PGNiG stworzy łupkowy wehikuł inwestycyjny

PGNiG stworzy wehikuł inwestycyjny, którego zadaniem będzie finansowanie poszukiwań gazu łupkowego na części obszaru objętego koncesją Wejherowo

Publikacja: 29.05.2012 18:30

Grażyna Piotrowska-Oliwa

Grażyna Piotrowska-Oliwa

Foto: Fotorzepa, Rafał Guz rg Rafał Guz

Rz: Poszukiwania i wydobycie gazu łupkowego są jednym z najważniejszych celów, jakie chce pani realizować. Ile odwiertów wykona PGNiG w tym roku?

Grażyna Piotrowska-Oliwa:

To w dużej mierze zależy od czynników zewnętrznych, takich jak chociaż-by termin uzyskiwania zgód środowiskowych czy innych pozwoleń niezbędnych przy realizacji projektów poszukiwawczych. Dziś mogę powiedzieć, że w tym roku PGNiG ma potencjał na wykonanie i rozpoczęcie prac do dziesięciu odwiertów. Jednak jego wykonanie zależy od tempa wydawania decyzji administracyjnych. Chcemy wykonać zarówno odwierty pionowe, jak i poziome, które pozwolą już stosunkowo dokładnie oszacować nasze złoża. Równolegle do prac wiertniczych do końca roku przyspieszamy prace związane z przygotowaniem do zwiększenia naszej aktywności w 2013 roku. To bardzo ważne, jeśli chcemy wykonać więcej odwiertów niż w tym roku.

Gdzie będziecie wiercić?

Większość prac będziemy prowadzić na Pomorzu. Priorytetem jest koncesja Wejherowo, gdzie w ubiegłym roku potwierdziliśmy występowanie gazu łupkowego.

Ile zainwestujecie?

Na poszukiwania węglowodorów zamierzamy w tym roku wydać ponad miliard złotych. Znacząca część tej kwoty będzie przeznaczona na poszukiwania w Polsce. Dziś nie precyzujemy, ile z tej puli przeznaczymy na gaz łupkowy. Będzie to m.in. uzależnione od bieżących potrzeb grupy i terminu uzyskania stosownych zgód.

Ile zatem trzeba będzie wydać na wykonanie zaplanowanych odwiertów?

W tym roku PGNiG może rozpocząć nawet dziesięć odwiertów, ale wszystko zależy od decyzji administracyjnych

To dość łatwo policzyć, wziąwszy pod uwagę, że średni koszt każdego odwiertu wynosi około 15 mln dol.

W tym roku PGNiG może rozpocząć nawet dziesięć odwiertów, ale wszystko zależy od decyzji administracyjnych

Kiedy PGNiG ruszy z wydobyciem gazu łupkowego?

Z komercyjnym wydobyciem chcemy wystartować na przełomie 2014 i 2015 roku. Mówiąc o uruchomieniu pierwszej kopalni, trzeba jednak pamiętać, że to dla Polski i PGNiG nowy obszar działalności. W tej dziedzinie musimy się jeszcze dużo nauczyć od Amerykanów czy Kanadyjczyków, którzy mają najlepsze sposoby wydobycia gazu łupkowego.

Czy rozmawiacie z firmami z tych krajów o wspólnych poszukiwaniach i wydobyciu?

Za wcześnie na szczegóły. Mogę jedynie powiedzieć, że rozmawiamy z różnymi potencjalnymi partnerami na temat wspólnych poszukiwań i wydobycia. Będą umowy, będą szczegóły.

Podczas wizyty premiera Donalda Tuska w Kanadzie obecni byli prezesi spółek z udziałem Skarbu Państwa, w tym pani. Czy to oznacza, że rozmawiacie o współpracy z jedną z tamtejszych firm?

Klimat do współpracy z Kanadyjczykami jest dobry. Niezależnie od tego chcę zwrócić uwagę, o czym czasami zapomina się, że w Polsce mamy świetnych geologów, którzy potrafią znaleźć odpowiednie złoża. Przy poszukiwaniach i wydobyciu gazu łupkowego, w tym zwłaszcza przy zastosowaniu metody tzw. szczelinowania hydraulicznego, musimy jednak na razie korzystać z usług znanych firm zagranicznych, bo one mają najlepszą wiedzę na ten temat.

Jak przebiegają rozmowy dotyczące współpracy z krajowymi firmami? Listy intencyjne w tej sprawie podpisaliście z Eneą, KGHM, Tauronem i PGE. Większość jeszcze w styczniu.

Termin zakończenia negocjacji wyznaczyliśmy sobie na koniec czerwca. Rozmawiamy z tymi firmami m.in. dlatego, że każda z nich poza KGHM chce inwestować w energetykę opartą na gazie. To oznacza konieczność pozyskania odpowiednich wolumenów surowca, który może dostarczać również PGNiG.

Czy do grona tych czterech podmiotów w najbliższym czasie może ktoś jeszcze dołączyć?

Na razie z nikim innym nie rozmawiamy.

Na czym konkretnie może polegać współpraca pomiędzy PGNiG a firmami, z którymi podpisaliście listy intencyjne?

Najogólniej rzecz ujmując, chodzi o ich udział we współfinansowaniu nowych projektów poszukiwawczych, a potem w budowie kopalń w zamian za późniejszy udział w wydobyciu. Zapewne powstanie wehikuł inwestycyjny, którego zadaniem będzie realizacja określonego projektu. W tym przypadku finansowanie poszukiwań na części obszaru objętego koncesją Wejherowo.

Czy tylko ta koncesja wchodzi w grę?

Obecnie rozmawiamy tylko o niej.

Dlaczego tylko na części koncesji?

W Lubocinie już wykonaliśmy większość prac poszukiwawczych, które zakończyły się sukcesem. To PGNiG w całości ponosiło ryzyko z tym związane, więc i profity powinna czerpać nasza spółka. Na innych obszarach objętych koncesją Wejherowo, na których jeszcze nie rozpoczęliśmy prac, jesteśmy gotowi podzielić się przyszłym wydobyciem w zamian za współfinansowanie i przejęcie części ryzyka związanego z poszukiwaniami.

Jakiej wielkości inwestycje będą potrzebne?

Przy poszukiwaniach i wydobyciu gazu łupkowego mówi się o tzw. padach, czyli kopalniach gazu działających w oparciu o około 12 odwiertów zlokalizowanych stosunkowo blisko siebie. Jeśli przyjąć koszt każdego z nich na poziomie 15 mln dol., to wychodzi nam koszt inwestycji rzędu 180 mln dol., a więc ponad 0,5 mld zł na pojedynczy pad. Ale padów na jednej koncesji może być nawet 80.

Czy na każdym z padów na koncesji Wejherowo będziecie współpracować tylko z jedną spółką czy ze wszystkimi razem?

Chcemy, aby z poszukiwaniami dla wszystkich spółek wiązało się takie samo ryzyko. Dzięki temu ograniczamy je do minimum.

Ostatnio w Polsce mówi się niemal wyłącznie o gazie łupkowym, zapominając o złożach konwencjonalnych. Czy PGNiG też o nich zapomina?

Absolutnie nie. W pierwszym kwartale wydobyliśmy ponad 1,1 mld metrów sześc. gazu. Cały czas poszukujemy nowych złóż konwencjonalnych i pracujemy nad zagospodarowaniem już odkrytych. W tym kontekście trzeba jednak pamiętać, że zasoby gazu konwencjonalnego w Polsce szacowane są na około 96 mld metrów sześc., a gazu łupkowego na minimum 350 mld metrów sześc. Zatem nie należy się dziwić, że z nim wiązane są duże nadzieje.

Więcej o inwestycjach i giełdowych planach PGNiG w gazecie inwestorów

Grażyna Piotrowska-Oliwa jest prezesem Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa od 19 marca. Zanim objęła to stanowisko, od czerwca 2011 r. pełniła funkcję członka zarządu ds. sprzedaży PKN Orlen. Wcześniej była naczelnikiem jednego z wydziałów Ministerstwa Skarbu Państwa (1997 – 2001), dyrektorem w Telekomunikacji Polskiej (2001 – 2007) oraz prezesem PTK Centertel (2007 – 2009).

Rz: Poszukiwania i wydobycie gazu łupkowego są jednym z najważniejszych celów, jakie chce pani realizować. Ile odwiertów wykona PGNiG w tym roku?

Grażyna Piotrowska-Oliwa:

Pozostało 97% artykułu
Energetyka
Energetyka trafia w ręce PSL, zaś były prezes URE może doradzać premierowi
Energetyka
Przyszły rząd odkrywa karty w energetyce
Energetyka
Dziennikarz „Rzeczpospolitej” i „Parkietu” najlepszym dziennikarzem w branży energetycznej
Energetyka
Niemieckie domy czeka rewolucja. Rząd w Berlinie decyduje się na radykalny zakaz
Materiał Promocyjny
Jaki jest proces tworzenia banku cyfrowego i jakie czynniki są kluczowe dla jego sukcesu?
Energetyka
Famur o próbie wrogiego przejęcia: Rosyjska firma skazana na straty, kazachska nie
Energetyka
Rosyjski szantaż w Famurze. Chcą odkupić udziały warte 70 mln zł za 1 tys. euro