Duńczycy pomogą PGE budować wiatraki na Bałtyku

Bloomberg

Klamka zapadła: we wtorek zarząd PGE zdecydował o rozpoczęciu rozmów, dotyczących sprzedaży 50 proc. udziałów w dwóch projektach o łącznej mocy do 2,5 GW, z duńskim koncernem energetycznym Ørsted. Chodzi o spółki Elektrownia Wiatrowa Baltica-3 (realizuje projekt o planowanej mocy ok. 1 GW w perspektywie 2026 r.) oraz Elektrownia Wiatrowa Baltica-2 (projekt o planowanej mocy ok. 1,5 GW w perspektywie 2030 r.).

 

– Poszukiwania partnera trwają od grudnia ubiegłego roku – mówi nam Monika Morawiecka, prezes spółki PGE Baltica. – Chcemy pozyskać partnera z know-how oraz podzielić się z nim kosztami inwestycji, które są szacowane przez rynek na kilkanascie mld złotych do 2026 r., a w dalszej perspektywie rozwoju morskich farm wiatrowych mogą się podwoić – dodaje.

Koncern zaprosił do rozmów potencjalnych partnerów już w grudniu ubiegłego roku. Jak się dowiadujemy, w ciągu kilku tygodni do polskiego koncernu trafiło aż trzynaście wstępnych ofert od potencjalnych partnerów w realizacji offshore’owych planów PGE. Na początku września br., podczas Forum Ekonomicznego w Krynicy, prezes PGE Henryk Baranowski, informował, że w gronie potencjalnych wspólników zostało już tylko czterech kandydatów.

Wybór, jak widać, padł ostatecznie na Ørsted. To największy koncern energetyczny w Danii, który w obecnej chwili odpowiada za 49 proc. produkcji prądu oraz 35 proc. produkcji ciepła. Firma prowadzi też projekty m.in. w Niemczech, Szwecji, Holandii, Norwegii i Wielkiej Brytanii. To również największa na świecie firma pod względem zaangażowania w offshore: posiada 16 proc. udziału w tym rynku.

 

 

– Szukamy partnera, gdyż w Polsce nie ma podmiotów, które potrafiłby realizować tego typu inwestycje – podkreśla Monika Morawiecka. – Weszliśmy w ostatni etap tego procesu: będziemy teraz określać warunki wejścia partnera do spółki. Naszym celem jest zamknięcie negocjacji do końca bieżącego roku – kwituje.

Dla polskich firm to prawdopodobnie jedyna droga, by realizować projekty offshore zgodnie z założonymi harmonogramami. Z tych przesłanek wychodziła zapewne Polenergia, łącząc siły przy projektach offshore z norweskim Equinorem (dawniej: Statoil) i ten sam cel przyświeca Orlenowi, który poszukuje partnera do własnych planowanych morskich farm wiatrowych.

Jak powiedział nam pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury, Piotr Naimski, w planowanym na 2040 r. „miksie energetycznym OZE mają odpowiadać za 20 proc. produkowanej energii”. W tym przypadku OZE mają oznaczać energetykę nuklearną oraz farmy wiatrowe. Jeżeli ta pierwsza wciąż pozostaje dosyć abstrakcyjna, to druga nabiera właśnie kształtu.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Chiny pożądają ropy z Rosji

Państwo Środka wyprzedziło Niemcy i jest największym odbiorcą rosyjskiej ropy na świecie. Według danych ...

Gerhard Schroder: nie chce, ale musi

Były niemiecki kanclerz, a dziś szef rady dyrektorów Rosneft, miał zrezygnować z sutego wynagrodzenia ...

Sytuacja w branży kolejowej

PKP Energetyka pomaga przewoźnikom. Potrzebne są jednak przede wszystkim kompleksowe działania, które wesprą kolejową ...

Urząd Regulacji Energetyki bez prezesa

Jak poinformowała kancelaria premiera, w konkursie na prezesa URE nie wyłoniono żadnego kandydata. Oznacza ...

Bunt tysięcy pracowników Gazpromu zamkniętych na kwarantannie

Ponad dziesięć tysięcy robotników jednego z największych złóż gazu w Rosji przetrzymywanych jest na ...

Młodzi piszą do Trzaskowskiego: kryzys jest ignorowany

Szanowny Panie Prezydencie! Piszemy do Pana, ponieważ obecnie podnoszona przez nas kwestia kryzysu klimatycznego ...