Ogień został ugaszony dzisiaj nad ranem, podała agencja Prime. Wszystko zaczęło się wczoraj wieczorem, gdy trzy cysterny z produktami naftowymi najpierw się wykoleiły a potem zapaliły tuż pod stacją nalewową rafinerii. Z pożarem walczyło 22 jednostki specjalistyczne straży. Udało im się nie dopuścić ognia do zakładów przerobu ropy oraz magazynów.

Do rafinerii przyleciała cała wierchuszka Rosneft z prezesem Igorem Sieczinem. Dla bezpieczeństwa zakłady zostały przestawione na reżim awaryjny.

- Moce produkcyjne rafinerii nie ucierpiały; nie trzeba oczekiwać wpływu tego wydarzenia na rynek ropy i produktów naftowych - ocenia analityk Inwestkafe Grigorij Birg. jednak od rana akcje Rosneft straciły na moskiewskim parkiecie 0,89 proc.

- Realizujemy wszystkie zobowiązania, mamy rezerwy magazynowe i klienci dostają paliwo bez przeszkód - ogłosił prezes Sieczin.

Rosneft obwinia o spowodowanie pożaru „nieodpowiednie działania pracowników kolei RŻD". Zderzenie, wykolejenie a potem pożar wagonów z paliwami to efekt poważnego naruszenia przez kolejarzy norm bezpieczeństwa i przepisów transportu tego typu towarów.

RŻD odpiera zarzuty i dowodzi, że winna jest Rosneft, bo pożar wybuchł już w strefie wewnętrznej rafinerii, obsługiwanej przez jej pracowników. Koleje mają dokumenty przekazania cystern na teren Rosneft.