Do tej pory Komisja Europejska zgodziła się przeznaczyć na ten cel 180 mln euro, podczas gdy cała inwestycja kosztuje ok. 600 mln euro.
- Traktujemy te instalacje CCS jako projekt badawczo-rozwojowy, niezbędne jest więc dofinansowanie z Unii Europejskiej na kwotę stanowiącą blisko 100 proc. kosztów – stwierdził dziś prezes PGE Tomasz Zadroga na konferencji przy okazji otwarcia nowego bloku w elektrowni Belchatów.
Szef PGE zapowiedział też, że chodzi nie tylko o wsparcie na etapie budowy i realizacji inwestycji, ale także w czasie jej eksploatacji. – Skoro z analiz wynika, że energia z wykorzystaniem instalacji będzie dużo droższa, to oczekujemy pewnej formy rekompensaty, nie możemy dopłacać do tego przedsięwzięcia – dodał.
Zdaniem prezesa Zadrogi najlepsza forma byłby system tzw. kontraktów długoterminowych, gwarantujących zbyt droższej energii i zwrot różnicy miedzy jej ceną a rynkową. Taki system funkcjonował już wcześniej - w latach 90. w elektrowniach.
- Rozmowy z Brukselą trwają i liczymy, ze uda nam się wypracować odpowiednie rozwiązania – dodał szef PGE.
Instalacja CCS w Bełchatowie jest jednym z kilku pilotażowych projektów, realizowanych Unii Europejskiej, które uzyskały dofinansowanie z funduszy Wspólnoty.
Instalacja CCS miała powstać równocześnie z budową bloku Bełchatów II, który został oddany dziś do użytku. Inwestycja powstała wciągu 6 lat i kosztowała 1,2 mld euro. Zaplanowano ją tak, by móc wybudować jeszcze CCS. Blok ma moc 858 MW.
Zakład w Bełchatowie jest największą elektrownią w Polsce i największą w Europie, opalaną węglem brunatnym.