Handel prawami do emisji CO2 ożyje?

- W sprawie redukcji emisji CO2 powinniśmy negocjować twardo, ale doświadczenia z poprzednich lat powodują, że jestem sceptyczny co do efektów - mówi Maciej Wiśniewski, prezes DM Consus

Publikacja: 27.03.2012 11:07

Handel prawami do emisji CO2 ożyje?

Foto: Bloomberg

Energianews.pl: Czy polskie weto w Brukseli w sprawie zwiększenia celów redukcji emisji CO

2

coś da?

Maciej Wiśniewski:

Negocjować powinniśmy twardo, ale doświadczenia z poprzednich lat powodują, że jestem sceptyczny co do efektów. W 2004 r. Polska składała wniosek o emisję 290 mln ton CO

2

, dostała zgodę na 240 mln ton. Potem ubiegała się o 260 mln ton, dostała 209 mln ton. Wygraliśmy w sądzie dodatkową rezerwę, której dotychczas nie wykorzystaliśmy. Od 2013 r. zresztą przedsiębiorstwa i tak będą musiały kupować prawa do emisji dwutlenku węgla. Pytanie tylko, czy będą musiały kupić 50 czy 70 proc. A problemem jest to, że w Polsce nie ma jeszcze aukcji uprawnień do emisji CO

2

, choć rząd złożyły już taki wniosek. Nie ma nawet prawa pozwalającego na ogłoszenie odpowiedniego przetargu na operatora aukcji, a jako Polska mamy do sprzedania prawie 15 mln uprawnień jeszcze w tym roku. Aukcje same w sobie nie są trudne do zorganizowania, ale wymagają sprawdzania klienta, by go do takiej aukcji dopuścić.

Ale przedsiębiorstwa, które będą musiały kupować uprawnienia, na razie się o nie nie biją.

Wyobrażam sobie taką sytuację pod koniec 2013 r., gdy właściciele 12 tys. instalacji zdadzą sobie sprawę, że trzeba wziąć udział w aukcji i kupić niezbędne uprawnienia. I może się okazać, że zrobi się kolejka. Dlatego my jako pierwszy w Polsce dom maklerski wyspecjalizowany na rynku carbon chcemy pomóc w rozładowaniu tej ewentualnej kolejki już dziś. Chodzi o to, by klient zawczasu przy dobrej cenie kupił uprawnienia, bo choć aukcji jeszcze nie ma w Polsce, to nie znaczy, że praw nie można kupić gdzie indziej lub w inny sposób, np. w postaci instrumentów pochodnych. W dłuższej perspektywie czasu system ma wymusić inwestycje proekologiczne i w ich przygotowaniu też chcemy pomagać.

A jak pana zdaniem będą się kształtowały ceny uprawnień? Straszono kiedyś nawet poziomem 100 euro za jednostkę praw do emisji, a teraz to tylko kilka euro.

Najbardziej bym chciał, żeby do końca tego okresu cena spadła do 3-4 euro, bo wtedy byłoby to korzystniejsze dla firm, które  muszą kupić. Ale nie sądzę, żeby spadek był aż tak duży. Jest kilka czynników, które warunkują cenę jednostek EUA, dlatego nawet spodziewałbym się lekkich wzrostów, w pierwszym półroczu tego roku do 8 euro, w drugim do 9 euro. Poza tym w następnym okresie rozliczeniowym spodziewana jest mniejsza podaż darmowych uprawnień. I wreszcie oczekuje się poprawy kondycji gospodarek krajów UE. Dlatego spodziewamy się, że w najbliższym czasie cena dojdzie do 15 euro. A ten poziom jest pewną barierą. Jeśli uprawnienia są poniżej tego poziomu, firmom po prostu nie opłacają się inwestycje środowiskowe, wolą kupić uprawnienia. Ale jest też jeszcze jeden istotny czynnik – większość państw UE popiera zwiększenie celów redukcyjnych i jeśli do tego dojdzie, cena EUA może gwałtownie wzrosnąć.

Rozmawiała Karolina Baca

Energianews.pl: Czy polskie weto w Brukseli w sprawie zwiększenia celów redukcji emisji CO

coś da?

Pozostało 96% artykułu
Energetyka
Energetyka trafia w ręce PSL, zaś były prezes URE może doradzać premierowi
Energetyka
Przyszły rząd odkrywa karty w energetyce
Energetyka
Dziennikarz „Rzeczpospolitej” i „Parkietu” najlepszym dziennikarzem w branży energetycznej
Energetyka
Niemieckie domy czeka rewolucja. Rząd w Berlinie decyduje się na radykalny zakaz
Energetyka
Famur o próbie wrogiego przejęcia: Rosyjska firma skazana na straty, kazachska nie