Tajemniczy inwestor LNG na Bałtyku

Mała rosyjska firma, która pojawiła się znikąd, zamierza zbudować w portach Bałtyku sieć małych terminali LNG na potrzeby pracujących na morzu holowników i statków.

Publikacja: 18.02.2017 13:29

Tajemniczy inwestor LNG na Bałtyku

Foto: spółka

Firma nazywa się LNG-Gorskaja i pomysł na biznes ma taki, by holowniki pracujące w bałtyckich portach mogły oddalić się do 320 km od macierzystego portu, korzystając z sieci małych terminali LNG, pisze portal Delfi.

Gaz do terminali ma być dostarczany m.in. z St. Petersburga, a pierwsza instalacja ma być gotowa w drugiej połowie tego roku. „Część LNG będziemy kupowali na rynku lub poprzez długoterminowe kontrakty z innymi dostawcami. Dlatego źródła dostaw LNG będą zróżnicowane – zapewnił szef rosyjskiej firmy Kiriłł Liatis. Do tej pory Rosjanie jedynie mówią o planach budowy w sferze LNG w Europie. W połowie stycznie, kiedy okazało się, że Gazprom znów ma ograniczony dostęp do gazociągu niemieckiego OPAL, Rosjanie zaproponowali dostawy LNG.

„Połączenie dostaw gazu rurociągowego i rosyjskiego gazu skroplonego może mieć miejsce w ramach jednego kontraktu. Widzimy ogromne tego zalety; gazociągi Nord Stream i budowany Nord Steram-2 pracowałyby nie na połowę mocy średnio w roku, ale cały rok ze stuprocentową mocą” – argumentował Walerij Golubiew wiceprezes Gazpromu.

Jego zdaniem w zimie, kiedy zapotrzebowanie na rosyjski gaz jest największe, Gazprom mógłby uzupełniać dostawy rurociągowe jednorazowymi dostawami LNG gazowcami do portów bałtyckich.

Na razie to jednak jedynie pobożne życzenia, bo zakładów „Bałtycki LNG” pod St. Petersburgiem – nie ma.

Jest podpisane w czerwcu 2016 r memorandum Gazpromu z Shell. Zakłada ono „analizę możliwości i perspektyw budowy zakładów LNG w porcie Ust-Ługa o mocy 10 mln ton rocznie”.

Jednak Shell nie śpieszy się z dalszymi posunięciami w tej sprawie. A Gazprom nie może sobie teraz pozwolić na ich samodzielną budowę. Szacunkowy koszt inwestycji to ok. 15-20 mld dol..

Firma nazywa się LNG-Gorskaja i pomysł na biznes ma taki, by holowniki pracujące w bałtyckich portach mogły oddalić się do 320 km od macierzystego portu, korzystając z sieci małych terminali LNG, pisze portal Delfi.

Gaz do terminali ma być dostarczany m.in. z St. Petersburga, a pierwsza instalacja ma być gotowa w drugiej połowie tego roku. „Część LNG będziemy kupowali na rynku lub poprzez długoterminowe kontrakty z innymi dostawcami. Dlatego źródła dostaw LNG będą zróżnicowane – zapewnił szef rosyjskiej firmy Kiriłł Liatis. Do tej pory Rosjanie jedynie mówią o planach budowy w sferze LNG w Europie. W połowie stycznie, kiedy okazało się, że Gazprom znów ma ograniczony dostęp do gazociągu niemieckiego OPAL, Rosjanie zaproponowali dostawy LNG.

Gaz
Mamy nowy Gazprom? UE znów uzależniona od jednego potężnego dostawcy gazu
Gaz
Bułgaria pozywa Gazprom. Chce 400 mln euro odszkodowania
Gaz
Viktor Orban znów grozi Unii Europejskiej. Teraz broni rosyjskiego LNG
Gaz
Kto straci na sankcjach na rosyjski LNG? Nie tylko Kreml
Materiał Promocyjny
CERT Orange Polska: internauci korzystają z naszej wiedzy
Gaz
Gazprom nerwowo szuka nowych rynków zbytu. Chinczycy się nie spieszą
Materiał Promocyjny
Technologia na etacie. Jak zbudować efektywny HR i skutecznie zarządzać kapitałem ludzkim?