Reklama

Wielkie katarskie fiasko OPEC

Nie ma umowy eksporterów ropy naftowej o zamrożeniu wydobycia. Notowania surowca spadają. Na majówkę powinniśmy pojechać taniej.

Publikacja: 18.04.2016 21:00

Wielkie katarskie fiasko OPEC

Foto: Bloomberg

Porozumienie, które miało zostać zatwierdzone przez 16 krajów eksportujących ropę – zarówno z kartelu OPEC jak i m.in Rosję i Kazachstan – zablokowali Saudyjczycy. Uparli się, że muszą się pod nim podpisać wszyscy członkowie kartelu, tymczasem Iran powiedział twardo: nie.

Nie było to zaskoczeniem, bo jego stanowisko jest znane od tygodni. Rząd w Teheranie, który do Ad-Dauhy nawet nie przysłał przedstawiciela, wielokrotnie tłumaczył, że nie może zmniejszać wydobycia ropy. Po zniesieniu sankcji stara się odzyskać swój udział w rynku. I dlatego pompuje coraz więcej. W marcu 2016 roku Irańczycy wydobywali 3,3 mln baryłek dziennie. Przed nałożeniem sankcji na ich kraj – 4 mln, a więc luka wynosi nadal 700 tys. baryłek dziennie.

Irańczycy oczywiście chcieliby uzyskać za ropę więcej pieniędzy, tyle że cudzym kosztem. W poniedziałek 18 kwietnia rząd w Teheranie chyba jednak przesadził, zachęcając resztę producentów, aby nie ustawali w wysiłkach ustabilizowania rynku ropy.

Dyplomatyczne zabiegi

Zaskoczeniem podczas konferencji w Ad-Dausze było to, że ministrowie gorliwie zapewniali media, a za ich pośrednictwem rynki, że porozumienie jest gotowe, wynegocjowane i brak jest tylko pod nim podpisów. Szczególnie energicznie działali tu Rosjanie, którym na zwyżce cen ropy bardzo zależy, i Katarczycy, bo wprawdzie ropy pompują mało, ale chcieli mieć dyplomatyczny sukces.

Kiedy jednak w niedzielę po południu obrady się przedłużały, wiadomo było, że konferencja poniosła fiasko. Poinformował o nim katarski minister ds. ropy Mohammed al-Sada. Próbował robić dobrą minę do złej gry i mówił, że udział Iranu „byłby pożyteczny", a wszystko zostało odłożone do czerwca.

Reklama
Reklama

Spadek cen ropy po tym, gdy rynek poznał informacje o kompromitacji w Ad-Dausze, początkowo był znaczący – sięgał 7 proc. do niewiele ponad 40 dol. za baryłkę. Potem jednak notowania poszły w górę i za baryłkę z dostaw czerwcowych w Londynie trzeba było zapłacić już 41,70 dol., tylko 3,5 proc. mniej niż na zamknięciu w piątek 15 kwietnia.

Kłopoty z wydobyciem ropy mają Kuwejtczycy. Z powodu strajku zmniejszyli wydobycie o 60 proc. do 1,1 mln baryłek dziennie. Z wydobyciem kłopoty mają także Nigeryjczycy – z powodu powtarzających się ataków na instalacje naftowe – oraz Wenezuelczycy, którzy nie inwestowali w infrastrukturę, pozbyli się zagranicznych partnerów, więc pompują coraz mniej.

Ropa staniałaby bardziej, gdyby nie to, że na rynku coraz mniej jest surowca z łupków. Właśnie z tego powodu dzisiaj Amerykanie wydobywają tyle ropy, ile w 2009 r., kiedy łupkowa gorączka dopiero się rozkręcała.

Saudyjczycy rządzą

Średnie ceny ropy prognozowane na ten rok wahają się w widełkach 40–45 dol. za baryłkę. To znaczy, że surowiec jednak będzie nieco drożał, żeby „odbić" niskie notowania z początku 2016 r. W styczniu jednak ci sami analitycy, np. Goldman Sachs, prognozowali tegoroczne ceny na 52 dol. za baryłkę Brent.

„Saudyjczycy specjalnie storpedowali porozumienie i są dzisiaj gotowi ponieść wszystkie konsekwencje"– napisał w notatce do klientów Commerzbank. Rzeczywiście, Arabia Saudyjska jest jedynym krajem, który może obecnie regulować wydobycie ropy. Ma rezerwy, zapasy i infrastrukturę do ich uruchomienia. I jeśli Saudyjczycy na coś się decydują, to działa. A bez ich przyzwolenia na rynku nic wydarzyć się nie może.

Zdaniem analityków Morgan Stanley brak porozumienia może doprowadzić do zwiększenia wydobycia, zwłaszcza przez kraje OPEC. A sam kartel stracił na wiarygodności. Dzisiaj nikt nie jest w stanie zrozumieć, po co w ogóle doszło do konferencji w Katarze.

Reklama
Reklama

Co do przyszłości zdania są podzielone. Tyle samo jest opinii mówiących, że ropa jeszcze stanieje, co – wzrośnie.

– Mamy głęboki kryzys zaufania przy ogromnych oczekiwaniach spekulacyjnych. Nie zdziwiłbym się, gdyby w najbliższym czasie ropa zaczęła ponownie ostro tanieć. Chyba że okazałoby się, iż pojawiły się poważne kłopoty po stronie podażowej – mówi Miswin Mahesh, analityk Barclays Plc.

OPEC może mieć nadzieję, że dalszy spadek cen powstrzyma... jego konkurencja. Spoza kartelu na rynek ma spływać 1,1 mln baryłek dziennie mniej, niż w 2015. Nie tylko w USA i w Kanadzie zamykane są łupkowe odwierty, których eksploatacja jest zbyt droga. Zmniejsza się podaż także w Brazylii i Chinach (ale np. Meksyk informuje o rekordowej produkcji).

Nie brakuje i takich prognoz, jak Goldman Sachs, mówiących o stopniowej odbudowie rynku, a nawet o wystąpieniu deficytu ropy w trzecim kwartale 2016 r. Ta opinia jest w totalnej sprzeczności ze zwykle trafionymi wyliczeniami Międzynarodowej Agencji Energii, która w tym wypadku uważa, że „jakaś" równowaga pojawi się dopiero w połowie 2017 roku.

Opinie

Adam Czyżewski, główny ekonomista PKN Orlen

Obecnie Iran oraz inni producenci ropy, poza Arabią Saudyjską, wydobywają maksymalnie dużo surowca i tylko na takim poziomie gotowi byliby zamrozić produkcję, ale w tym kontekście porozumienie miałoby wyłącznie wymiar psychologiczny. Prawdopodobnie do porozumienia nie doszło z powodu napięcia między Arabią Saudyjską a Iranem i rynek zareagował na ten stan spadkiem cen ropy o ok. 2 dol. Kolejna próba porozumienia, gdyby do niej doszło, nastąpi pewnie nie prędzej niż za kilka miesięcy. Ponieważ spodziewamy się zrównoważenia rynku ropy w drugiej połowie roku, głównie za sprawą obniżenia wydobycia w USA, zawieranie takiego porozumienia w celu powstrzymania spadku cen ropy traci na znaczeniu.

Reklama
Reklama

Maciej Szozda , wiceprezes Grupy Lotos

Spotkanie w Ad-Dausze pokazało, że wiarygodność krajów OPEC w zakresie koordynacji poziomu wydobycia ropy naftowej jest bardzo niska. Powodów należałoby upatrywać nie tylko w sprzecznych interesach poszczególnych członków kartelu, ale również, a może przede wszystkim, w skomplikowanej sytuacji politycznej regionu.

Z uwagi na znaczną nadpodaż ropy naftowej na światowych rynkach ograniczenie możliwości wzrostu jej notowań w krótkim okresie będzie sprzyjać importerom ropy i konsumentom produktów naftowych. Dla polskiego rynku może to oznaczać spadki cen paliw już w krótkoterminowej perspektywie.

Ole Hansen, dyrektor ds. strategii rynków towarowych Saxo Bank

Kolejny raz okazało się, że OPEC składa obietnice bez pokrycia, a ich realizację uniemożliwiły względy polityczne. Producenci zapowiedzieli jednak okres „konsultacji" (czyli dalszej gry na czas, by zrównoważyć sytuację na rynku), który ma trwać do czerwca. Moim zdaniem jednak w ostatnich miesiącach realne wsparcie dla rynków ropy nie pochodziło od uczestników szczytu w Ad-Dausze, ale od producentów z Ameryki Północnej. Bo to oni ograniczali podaż. Nie oczekuję więc istotnego spadku cen, ale ich korekty. A w II kwartale notowania będą się wahać w granicach 35–45 dol. za baryłkę.

Energetyka
Projekt elektrowni jądrowej w gminie Choczewo wchodzi w decydującą fazę przygotowań
Energetyka
Zaskakująca sytuacja na rynku fotowoltaiki. „Szok dla sektora"
Energetyka
Rok 2026 będzie kluczowy dla branży energetycznej. Jak to wpłynie na ceny prądu?
Energetyka
Nadchodzi przełomowy rok dla JSW? Ekspert o trudnej sytuacji spółki
Energetyka
Tak zmienia się polski miks energetyczny. Podsumowanie kluczowych zmian w 2025 roku
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama