Gość przyznał, że nowe regulacje będą bardzo istotne dla całego sektora ciepłownictwa systemowego w Polsce. - Ta tendencja zaczęła się kilka lat wcześniej, kiedy przepisy unijne zaczęły dotyczyć ciepłownictwa. Dzisiaj na topie jest pakiet zimowy, kilkanaście dokumentów, z czego kilka dotyczy ciepłownictwa – mówił.
- Np. zmiana dyrektywy o odnawialnych źródłach energii powoduje, że od 2020 r. o 1 pkt proc. będziemy musieli jako Polska zwiększać udział paliw odnawialnych w całym sektorze ciepłownictwa systemowego. Dzisiaj w 75 proc. wykorzystujemy węgiel kamienny. Odnawialne źródła, głównie biomasa, to poziom 7-8 proc. Wyzwanie jest bardzo duże. Cała unia w 2030 r. ma osiągnąć poziom 27 proc. - dodał.
Szymczak wyjaśnił, że w dokumentach jednym z elementów poprawy bezpieczeństwa jest rozwój sieci ciepłowniczych i wytwarzania ciepła w technologii łącznej (kogeneracja). - Poza tym systemy ciepłownicze powinny mieć efektywne narzędzie do walki z niską emisją – mówił.
Przypomniał, że nie mamy jeszcze projekty zaktualizowanej polityki energetycznej Polski. - Myślę, że węgiel jeszcze długo pozostanie głównym paliwem, ale dywersyfikacja nośników energetycznych też będzie postępowała – ocenił.
Podkreślił, że najbardziej efektywna technologia wymaga wsparcia. - Dzisiaj mamy system wsparcia, ale kończy się w 2018 r. - zaznaczył.
- Powinniśmy wypracować na poziomie krajowym system wsparcia dla kogeneracji. W ostatnich tygodniach tego typu prace podjęliśmy z resortem energii. Nowy system powinien wejść na zakładkę od 2019 r. To będzie niezwykle istotny sygnał z punktu widzenia podejmowania decyzji inwestycyjnych – dodał.
Szymczak przypomniał, że spadek zapotrzebowania na ciepło widać od kilkunastu lat. - Świadomość klientów rośnie i zaczynają myśleć jak racjonalnie korzystać z ciepła. Poza tym postępuje proces termomodernizacji budynków – tłumaczył.
Zaznaczył, że branża ciepłownicza, to nie jest branża z wielką rentownością. - W 2015 r. średnia rentowność była na poziomie 1,5 proc. Były też lata z ujemną rentownością – mówił.
Szymczak zaznaczył, że ceny ciepła będą rosła z powodów niezależnych od przedsiębiorstw.
- Kończy się nowelizacja dyrektywy odnośnie systemu handlu uprawnieniami do emitowania CO2. Ambicją unii jest to, żeby te uprawnienia były jak najdroższe. Dzisiaj kosztują 5-6 euro za tonę. To nie jest wysoki poziom, ale kilkanaście euro za tonę jest już niebezpieczny – mówił.
- Drugi element to zaostrzenia emisyjne pyłów. Żeby sprostać tym wymaganiom, przedsiębiorstwa muszą inwestować – dodał.
Gość tłumaczył, co stoi na przeszkodzie, żeby podłączać coraz więcej ludzi do sieci ciepłowniczych.
- Do dzisiaj nie mamy uregulowania dotyczącego ustanawiania stanów prawnych dla infrastruktury liniowej. Żeby poprowadzić sieć do nowych odbiorców w mieście jak Warszawa, czasem trzeba przeprowadzić ją przez działki nawet kilkuset niezależnych właścicieli. Jest to droga przez męką, która trwa latami – tłumaczył.
- Ten sam problem był w Niemczech po zjednoczeniu. Proces porządkowania trwał 20 lat, ale dzisiaj nie mają tego problemu – dodał.