZE. Czarne złoto nadal zabezpiecza dostawy prądu
Reklama
Reklama

Indie, dzięki połączeniu subsydiów i instrumentów polityki przemysłowej, znacząco rozwinęły krajowy przemysł produkcji modułów fotowoltaicznych, jednak nadal są uzależnione od importowanych ogniw, głównie z Chin. Z kolei Unia Europejska ustanowiła ambitne cele zwiększenia produkcji na kontynencie, ale dostępne finansowanie na ten cel pozostaje – jak zauważa IRENA – dość ograniczone.

Cła chronią rynki

W sektorach energii słonecznej i wiatrowej wiele krajów stosuje cła i inne ograniczenia handlowe. Przykładem są choćby Stany Zjednoczone, które od wielu lat nakładają dodatkowe opłaty na importowane urządzenia do energetyki słonecznej i wiatrowej. Wraz z powrotem w styczniu 2025 r. Donalda Trumpa na fotel prezydenta, polityka handlowa jeszcze bardziej się skomplikowała, cła stały się jednymi z głównych instrumentów nacisku politycznego. Decyzje prezydenta uderzyły zwłaszcza w Chiny, co spotkało się z działaniami odwetowymi ze strony Pekinu. Podobnie jednak również Brazylia, Indie czy Turcja wprowadziły cła lub wymogi dotyczące wkładu lokalnych producentów.

Bloomberg NEF w swojej analizie z 2025 r. podkreślał jednak, że większość obecnego globalnego importu technologii czystej energii objęta jest relatywnie niskimi opłatami. W 2024 r. około 59 proc. podlegało stawkom celnym w przedziale od zera do 10 proc., a produkty sektora wiatrowego i słonecznego korzystały z szerokich zwolnień.

Potrzeba wykwalifikowanej kadry

Na koniec 2024 r. bezpośrednio lub pośrednio w sektorze OZE zatrudnionych było na całym świecie ok. 16,6 mln osób. Aż 7,3 mln osób pracowało w Chinach. Na kolejnych pozycjach znalazła się pozostała część Azji (prawie 2,47 mln osób), Unia Europejska (1,8 mln), Brazylia (1,38 mln), Indie (1,28 mln osób) i USA (1,14 mln). Najwięcej osób zatrudnionych było w sektorze fotowoltaiki.

Zatrudnienie w 2024 r. rosło jednak wolniej niż w latach poprzednich, mimo rozwoju mocy produkcyjnych. Działo się tak ze względu na mniejszą liczbę miejsc pracy w Chinach. Przyczyn należy upatrywać we wzroście wydajności produkcji, rosnącej automatyzacji i korzyściach skali. Dziś do wytworzenia każdej nowej jednostki mocy potrzeba relatywnie mniej pracy ludzkiej.

Trend ten będzie się pogłębiał wraz ze wzrostem znaczenia sztucznej inteligencji, niemniej jednak wciąż potrzeba będzie nowych pracowników, którzy posiądą niezbędne kompetencje w tym obszarze. IRENA podkreśla, że konieczne jest dostosowanie programów edukacyjnych do aktualnych wymogów, bo dziś wiele z nich jest zbyt mocno zakorzenionych w przeszłości i nie odpowiada na potrzeby współczesnego biznesu. „Potrzebni są ludzie reprezentujący szerokie spektrum zawodów i kompetencji, w tym naukowcy zajmujący się materiałami i technolodzy, hydraulicy i elektrycy, operatorzy maszyn i inżynierowie, pracownicy budowlani, personel sprzedażowy, planiści i administratorzy oraz wielu innych” – informuje IRENA.

OZE
Ustawa sieciowa porządkująca przyłączenia OZE musi poczekać
OZE
Wielki Słoneczny Mur wyrośnie na pustyni. Oprócz prądu da dodatkową korzyść
OZE
Donald Trump przegrywa z wiatrakami na morzu
OZE
20 tys. zł dla mieszkańców? Rząd planuje kolejne podejście do ustawy wiatrakowej
OZE
Rząd chce sprawdzić wydane już warunki przyłączenia OZE do sieci. Branża protestuje
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama