Walka interesów grup związanych z OZE teraz w Senacie

Kluczowe jest wydłużenie przez Senat okresu przejściowego dla zielonych certyfikatów – podkreślają inwestorzy i banki.

Publikacja: 30.01.2015 09:53

. Przedstawiciele inwestorów stawiających duże farmy wiatrowe walczą w Senacie o wydłużenie okresu p

. Przedstawiciele inwestorów stawiających duże farmy wiatrowe walczą w Senacie o wydłużenie okresu przejściowego dla zielonych certyfikatów, nawet do końca czerwca 2016 r.

Foto: Bloomberg

Senackie komisje Gospodarki Narodowej oraz Środowiska debatowały w czwartek nad projektem ustawy o źródłach odnawialnych. Przedstawiciele inwestorów stawiających duże farmy wiatrowe walczą w Senacie o wydłużenie okresu przejściowego dla zielonych certyfikatów, nawet do końca czerwca 2016 r.

Zagrożone kredyty

– Dziś w zaawansowanej fazie rozwoju są projekty o łącznej mocy 500–600 MW. Jeśli okres przejściowy nie zostanie wydłużony przynajmniej o kilka miesięcy, istnieje zagrożenie, że nawet połowa z tych projektów nie zbuduje się w ramach dotychczasowego systemu wsparcia np. z powodu zdarzeń losowych – podkreśla Arkadiusz Sekściński, wiceprezes Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej.

Zbigniew Prokopowicz, prezes Polenergii inwestującej w farmy wiatrowe, uważa, że Senat powinien – zgodnie z wnioskiem banków współfinansujących inwestycje w OZE – skorygować ustawę, wydłużając okres przejściowy o trzy miesiące. – Nieuwzględnienie tej poprawki to także zagrożenie dla banków współfinansujących energetykę odnawialną – kredyty o wartości około 2,5 mld zł mogą być potencjalnie zagrożonymi – podkreśla Prokopowicz.

Według danych Związku Banków Polskich problem może dotyczyć projektów kredytowanych przez EBOR, BOŚ, BGK, DNB, Alior i DB.

Jak zauważa Marcin Prusak, zastępca dyrektora zarządzającego banku DNB, nie wszystkie projekty spośród tych dziś realizowanych muszą zaistnieć w systemie zielonych certyfikatów. Wiele z nich poradzi sobie także w warunkach nowego aukcyjnego systemu wsparcia.

– Ale są też takie projekty, których niedomknięcie do końca roku może być traktowane jako naruszenie zapisów umowy kredytowej i skutkować jej wypowiedzeniem – dodaje Prusak. Podkreśla, że takie rozwiązanie jest ostatecznością. Dziś DNB kredytuje projekty wiatrowe o łącznej mocy rzędu kilkudziesięciu MW. Ale nie jest tajemnicą, że wiele banków ograniczyło zaangażowanie w inwestowanie OZE w związku z ryzykiem regulacyjnym.

Prosumenci chcą taryf

Janusz Pilitowski, dyrektor Departamentu Energetyki Odnawialnej w Ministerstwie Gospodarki, zgłosił serię poprawek do projektu ustawy, m.in. tę, by odrzucić taryfy gwarantowane dla mikroźródeł OZE. Weszła ona do projektu po sejmowym głosowaniu, ale zyskując zaledwie dwa głosy przewagi.

Dzięki niej najmniejsi producenci energii mogliby ją sprzedawać do sieci po stałych cenach (malejących każdego roku), wyższych niż ta rynkowa. Grzegorz Wiśniewski, prezes Instytutu Energetyki Odnawialnej, ocenia, że poprawka prosumencka ma szanse na przejście przez Senat (głosowanie planowane jest podczas sesji 5–6 lutego). Ale zaznacza, że ważnym wyznacznikiem będzie głosowanie komisji w tej sprawie. To rozstrzygnie się jednak 4 lutego na kiedy przełożono głosowania nad kontrowersyjnymi poprawkami.

Z wyliczeń IEO wynika, że system gwarantowanych taryf dla mikroźródeł prosumenckich będzie kosztować łącznie przez pięć lat niewiele ponad 750 mln zł (przy czym na początku wysokości taryf będą najwyższe i będą spadać ok. 15–20 proc. rocznie, w 2020 roku staną się niższe niż cena energii dla odbiorców końcowych). – Jeśli dodatkowo weźmiemy pod uwagę fakt, że dzięki temu firmy operatorskie zaoszczędzą, m.in. unikną niektórych kosztów związanych z rozwojem wiejskich sieci rozdzielczych, do których podłączane są najmniejsze mikroinstalacje, to te łączne koszty wsparcia spadają do 524 mln zł, co stanowi jedynie 2,2 proc. kosztów, jakie mają pójść na wsparcie dużych źródeł – zaznacza Wiśniewski.

Z taką argumentacją nie zgadza się jednak Polski Komitet Energii Elektrycznej zrzeszający największe koncerny energetyczne, który jest przeciwny tej poprawce. Uważa bowiem, że ograniczy to zużycie węgla. PKEE wskazuje też, że jej efektem będzie wzrost ceny prądu. Bo z uwagi na gwałtowny przyrost mikroźródel (wg PKEE nawet do 10 GW w ciągu kilku następnych lat) trzeba będzie przystosować sieć dystrybucyjną do okresowego przyjmowania dużych wolumenów energii z instalacji fotowoltaicznych, które będą głównym beneficjantem tak skonstruowanej ustawy. – Koszty wsparcia dla relatywnie niewielkiej grupy (taryfy mają być gwarantowane tylko dla mocy do poziomu 0,8 GW, co wg wyliczeń PKEE przekłada się na 150 tys. gospodarstw w Polsce) pokryją wszyscy obywatele – argumentuje PKEE.

Senackie komisje Gospodarki Narodowej oraz Środowiska debatowały w czwartek nad projektem ustawy o źródłach odnawialnych. Przedstawiciele inwestorów stawiających duże farmy wiatrowe walczą w Senacie o wydłużenie okresu przejściowego dla zielonych certyfikatów, nawet do końca czerwca 2016 r.

Zagrożone kredyty

Pozostało 93% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Energetyka
Energetyka trafia w ręce PSL, zaś były prezes URE może doradzać premierowi
Energetyka
Przyszły rząd odkrywa karty w energetyce
Energetyka
Dziennikarz „Rzeczpospolitej” i „Parkietu” najlepszym dziennikarzem w branży energetycznej
Energetyka
Niemieckie domy czeka rewolucja. Rząd w Berlinie decyduje się na radykalny zakaz
Energetyka
Famur o próbie wrogiego przejęcia: Rosyjska firma skazana na straty, kazachska nie
Energetyka
Rosyjski szantaż w Famurze. Chcą odkupić udziały warte 70 mln zł za 1 tys. euro