Mamy kolejny rekord w produkcji energii elektrycznej ze słońca. W środę 7 września było to 6711 MWh w szczycie produkcji, a więc o godzinie 13, co stanowiło 33 proc. produkcji energii w tym momencie. Razem z wiatrem dało to 38 proc. – 7 września 2022 r. odnotowano rekord generacji z PV. O 12.30 instalacje pracowały z mocą 6785,7 MW, a o godz. 13 wyprodukowały 6711,3 MWh energii elektrycznej – informują Polskie Sieci Elektroenergetyczne. Poprzedni rekord wyznaczono 25 lipca. Wówczas wyprodukowano ponad 6600 MWh.

Rewolucja w energetyce jednak zwalnia. Chętnych na domową fotowoltaikę jest mniej, choć wysokie ceny energii dopingują do inwestowania w nią.

Mniej chętnych

Z dostępnych danych wynika, że między lutym a marcem – kiedy to był ostatni moment na podłączenie instalacji na starych, korzystniejszych zasadach rozliczenia – nowych instalacji przybyło 75 tys. w jeden miesiąc. A już między marcem i czerwcem takich instalacji przybyło ledwie 100 tys. Spada także tempo i liczba składanych wniosków, co widać po czasie ich rozpatrywania w kolejnej, trwającej właśnie czwartej edycji programu „Mój prąd”. Dotacje sięgają dziś też 3000 zł, w poprzednich edycjach była to kwota 5000 zł. To osłabia zainteresowanie.

W czwartej edycji programu „Mój prąd” do 7 września br. wpłynęło 7799 wniosków o dofinansowanie. Pierwsze dotacje z tego naboru są przygotowywane do wypłaty, która nastąpi w ciągu najbliższych kilku dni. Dotyczy ona 400 wniosków o dofinansowanie na łączoną kwotę dotacji 1 686 329,86 zł.

Czytaj więcej

Powietrze, ścieki i odpady to nasze słabości. KE krytykuje Polskę

W poprzednim naborze czas oczekiwania na rozpatrzenie wniosku i na wypłatę środków wynosił nawet 300 dni. – Wynikało to z liczby wniosków, tj. ponad 178 000 aplikacji, które wpłynęły do Funduszu – tłumaczy nam przedstawiciel biura prasowego Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.

Teraz, licząc od momentu złożenia wniosku do wypłaty dotacji, czas oczekiwania na rozpatrzenie wynosi ok. pięciu miesięcy. W proces weryfikacji wniosków składanych w ramach czwartej edycji programu zaangażowanych jest obecnie ponad 60 pracowników. – Ci sami pracownicy biorą także udział w rozpatrywaniu odwołań złożonych przez beneficjentów programu priorytetowego „Mój prąd 3.0”, których wnioski zostały odrzucone – tłumaczy Fundusz.

Mniej korzystny system

Spadające tempo przyrostu nowych instalacji wynika ze sposobu rozliczania się z wyprodukowanej energii. Wszystkich, którzy zdecydowali się na montaż fotowoltaiki po 31 marca 2022 r., obejmuje już nowy system rozliczeń nadwyżek energii, tzw. net-billing. Podobnie jak wcześniejszy obowiązuje przez 15 lat każdego, kto przyłączył do sieci swoją mikroinstalację. W net-billingu osobno rozliczana jest wartość energii elektrycznej wprowadzona do sieci oraz z niej pobrana. W praktyce oznacza to, że każda kilowatogodzina energii przekazana do sieci jest wyceniana w oparciu o cenę rynkową według ujednoliconego kursu notowań z Rynku Dnia Następnego. Ilość nadwyżek energii z PV jest przeliczana na złotówki i trafia na indywidualne konto danego prosumenta w postaci tzw. depozytu prosumenckiego.

Właścicieli instalacji zamontowanych przed końcem marca obowiązuje stary system. Prosument oddaje do sieci 100 proc. wyprodukowanej energii, a pobiera 80 proc. z tej wartości. Ministerstwo Klimatu i Środowiska tłumaczy zmianę potrzebą uświadomienia prosumentów, aby ci zużywali energię na miejscu jej wytworzenia, a więc w domu. Stąd dotacje do pomp ciepła czy magazynów energii.

Czytaj więcej

Mariusz Janik: Pyrrusowe zwycięstwo

Nie jest tajemnicą, że tempo przyrostu domowej fotowoltaiki przewyższało oczekiwania. Poziom ponad 10 GW w całej fotowoltaice, jaki mamy obecnie, mieliśmy osiągnąć za niecałe 20 lat. Nie było więc – zdaniem rządu – szans, aby tak szybko nadgonić inwestycje w modernizacje sieci dystrybucji. Spółki to wiedzą i przeznaczają na to coraz więcej pieniędzy. Nie dalej jak w czwartek Tauron, który przyłącza najwięcej instalacji prosumenckich, przekazał, że przeznaczy w tym roku na dystrybucję ponad 50 proc. swoich nakładów inwestycyjnych, co da kwotę 878 mln zł. Słońce jako niestabilne źródło energii potrzebuje jednak wsparcia.

Zdaniem posła PSL Marka Sawickiego w sukurs może przyjść biogaz. – Biogazownie mogą idealne wesprzeć produkcję prądu z wiatru, nawet przy założeniu starych sieci. Biogaz z wiatrem mogą lokalnie produkować prąd i konsumować energię na miejscu bez konieczności przesyłu energii dalej. Decyzji o przyłączeniu biogazowni jednak nie ma – mówi Sawicki.

Wysokie ceny energii powinny zachęcać dziś do fotowoltaiki. Przy dynamicznych zwyżkach cen na rynku hurtowym, które decydują o cenie sprzedaży energii przez prosumentów, okazuje się, że cena zakupu prądu według obecnych taryf (zatwierdzonych jeszcze w ubiegłym roku przez URE) jest niemal o połowę niższa niż cena sprzedaży energii do sieci. Zatem w ostatnich dwóch miesiącach prosumenci całkiem dobrze wyszli na rozliczeniu w nowym systemie – mówi Bartosz Stępak, specjalista ds. analiz rynku energii elektrycznej w Columbus Obrót.