Umowa między akcjonariuszami projektu South Stream ma zostać podpisana 16 września, powiedział agencji Nowosti prezes Gazpromu, Aleksiej Miller.
Rosjanom udało się przekonać włoski koncern Eni - mający 35 proc. akcji - do odstąpienia ok. 15 proc. francuskiemu koncernowi energetycznemu EDF. Trzecim udziałowcem jest niemiecki Wintershall (15 proc.).
EDF porozumiał się z Gazpromem w sprawie wejścia do projektu budowy South Stream jeszcze w 2009 r. Jednak Rosjanie nie chcieli uszczuplać swojego pakietu akcji (50 proc.) i uparli się, by część udziałów odsprzedała Francuzom Eni.
Przepychanki trwały dwa lata. Uzyskana w końcu zgoda, to ostatnia przeszkoda, która pozostała do rozpoczęcia budowy.
South Stream ma rosyjski gaz transportować po dnie Morza Czarnego (koszt budowy odcinka morskiego to ok. 10 mld euro); do Bułgarii a stamtąd przez Bałkany do Włoch i Austrii.
Całkowity koszt do 15,5 mld euro. Rosja ma już podpisane umowy z wszystkimi państwami, przez które przejdzie gazociąg. Do 2018 r. ma on transportować ok. 63 mld m
3
rosyjskiego gazu rocznie. Stanowi konkurencję dla europejskiego projektu gazociągu Nabucco, omijającego i Rosję, i Ukrainę.