Mały biznes coraz intensywniej korzysta ze słońca

Na liście największych producentów energii z OZE są firmy, które z naszą państwową energetyką mają mało wspólnego.

Publikacja: 09.05.2023 03:00

Mały biznes coraz intensywniej korzysta ze słońca

Foto: Adobe Stock

Wbrew pozorom polska branża OZE się rozwija. W naszym kraju funkcjonuje już 3404 profesjonalnych instalacji fotowoltaicznych (PV) i 1347 instalacji wiatrowych. Te dane znalazły się w raportach Instytutu Energetyki Odnawialnej (IEO): „Funkcjonujące instalacje fotowoltaiczne” i „Funkcjonujące instalacje wiatrowe” (zawierają dane na koniec marca 2023 r.).

Wynika z nich, że spółki energetyczne z udziałem Skarbu Państwa mają co prawda znaczący udział w projektach wiatrowych, ale już znacznie mniejszy w fotowoltaice, gdzie wyróżnia się tylko Energa (należąca do PKN Orlen) i to głównie dzięki ostatnim inwestycjom w farmy Wielbark i Gryf.

Liderzy i bariery

Z dostępnych danych IEO wynika, patrząc na strukturę właścicielską, że w fotowoltaice największymi mocami może pochwalić się Respect Energy. Firma oddała do użytku największą farmę PV w kraju o mocy 204 MW. Docelowo farma ma mieć 350 MW mocy. Z danych spółek wynika też, że wśród największych inwestorów znajdują się jeszcze GoldenPeaks Capital, wspomniana Energa, PAK – Polska Czysta Energia, Solis Bond Company i Better Energy.

Czytaj więcej

Zagadkowy zespół zajmujący się wiatrakami na Bałtyku. Konkurencja wewnątrz rządu?

Inne państwowe koncerny energetyczne dopiero gonią peleton: w tym roku rozpoczynają budowę projektów fotowoltaicznych o mocy ponad 250 MW. Najbardziej zaawansowane plany poza Orlenem (właściciel Energi) ma Polska Grupa Energetyczna. O ile Energa ma dziś 97 MW mocy w fotowoltaice, a do końca tego roku, po zrealizowaniu kolejnych inwestycji, będzie dysponować ok. 110 MW, to Grupa PGE posiada obecnie 24 farmy fotowoltaiczne o mocy zainstalowanej ponad 22 MW.

Ale PGE chce dokonać wielkiego skoku: w ciągu najbliższego roku koncern uruchomi 23 projekty PV o mocy ok 180 MW. Łącznie w 2023 r. Grupa PGE będzie mieć 500 MW mocy z wybudowanych lub znajdujących się w trakcie budowy instalacji słonecznych. Spółka podkreśla, że główną barierą inwestycyjną jest obecnie brak warunków przyłączenia. Kolejnym wyzwaniem może okazać się konieczność lokowania instalacji fotowoltaicznej o mocy powyżej 1 MW (a takich teraz jest większość) na podstawie planów zagospodarowania przestrzennego, a nie warunków zabudowy. – Może to spowodować lukę inwestycyjną, podobną do tej obserwowanej w energetyce wiatrowej. Rzecz jasna, jej skala będzie mniejsza, bo dwu-, trzyletnia – tłumaczy nam biuro prasowe PGE Energetyka Odnawialna.

Skromny kapitał 9 MW posiadanej mocy chce także w tym roku zwiększyć poznańska Enea i na ten rok zaplanowany jest zakup farm o łącznej mocy ok. 213 MW.

Sektor znalazł lukę

W ostatnich kilkunastu miesiącach rozwijali się prosumenci biznesowi (sektor MŚP), a więc tacy, którzy budują zwyczajowo na dachach swoich zakładów instalacje fotowoltaiczne o mocy do 50 kW. Dzięki temu nie muszą ubiegać się o warunki przyłączenia do sieci i działają tak samo jak każdy inny prosument. Firmy te zużywają energię głównie na własne potrzeby. Jeśli jednak ich instalacje przekraczają próg mocy, muszą ubiegać się o warunki przyłączenia. – Tu pojawia się rosnący problem: w 2022 r. operatorzy sieci odmówili podłączenia do sieci instalacji o łącznej mocy 31 GW. Odmawiano sześciokrotnie częściej niż podłączano. Dlatego też firmy obchodzą przepisy, nie przekraczając 50 kW – mówi nam Grzegorz Wiśniewski, prezes IEO.

Wskazuje on, że problemem są sieci, które nie pozwalają na podłączanie nowych instalacji. Dodaje, że pozytywną przesłanką dla rozwoju małej fotowoltaiki do 50 kW jest obowiązujący od roku system net-billingu, który pozwala bez nadmiernej biurokracji handlować nadwyżkami zielonej energii. Wskazuje też, że trudno porównywać mały biznes, który instaluje fotowoltaikę na własne potrzeby z wielką energetyką, która nie buduje małych instalacji, a powinna budować wielkie farmy wiatrowe i fotowoltaiczne. – Budowa mniejszych instalacji, gdy posiada się własne tereny, jest szybsza i w statystykach wygląda to efektownie, jak w przypadku marketów Dino.

Odbija się to w liczbach. Średnia moc jednostkowa przyłączanych do sieci mikroinstalacji cały czas utrzymuje się na rosnącym poziomie. W okresie 2018–2020 wzrost ten był minimalny w stosunku do roku poprzedniego. Jak wynika z danych Polskiego Towarzystwa Przesyłu i Rozdziału Energii Elektrycznej, od początku 2021 r. widać szybszy przyrost mocy pojedynczych instalacji. W I kwartale 2023 r. średnia moc przyłączonej mikroinstalacji wyniosła 11,71 kW i była o ponad 4,5 kW wyższa niż średnia moc mikroinstalacji przyłączanych do sieci w 2020 r. (6,68 kW). Dla całego 2022 r. średnia wyniosła 9,68 kW, a w 2021 r. średnia moc wyniosła 7,62 kW. Średnia moc przyłączonej mikroinstalacji w marcu 2023 r. wyniosła aż 13,05 kW. Może to świadczyć że rośnie udział mikroprosumentów biznesowych.

Markety – dwie różne ścieżki rozwoju

W przestrzeni publicznej dominują przykłady wskazujące, że markety spożywcze budują instalacje fotowoltaiczne o większej mocy aniżeli zawodowa energetyka. Faktycznie w liczbach bezwzględnych markety Dino (często wskazywane w mediach jako przykład), na koniec I kw. dysponowały instalacjami fotowoltaicznymi o mocy 68,2 MW. To więcej mocy zainstalowanej na tę chwilę niż PGE ( 22 GW), Tauron (20 MW) i Enea (9 MW). Te koncerny to pierwsza trójka największych firm energetycznych w kraju. Jedynie Energa (czwarty gracz na rynku) ma blisko 100 MW w farmach fotowoltaicznych. Dino to jednak prosument, produkujący na własne potrzeby, a nie wielkoskalowa energetyka, która opiera się na sprzedaży energii z dużych instalacji. Dino jako spory konsument energii zainstalował instalacje już na 1763 sklepach, które w I kw. wyprodukowały 7,6 GWh energii. O różnicach – przede wszystkim prawnych – między sklepowymi instalacjami, a zawodową energetyką wskazujemy w kolejnym akapicie.

Inną drogą w zestawieniu do Dino obrała Biedronka, inny market spożywczy. Biedronka nie instaluje masowo fotowoltaiki (na tę chwilę), ale kupuje energię w kontraktach długoterminowych ze stałą ceną z instalacji fotowoltaicznych. Natalia Rompska-Żuk, menedżer ds. energii w sieci Biedronka, tłumaczy, że w ramach, 15-letniej umowy sprzedaży energii elektrycznej (tzw. Power Purchase Agreement, PPA). – Od 2023 r. energia elektryczna, która zasila sklepy i centra dystrybucyjne sieci pochodzi właśnie ze źródeł odnawialnych. Dzięki PPA energię elektryczną dla Biedronki produkują od tego roku farmy fotowoltaiczne w Polsce, których moc do końca roku osiągnie 72 MW. Ten kontrakt zabezpiecza potrzeby energetyczne Biedronki na poziomie 78 GWh rocznie – tłumaczy. Firma będzie także inwestować we własne instalacje, ale będzie to proces. – Biedronka podpisała w czerwcu 2022r. umowę na montaż na dachach 2000 sklepów paneli fotowoltaicznych do 2025 r. – przypomina Rompska-Żuk.

Różnice

Zdaniem Wiśniewskiego, nie należy porównywać tego do dużej zawodowej energetyki, która powinna z większym wyprzedzeniem budować farmy. Po pierwsze, dla instalacji powyżej 50 kW potrzebne są wspominanie warunki przyłączenia, po drugie – dla instalacji powyżej 150 kW konieczne jest pozwolenie na budowę, a rząd chce objąć miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego instalacje powyżej 1 MW – wyjaśnia szef IEO.

Jego zdaniem państwowa energetyka blokuje za to rozwój mniejszych, prywatnych farm, choć nie wprost. – Do państwowych grup nadal należą spółki operatorskie, które wydają warunki przyłączenia. W sytuacji, kiedy warunki przyłączenia do sieci są deficytowe i gdy wydawane są w sposób nieprzejrzysty, rosną podejrzenia – i trudno żeby było inaczej – o blokadę miejsca w sieci dla instalacji z własnych grup energetycznych – mówi Wiśniewski.

Wbrew pozorom polska branża OZE się rozwija. W naszym kraju funkcjonuje już 3404 profesjonalnych instalacji fotowoltaicznych (PV) i 1347 instalacji wiatrowych. Te dane znalazły się w raportach Instytutu Energetyki Odnawialnej (IEO): „Funkcjonujące instalacje fotowoltaiczne” i „Funkcjonujące instalacje wiatrowe” (zawierają dane na koniec marca 2023 r.).

Wynika z nich, że spółki energetyczne z udziałem Skarbu Państwa mają co prawda znaczący udział w projektach wiatrowych, ale już znacznie mniejszy w fotowoltaice, gdzie wyróżnia się tylko Energa (należąca do PKN Orlen) i to głównie dzięki ostatnim inwestycjom w farmy Wielbark i Gryf.

Pozostało 92% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
OZE
800 elektrowni węglowych można zastąpić słońcem
OZE
Fotowoltaika. Mikroinstalacje nie dają już tyle zarobić co kiedyś
OZE
Rząd nie zniesie wszystkich wiatrowych ograniczeń. Chodzi o bezpieczeństwo sieci
OZE
Jak długo będziemy czekać nową ustawę wiatrakową?
Akcje Specjalne
Dekarbonizacja gospodarki bez wodoru będzie bardzo trudna
OZE
Fotobalkonika: nowy trend OZE, który budzi obawy
Materiał Promocyjny
Sztuczna inteligencja może być wykorzystywana w każdej branży