Tak przynajmniej wynika z odpowiedzi na interpelację poselską wiceministra energii Grzegorza Tobiszowskiego. Jak podkreślał wiceminister projekt związany z uzyskaniem tej koncesji wchodzi w kluczowy etap związany z uzyskaniem decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach i dostosowaniem dokumentów planistycznych gmin zlokalizowanych w rejonie złoża.

Skompletowanie wnioski i jego złożenie powinno nastąpić jeszcze w 2018 r.

Złoczew jest jedną z opcji strategicznych PGE, obok budowy elektrowni jądrowej oraz farmy wiatrowej na Bałtyku.

Lider rynku wytwarzania nie podjął jeszcze decyzji, która z nich będzie realizował. Jak ostatnio informowali przedstawiciele grupy trwają analizy dotyczące wyboru najkorzystniejszego scenariusza budowy nowego złoża w okolicy największej elektrowni PGE, czyli Bełchatowa. Problemem jest odległość ok. kilkudziesięciu kilometrów Złoczewa od siłowni. Szczegółowe analizy opłacalności dotyczą zaś najtańszej opcji transportu paliwa brunatnego do bełchatowskich bloków.

Tobiszowski zaznaczył, że uzyskanie koncesji oraz wybór wariantu nie są jednak jedynymi warunkami, które będą musiały być spełnione, aby realizacja inwestycji była możliwa. Wymienił m.in. rolę węgla brunatnego w polityce energetycznej kraju, uzgodnienia z Unią co do realizacji inwestycji w wysokoemisyjne źródło w kontekście coraz ostrzejszych celów polityki dekarbonizacji, a także pozyskanie finansowania na realizację inwestycji. Nie bez znaczenia są też kolejne planowane przez grupę inwestycje.

Tobiszowski podkreślał też, że miejsce dla elektrowni pracujących w podstawie jest ograniczone. Pracują przez ograniczoną liczbę godzin w ciągu doby, więc zwroty z takich inwestycji są niższe niż oczekiwane.