Reklama

Nie jesteśmy rusofobami, ale realistami

Andrius Kubilius, premier Litwy i lider litewskich konserwatystów, mówi „Rzeczpospolitej” o przyczynach i skutkach wojny gazowej oraz naiwnej wierze w Rosję jako poważnego partnera energetycznego, o tym, jak można pomóc Rosji, by nie robiła więcej błędów, o Karcie Polaka, która, gdy powstawała, nie budziła obaw Litwinów, a teraz budzi, i o tym, że Litwa nie zdecydowała jeszcze, czy poprze Radosława Sikorskiego w walce o stanowisko sekretarza generalnego NATO
Andrius Kubilius, premier Litwy i lider litewskich konserwatystów

Andrius Kubilius, premier Litwy i lider litewskich konserwatystów

Foto: Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek

[b]Jaki wpływ na Litwę ma rosyjsko-ukraińska wojna gazowa? [/b]

[b]Andrius Kubilius:[/b] Gospodarczo bezpośrednio nas nie dotyczy. Natomiast skłania do poważnych refleksji strategicznych, zwłaszcza że do końca roku mamy zamknąć elektrownię atomową w Ignalinie. Po jej zamknięciu jeszcze bardziej się uzależnimy od dostaw gazu z Rosji. Rosyjski gaz dociera do nas przez Białoruś, a przypominamy sobie, że kilka lat temu między Mińskiem i Moskwą toczył się konflikt o tranzyt gazu. W Unii Europejskiej solidarność energetyczna była wielokrotnie deklarowana, nie ma jednak narzędzi, które by zapewniały bezpieczeństwo energetyczne, zwłaszcza krajom Europy Środkowej. Dlatego bardzo dobrze rozumiemy słowacki rząd, który ogłosił, że wznawia pracę zamkniętej elektrowni atomowej. Mamy nadzieję, że Komisja Europejska znajdzie jakieś rozwiązanie.

Pozostało jeszcze 90% artykułu

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama