Dywersyfikacja dostaw gazu i ropy przynosi korzyści

Krajowe koncerny zapewniają, że import z nowych kierunków przynosi im zyski. Cena nie zawsze jest jednak jedynym wyznacznikiem opłacalności.

Publikacja: 10.09.2017 20:32

Dywersyfikacja dostaw gazu i ropy przynosi korzyści

Foto: Bloomberg

Konieczność dywersyfikacji dostaw gazu i ropy to jedna z częściej składanych deklaracji zarówno przez spółki zajmujące się tą działalnością, jak i polityków. Niemal zawsze pojawia się w kontekście uniezależnienia naszego kraju od importu z Rosji. Za nimi poszły teraz konkretne działania.

PGNiG przekonuje, że najskuteczniejszym sposobem realnej dywersyfikacji źródeł dostaw gazu do naszego kraju jest rozwój infrastruktury łączącej polski system gazowniczy przez Danię ze złożami w Norwegii. Uzupełnieniem tzw. Korytarza Norweskiego jest rozbudowa terminalu LNG w Świnoujściu umożliwiająca stałe dostawy oraz korzystanie z okazyjnych transakcji.

Piotr Woźniak, prezes PGNiG, stwierdził niedawno, że po 2022 r. koncern może całkowicie zrezygnować z odbierania rosyjskiego gazu. Wtedy wygasa obecna umowa, która jest dla nas wyjątkowo niekorzystna. – Potem nie ma mowy ani o długo-, ani średnioterminowej współpracy – mówił Woźniak. W 2016 r. udział rosyjskiego gazu w imporcie grupy wynosił 88,7 proc. Spółka podaje, że dywersyfikacja ma m.in. na celu doprowadzenie do pozyskania surowca, po cenach zbliżonych do tych w Europie Zachodniej.

Koncerny paliwowe zaczęły w ostatnich latach dywersyfikować dostawy ropy naftowej. W 2016 r. udział rosyjskiego surowca stanowił aż 81,4 proc. ogółem przerobionej w Polsce ropy. W tym przypadku należy jednak pamiętać, że nasze instalacje na przerobie tego surowca zarabiają więcej niż w przypadku innych gatunków. Trudno zatem się dziwić, że Orlen i Lotos unikają odpowiedzi, jaki powinien być docelowy import z Rosji.

– PKN Orlen znacząco poszerzył i zróżnicował strukturę dostaw surowca na potrzeby zakładów produkcyjnych, zarówno w Polsce, jak i za granicą. W ostatnich dwóch latach nasza firma rozpoczęła dostawy różnych gatunków ropy z Zatoki Perskiej – informuje biuro prasowe Orlenu.

Lotos importuje ropę m.in. z rejonu Morza Północnego i Bliskiego Wschodu. Kilka dni temu spółka odebrała ładunek z Kanady. Przy okazji poinformowała, że uzależnianie się od jednego dostawcy nie jest ani racjonalne, ani bezpieczne.

Biuro handlowe gdańskiego koncernu systematycznie przeprowadza analizy różnych ofert zakupu ropy. Spółka twierdzi, że zanim dojdzie do zakupu nowej ropy, technolodzy analizują, czy jej przerób jest możliwy i opłacalny w aktualnej sytuacji rynkowej. Nie chodzi tylko o cenę surowca, ale też o to, ile wartościowych produktów można z niego uzyskać. Niekiedy nawet droższa w zakupie ropa może być bardziej opłacalna w przerobie na bardziej wartościowe produkty.

Energetyka
Energetyka trafia w ręce PSL, zaś były prezes URE może doradzać premierowi
Materiał Promocyjny
Tajniki oszczędnościowych obligacji skarbowych. Możliwości na różne potrzeby
Energetyka
Przyszły rząd odkrywa karty w energetyce
Energetyka
Dziennikarz „Rzeczpospolitej” i „Parkietu” najlepszym dziennikarzem w branży energetycznej
Energetyka
Niemieckie domy czeka rewolucja. Rząd w Berlinie decyduje się na radykalny zakaz
Energetyka
Famur o próbie wrogiego przejęcia: Rosyjska firma skazana na straty, kazachska nie