Po zakończeniu tych inwestycji PGE będzie dysponować 529 MW mocy w tej technologii.

– Zakładamy, że oddanie farm do eksploatacji do końca 2015 r. umożliwi uzyskanie wsparcia w postaci zielonych certyfikatów na dotychczasowych zasadach, tj. jeden zielony certyfikat za każdą megawatogodzinę w okresie 15 lat – tłumaczy Maciej Szczepaniuk, rzecznik PGE.

Jak zaznacza, w portfelu inwestycji grupy są obecnie cztery projekty wiatrowe w zaawansowanym stadium rozwoju. Jednym z nich jest budowa drugiego etapu farmy wiatrowej Resko o łącznej mocy zainstalowanej 76 MW, która rusza w najbliższych dniach.

Dla PGE terminem granicznym dla realizacji najbardziej zaawansowanych projektów jest przewidywane wejście w życie przepisów nowej ustawy o OZE. Projektowany tam nowy system wsparcia, opierający się na aukcjach na zielone megawatogodziny, wejdzie w życie dopiero w 2016 r.

Dlatego decyzje o realizacji kolejnych 12 projektów o łącznej mocy ok. 800 MW znajdujących się dziś we wczesnej fazie przygotowania, PGE będzie podejmowało w oparciu o analizę opłacalności ekonomicznej, a więc mając na uwadze możliwe do uzyskania ceny za energię po wprowadzeniu systemu aukcyjnego.

– Harmonogramy zakładają oddanie tych elektrowni wiatrowych w latach 2017–2022, a więc w okresie, kiedy prawdopodobnie obowiązywać będzie nowy system wsparcia OZE – wskazuje Szczepaniuk.

Dziś wybudowanie na lądzie turbiny wiatrowej o mocy 1 MW kosztuje od 1,3 mln euro. Planowane na najbliższe miesiące projekty PGE mogą kosztować prawie 1,2 mld zł.

Przyspieszenie zakładają też inne spółki. Ale jak zaznacza Arkadiusz Sekściński, wiceprezes Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej, będą to tylko inwestycje znajdujące się już dziś w zaawansowanych stadium. – Nowe decyzje nie będą podejmowane aż do pierwszej aukcji – twierdzi Sekściński.

Szacuje się, że w 2015 r. mogą powstać turbiny o łącznej mocy 900 MW. To poziom z 2012 i 2013 r. W 2014 r. jest gorzej.