Nie jesteśmy rusofobami, ale realistami

Andrius Kubilius, premier Litwy i lider litewskich konserwatystów, mówi „Rzeczpospolitej” o przyczynach i skutkach wojny gazowej oraz naiwnej wierze w Rosję jako poważnego partnera energetycznego, o tym, jak można pomóc Rosji, by nie robiła więcej błędów, o Karcie Polaka, która, gdy powstawała, nie budziła obaw Litwinów, a teraz budzi, i o tym, że Litwa nie zdecydowała jeszcze, czy poprze Radosława Sikorskiego w walce o stanowisko sekretarza generalnego NATO

Aktualizacja: 14.01.2009 21:53 Publikacja: 14.01.2009 21:38

Andrius Kubilius, premier Litwy i lider litewskich konserwatystów

Andrius Kubilius, premier Litwy i lider litewskich konserwatystów

Foto: Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek

[b]Jaki wpływ na Litwę ma rosyjsko-ukraińska wojna gazowa? [/b]

[b]Andrius Kubilius:[/b] Gospodarczo bezpośrednio nas nie dotyczy. Natomiast skłania do poważnych refleksji strategicznych, zwłaszcza że do końca roku mamy zamknąć elektrownię atomową w Ignalinie. Po jej zamknięciu jeszcze bardziej się uzależnimy od dostaw gazu z Rosji. Rosyjski gaz dociera do nas przez Białoruś, a przypominamy sobie, że kilka lat temu między Mińskiem i Moskwą toczył się konflikt o tranzyt gazu. W Unii Europejskiej solidarność energetyczna była wielokrotnie deklarowana, nie ma jednak narzędzi, które by zapewniały bezpieczeństwo energetyczne, zwłaszcza krajom Europy Środkowej. Dlatego bardzo dobrze rozumiemy słowacki rząd, który ogłosił, że wznawia pracę zamkniętej elektrowni atomowej. Mamy nadzieję, że Komisja Europejska znajdzie jakieś rozwiązanie.

[b]To znaczy, że Litwa chce przedłużyć pracę elektrowni w Ignalinie [którą zobowiązała się zamknąć do końca 2009 roku, gdy wstępowała do UE]?[/b]

Przede wszystkim chcemy, by Bruksela znalazła stosowne rozwiązanie dla Słowacji. Żeby zrozumiała ogrom wyzwań, z którymi się ona zetknęła i które doprowadziły do tego, że ogłosiła stan wyjątkowy. Jeśli instytucje unijne są w stanie pomóc Słowacji, to i nam będzie łatwiej podejmować pod koniec roku decyzje w sprawie Ignaliny.

[b]Należąca do polskiego Orlenu rafineria w Możejkach wciąż nie dostaje rosyjskiej ropy rurociągiem Przyjaźń?[/b]

Od początku nie była to kwestia biznesu czy technologii, lecz zemsta polityczna za to, że rafineria została sprzedana nie spółce rosyjskiej, ale partnerom z Polski. Jeśli nie zmieni się myślenie polityczne w Moskwie, to trudno będzie cokolwiek osiągnąć.

[b]W tej sprawie Litwa nie doczekała się solidarności energetycznej? [/b]

Podczas poprzedniego i obecnego konfliktu rosyjsko-ukrańskiego o gaz ze zdziwieniem wysłuchiwaliśmy oświadczeń przyjaciół z Unii, że Rosja jest w sprawach energetycznych wiarygodnym partnerem. Nie wiem, co jeszcze musi się wydarzyć, by wielkie kraje UE dostrzegły, ile tej wiarygodności jest naprawdę.

[b]Żałuje pan, że poprzedni rząd zdecydował się sprzedać Możejki polskiej firmie?[/b]

Nie. Nie byłem wówczas u władzy, ale włożyłem wiele wysiłku w to, by ówczesny rząd wybrał spółkę z Polski, która zaproponowała najlepszą cenę i jest partnerem strategicznym. I jest też zaufanym partnerem biznesowym.

[b]Ropę do rafinerii można by dostarczać poprzez terminal w porcie w Kłajpedzie. Czy Litwa sprzeda Orlenowi terminal, by ułatwić dostawy ropy do Możejek? [/b]

Nie mamy ostatecznego stanowiska. Rozumiemy, dlaczego byłaby korzystna budowa rurociągu [z terminalu w Kłajpedzie do Możejek]. Do budowy nie jest jednak konieczna sprzedaż spółki Klaipedos Nafta [do której należy terminal].

[b]Kto jest winny wywołaniu wojny gazowej? [/b]

Nie podejmuję się wygłaszać stuprocentowych konkluzji. Wiele wskazuje jednak na to, że strona rosyjska miała wyraźny interes w tym, żeby doszło do konfliktu i by przez jakiś czas trwał. Moskwie potrzebne były dodatkowe argumenty na rzecz budowy gazociągu północnego. Rzekomo konflikty takie jak z Ukrainą uzasadniają tezę, że kraje tranzytowe nie są wiarygodne. Z drugiej strony coraz częściej rodzi się pytanie, czy takie konflikty nie wybuchają dlatego, że Gazprom nie jest w stanie wypełniać wszystkich swoich zobowiązań.

[b]Może Rosja chciała też pokazać, że Ukraina nie jest poważnym partnerem dla zachodnich organizacji i powinna się stać wielką gubernią rosyjską? [/b]

Myślę, że to też może być celem. Im bardziej Ukraina stara się przybliżyć do UE i NATO, tym więcej prób udowodnienia, że nie byłaby godną zaufania członkinią tych organizacji.

[b]Czy po Gruzji i Ukrainie Moskwa nie zechce pokazać, że słabym partnerem są też państwa bałtyckie? Czy Litwa boi się surowcowo-politycznego ataku ze strony Rosji? [/b]

Nie można go wykluczyć. Oceniam, że jednym z największym zagrożeń jest właśnie zagrożenie dla bezpieczeństwa energetycznego.

Jesteśmy zainteresowani jak najlepszymi stosunkami z Rosją, politycznymi i ekonomicznymi. W naszej bolesnej historii było tak, że gdy stosunki z Moskwą były złe, to najczęściej cierpiała na tym Litwa. Ostatnio Litwa wygrała na niezbyt dobrych stosunkach z Rosją chyba w XVI wieku.

[b]Czy Moskwa pogodziła się z tym, że Litwa jest w Unii Europejskiej i NATO? [/b]

Moskwa z wieloma rzeczami się jeszcze nie pogodziła. To na UE, a także na NATO i USA spoczywa wielka odpowiedzialność, by pomóc Rosji w tym, aby nie popełniała więcej błędów, przez które cierpią nasze stosunki. I przez które powstają zagrożenia naszego bezpieczeństwa.

[b]Litwa wraz z Polską ma w UE wizerunek najbardziej rusofobicznej. Chce się go pozbyć? [/b]

Nie wiem, czy można nas nazwać rusofobami. Jesteśmy rusorealistami. Problem polega na tym, że tego realizmu brakuje w Europie. Im więcej go będzie, tym bardziej pomożemy Rosji. Chcę jeszcze raz podkreślić: Unia powinna pomóc Rosji w unikaniu błędów, tak by zerwała z mylnymi ocenami przeszłości, by rozwijała społeczeństwo obywatelskie i demokrację. To są działania prorosyjskie, skierowane na zdrową przyszłość Rosji.

[b]Zdecydował się pan premier złożyć pierwszą wizytę w Polsce. Na konferencji prasowej usłyszał pan powtarzające się od lat pytania dotyczące niezałatwionych problemów Polaków na Litwie. Czy nie można tych problemów naprawdę rozwiązać? [/b]

Przede wszystkim stosunki z Polską są dobre. A co do sytuacji społeczności polskiej na Litwie – jeśli ją porównamy, pod względem społecznym, edukacyjnym, gospodarczym, z warunkami, jakie ma mniejszość polska w innych krajach, to Litwa jest na pierwszym miejscu. Nie tylko ja tak uważam. Pierwsza filia uczelni polskiej za granicą również została otwarta na Litwie.

Rzecz jasna są problemy nierozstrzygnięte. Rozważanie niektórych się tak przedłuża, że staje się to nudne. Jak pisownia nazwisk, kamień pamiątkowy w Berżnikach, który obraża uczucia Litwinów, wciąż niezbudowana droga Via Baltica, brak mostu elektroenergetycznego między Polską a Litwą. O tym się mówi od 15 czy 10 lat, dlatego myślę, że przyszedł czas, byśmy te kwestie rozstrzygali znacznie bardziej energicznie i efektywnie.

Postrzegamy Polskę jako prawdziwego regionalnego lidera. Ma wielki potencjał w kwestii bezpieczeństwa energetycznego i problemów transportowych w całym regionie. Myślę, że Polska nie powinna w nim widzieć tylko spraw swojej mniejszości.

[b]Dlaczego do tych problemów nagle dołączyła Karta Polaka, najbardziej krytykowana przez polityków pana partii? Gdy dyskutowano o niej w Polsce, nie było słychać krytyki z Litwy. [/b]

Nie były wówczas znane zawiłości prawne, które pojawiły się po uchwaleniu ustawy. Usłyszałem od polskiego premiera, że Polska jest gotowa znowelizować ustawę o Karcie Polaka, by takie wątpliwości zniknęły. Mam nadzieję, że dojdzie do zmian. I nie będzie problemów z mandatami polskich posłów w litewskim Sejmie, którzy przyjęli Kartę Polaka. Na Kartę trzeba spojrzeć w szerszym kontekście, w naszym regionie stanowi ona precedens. Mogą się do niego odwołać Rosja i Białoruś i rozpowszechniać podobne dokumenty na Litwie, a zwłaszcza na Łotwie i w Estonii, czyli tam, gdzie diaspory rosyjskojęzyczne są bardzo liczne.

[b]Czy Litwa poprze kandydaturę Radosława Sikorskiego na sekretarza generalnego NATO? [/b]

Sikorski to poważny kandydat, cenimy jego dokonania. Lecz ostateczna decyzja będzie mogła zostać podjęta, gdy będą znani wszyscy kandydaci. Byłoby dobrze, gdyby następny sekretarz generalny NATO był z naszego regionu.

[i]rozmawiał Jerzy Haszczyński[/i]

[b]Jaki wpływ na Litwę ma rosyjsko-ukraińska wojna gazowa? [/b]

[b]Andrius Kubilius:[/b] Gospodarczo bezpośrednio nas nie dotyczy. Natomiast skłania do poważnych refleksji strategicznych, zwłaszcza że do końca roku mamy zamknąć elektrownię atomową w Ignalinie. Po jej zamknięciu jeszcze bardziej się uzależnimy od dostaw gazu z Rosji. Rosyjski gaz dociera do nas przez Białoruś, a przypominamy sobie, że kilka lat temu między Mińskiem i Moskwą toczył się konflikt o tranzyt gazu. W Unii Europejskiej solidarność energetyczna była wielokrotnie deklarowana, nie ma jednak narzędzi, które by zapewniały bezpieczeństwo energetyczne, zwłaszcza krajom Europy Środkowej. Dlatego bardzo dobrze rozumiemy słowacki rząd, który ogłosił, że wznawia pracę zamkniętej elektrowni atomowej. Mamy nadzieję, że Komisja Europejska znajdzie jakieś rozwiązanie.

Pozostało 90% artykułu
Energetyka
Energetyka trafia w ręce PSL, zaś były prezes URE może doradzać premierowi
Energetyka
Przyszły rząd odkrywa karty w energetyce
Energetyka
Dziennikarz „Rzeczpospolitej” i „Parkietu” najlepszym dziennikarzem w branży energetycznej
Energetyka
Niemieckie domy czeka rewolucja. Rząd w Berlinie decyduje się na radykalny zakaz
Materiał Promocyjny
Mała Księgowość: sprawdzone rozwiązanie dla małych i średnich przedsiębiorców
Energetyka
Famur o próbie wrogiego przejęcia: Rosyjska firma skazana na straty, kazachska nie