Reklama

Ustawa sieciowa porządkująca przyłączenia OZE musi poczekać

Sejmowe komisje odłożyły na luty prace nad projektem zmiany Prawa energetycznego, m.in. reformującym procesy przyłączeń źródeł energii do sieci elektroenergetycznych.

Publikacja: 22.01.2026 20:25

Ustawa sieciowa porządkująca przyłączenia OZE musi poczekać

Foto: Adobe Stock

Z tego artykułu się dowiesz:

  • Jakie są najważniejsze kwestie związane z opóźnieniem prac nad reformą Prawa energetycznego?
  • Dlaczego branża OZE zgłasza wątpliwości dotyczące nowych przepisów prawnych?
  • Jakie są przewidywane skutki ekonomiczne wprowadzenia proponowanych zmian w prawie energetycznym?
  • Jakie konkretne mechanizmy zawiera projekt ustawy i jakie są ich cele?
  • Jakie potencjalne zmiany mogą nastąpić w procesie przyłączania źródeł energii do sieci elektroenergetycznych?
  • Jakie są przewidywane zmiany w opłatach i wymogach finansowych dotyczących przyłączeń do sieci?

Powodem opóźnienia prac były liczne wątpliwości, zgłaszane wobec proponowanych przepisów przez przedstawicieli branży OZE i magazynów energii. Zdaniem organizacji branżowych sam kierunek projektu – oczyszczenie rynku z projektów nierealizowanych, a blokujących moce przyłączeniowe jest słuszny. Podnosili jednak, że np. zawarte w propozycjach terminy tzw. kamieni milowych są zbyt krótkie, co grozi inwestorom utratą warunków przyłączenia, albo że projektowane przepisy faworyzują dużych deweloperów projektów OZE kosztem małych.

Zarzuty branży OZE

Wobec tych i innych wątpliwości komisje zdecydowały się odłożyć prace i dać czas na uzgodnienie spornych kwestii między stroną rządową, a branżą. Jan Sakławski, wiceprezes Polskiego Stowarzyszenia Fotowoltaiki i Magazynowania Energii podkreśla, że cel ustawy jest słuszny, ale instrumenty skrajnie kontrowersyjne. Jak podkreślił, intencja regulacji – eliminacja nieuczciwych inwestorów – nie budzi wątpliwości. Problemem są jednak konkretne mechanizmy zapisane w projekcie ustawy. – Wprowadzenie tzw. kamieni milowych oznacza możliwość automatycznego wygaszania umów przyłączeniowych bez realnej ścieżki odwoławczej, decyzja o przedłużeniu terminów ma mieć charakter arbitralny, bez jasnych kryteriów, krótkie terminy i wysokie obciążenia finansowe mogą doprowadzić do masowej wyprzedaży projektów, małe i średnie firmy nie udźwigną tych wymogów, podczas gdy duże grupy kapitałowe – tak. Duże grupy kapitałowe to udźwigną. Małe – nie. I to rodzi bardzo poważne pytanie: kto przejmie te projekty? – pyta retorycznie.

Uporządkowanie przyłączy może obniżyć ceny energii 

Prezes Polskich Sieci Elektroenergetycznych, Grzegorz Onichimowski dzień wcześniej na pierwszej części posiedzenia Komisji z ironią zażartował, że transformacja energetyczna w Polsce zakończyła się. Na papierze. – Wydaliśmy jako PSE i spółki dystrybucyjne tyle warunków przyłączenia, że właściwie nie powinniśmy już więcej tych warunków wydawać, bo mamy zakończony proces transformacji energetycznej – powiedział prezes.

Czytaj więcej

Rząd chce sprawdzić wydane już warunki przyłączenia OZE do sieci. Branża protestuje
Reklama
Reklama

Wskazał, że w warunkach przyłączenia do sieci jest w tej chwili ponad 100 GW mocy w OZE, kilkadziesiąt GW w magazynach energii, kilkadziesiąt GW, jeśli chodzi np. o centra danych. To są cyfry, które odnoszą się do wydanych już warunków przyłączenia.

– Spośród tych realizowanych inwestycji, inwestorzy, którzy zwracają się do nas o warunki, realizują te warunki tylko w kilku procentach. To nie jest zjawisko tylko polskie. To zjawisko zachodzi także w wielu krajach świata i w wielu krajach europejskich. Jednym z krajów, w którym najmocniej to miało miejsce była Wielka Brytania. Tam podjęto reformę, na której wzorowaliśmy się przygotowując te zapisy. Rok po wprowadzeniu tej reformy szybkość fizycznego przyłączania nowych źródeł zwiększyła się dwukrotnie – powiedział.

Wskazał, że nowa ustawa sieciowa ma uporządkować chaos. – Jeśli chodzi o inwestycje, które są nam dzisiaj przedstawione, to my nie wiemy, które będą realizowane, jakie będą realizowane, w jakich technologiach będą realizowane. Nie jesteśmy w stanie powiedzieć czego nam brakuje, co jeszcze dalej będzie i nie jesteśmy w stanie sformułować żadnej strategii państwa co do tego, jak powinien wyglądać w Polsce miks energetyczny – wskazał.

Czytaj więcej

Jest pierwszy element pakietu antyblackoutowego. Chodzi o uporządkowanie OZE

Przypomniał, że już dwa, trzy lata temu na tym rynku tzw. projekty widmo OZE, które składały się z warunków przyłączenia, były wycenione na 50 tysięcy euro, a czasem i 100 tysięcy euro od MW mocy. – Znany nam jest przypadek, spółka Skarbu Państwa zapłaciła za taki projekt 800 tys. zł za MW. To oznacza, że rozwój (OZE [ [-red.||– red.||interpunkcja||Zgodnie z zasadami interpunkcji, wtrącenia oddziela się myślnikiem (półpauzą), a nie dywizem. Należy również dodać spację po myślniku.]]]) w Polsce stał się niezwykle drogi, a co za tym idzie, ten rozwój przecież przekłada się potem na ceny energii. Jeśli mówimy, że OZE są źródłami, które nie dają nam mocy dyspozycyjnej, ale powinny nam dawać tanią energię, to tej taniej energii nie będą dawały, jeśli te koszty będą takie wysokie – podkreślił.

Jego zdaniem, obniżenie tych kosztów jest jednym z najważniejszych zadań przed którymi stoi polska energetyka.

Reklama
Reklama

Założenia projektu ustawy przyłączeniowej OZE

Projektowana ustawa ma zobowiązać operatorów systemów dystrybucyjnych (OSD) i przesyłowego (OSP) do tworzenia dostępnych publicznie platform z informacjami m.in. o dostępnych zdolnościach przyłączeniowych, złożonych wnioskach o określenie warunków przyłączenia, statusie rozpatrywania wniosku, wnioskach odrzuconych wraz z uzasadnieniem, czy też kryteriach stosowanych do obliczania przepustowości sieci dostępnej dla nowych przyłączeń. Jak podkreśla się w uzasadnieniu, zapewni to większą przejrzystość i efektywność procesu przyłączania, ponieważ obecnie podmioty ubiegające się o przyłączenie nie mają dostępu do informacji na temat innych wniosków złożonych do tych samych stacji elektroenergetycznych.

W proponowanej ustawie znajdują się też zapisy dotyczące tzw. strażnika mocy, czyli zabezpieczenia zdolności technicznych do nieprzekraczania mocy przyłączeniowej; w przypadku niepoprawnej pracy strażnika mocy czy przekroczenia mocy przyłączeniowej, OSD lub OSP będzie mógł wstrzymać wprowadzanie energii do sieci lub jej pobór przez podmiot przyłączony.

Wzrosnąć ma kwota zaliczki na poczet opłaty za przyłączenie: z 30 zł na 60 zł za każdy kilowat wnioskowanej mocy przyłączeniowej. Maksymalna kwota zaliczki wyniesie 6 mln zł. Zaliczkę będą musiały wnosić wszystkie podmioty ubiegające się o przyłączenie do sieci o napięciu wyższym niż 1 kV. Pojawi się bezzwrotna opłata za rozpatrzenie wniosku o określenie warunków przyłączenia, w wysokości 1 zł za każdy kilowat wnioskowanej mocy przyłączeniowej, jednak nie więcej niż 100 tys. zł. Dodatkowo podmioty ubiegające się o przyłączenie do sieci o napięciu powyżej 1 kV będą musiały składać zabezpieczenie, np. w formie kaucji: 30 zł za każdy kilowat mocy przyłączeniowej do 100 MW oraz 60 zł dla źródeł powyżej 100 MW. Maksymalna kwota tej kaucji to 12 mln zł.

Projekt przewiduje też likwidację wymogu realizacji przyłączenia OZE w terminie 48 miesięcy od zawarcia umowy o przyłączenie. Okres ważności warunków przyłączenia skróci się z dwóch lat do roku.

OZE
Wielki Słoneczny Mur wyrośnie na pustyni. Oprócz prądu da dodatkową korzyść
OZE
Donald Trump przegrywa z wiatrakami na morzu
OZE
20 tys. zł dla mieszkańców? Rząd planuje kolejne podejście do ustawy wiatrakowej
OZE
Rząd chce sprawdzić wydane już warunki przyłączenia OZE do sieci. Branża protestuje
OZE
Ustawa sieciowa na posiedzeniu rządu. O co toczy się spór?
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama