Chodzi o budowę zintegrowanego zakładu przetwarzania i skraplania gazu w Ust-Łudze (tu jest port i główna siedziba Gazpromu). Surowce będą dostarczane ze złóż zachodniej Syberii, gdzie wydobywane są duże ilości gazu zawierającego etan (tzw. tłusty gaz). Po przetworzeniu Rosjanie planują produkować do 4 mln ton etanu i 2,2 mln ton skroplonych gazów węglowodorowych rocznie.
Czytaj więcej
Gazprom znalazł wśród krajów Unii jeden rynek zbytu na swój skroplony gaz z zakładów LNG nad Bałtykiem. Jest to Grecja, która bez skrupułów zamawia...
Linde potępia rosyjską wojnę
Większość metanu natomiast zostanie skroplona, trzy linie mają produkować 19,5 mln ton LNG rocznie. Pierwsza linia miała zostać uruchomiona pod koniec 2024 r., druga w 2025 r., trzecia, jak dowiedział się Kommersant, w 2026 r. Teraz te terminy są nierealne.
W budowie miało wziąć udział ponadnarodowe konsorcjum Linde - największy na świecie koncern zajmujący się gazami przemysłowymi i inżynierią, której sprzedaż w ubiegłym roku wyniosła 32 miliardy euro.
W 2021 r Linde podpisał kontrakt ze stroną rosyjską na cztery turbiny gazowe H100 i dziesięć sprężarek odśrodkowych. Rosjanie przekazali też zaliczkę. Po agresji Rosji na Ukrainę niemieckie konsorcjum potępiło działania Moskwy i zapowiedziało wstrzymanie biznesu w Rosji, ograniczenie obecności na tamtejszym rynku, wstrzymanie dostaw do niektórych klientów i pozbycie się aktywów przemysłowych. Linde nie przerwał jedynie dostarczania do Rosji niezbędne gazów medycznych i inne gazów krytycznych dla bezpieczeństwa”.
Czytaj więcej
Długoletni partner Gazpromu - niemiecki Wintershall Dea - tak długo zwlekał z opuszczeniem Rosji, że teraz znalazł się w potrzasku.
Pozew to długa droga
Po wprowadzeniu zachodnich sankcji wobec Rosji realizacja projektów LNG została utrudniona. Unia wprowadziła zakaz dostaw kluczowych urządzeń do skraplania dużych tonaży. Linde powołał się na sankcje i 27 maja zawiesił kontrakt.
Rosyjski inwestor - RusChimAlians (należy do Gazpromu i Rusgazdobycza - jednego z najbliższych ludzi Putina Arkadija Rotenberga) uznał jednak, że restrykcje UE nie objęły prac nad projektem w takim stopniu, aby całkowicie je zawiesić i zażądał wznowienia prac. Wobec odmowy, pozwał Linde do arbitrażu w St. Petersburgu o odszkodowanie w wysokości 1,1 miliarda euro.
Rosjanie twierdzą, że prace przy inwestycji trwają. Mieli je przejąć nowi wykonawcy, są też wprowadzane zmiany w projekcie. Innych szczegółów brak. We wtorek Aleksandr Drozdenko szef obwodu leningradzkiego przyznał agencji Interfaks, że budowa zakładów została przesunięta o co najmniej dwa lata.